Reklama

Pierwsze reakcje po festiwalowych pokazach nie pozostawiały wątpliwości: debiut Emi Buchwald okazał się jednym z największych odkryć ostatnich miesięcy w polskim kinie. Reżyserka stworzyła historię intymną, rozgrywającą się w jednym miejscu i wśród kilku bohaterów, a jednocześnie zaskakująco uniwersalną. „Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej” to film o emocjach, których nie widać, ale które potrafią wpływać na życie równie mocno jak najbardziej realne wydarzenia.

Triumf w Gdyni. Pięć nagród dla filmu "Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej"

Podczas Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni film Emi Buchwald stał się jednym z najgłośniej komentowanych tytułów programu. Produkcja zdobyła pięć nagród, co jak na debiut fabularny jest wynikiem wyjątkowym. Krytycy zwracali uwagę nie tylko na wrażliwość reżyserki, ale także na niezwykle konsekwentną wizję artystyczną.

"Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej" wyróżnia się stylem, który łączy kameralność kina psychologicznego z subtelnym poczuciem humoru i elementami metafizyki.. Właśnie ta mieszanka sprawiła, że film poruszył zarówno widzów, jak i jurorów. Z jednej strony to historia bardzo osobista, z drugiej – opowieść o doświadczeniach, które są bliskie wielu młodym ludziom wchodzącym w dorosłość.

O czym jest film "Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej"? Historia rodzeństwa i dorastania

Fabuła filmu koncentruje się na czwórce rodzeństwa, które spotyka się w mieszkaniu przy ulicy Dobrej w Warszawie. To przestrzeń pełna wspomnień, rodzinnych napięć i niedopowiedzianych emocji. Bohaterowie znajdują się w momencie życia, kiedy wszystko wydaje się możliwe, ale jednocześnie nic nie jest jeszcze pewne.

Reżyserka pokazuje moment przejścia między młodością a dorosłością – czas, w którym trzeba zmierzyć się z własną tożsamością, relacjami i przeszłością. Mieszkanie staje się symboliczną przestrzenią, w której powracają wspomnienia i dawne konflikty.

Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej.
Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej. fot. materiały prasowe

Debiut, o którym mówi całe środowisko filmowe

W polskim kinie co jakiś czas pojawiają się debiuty, które od razu zwracają uwagę krytyków i publiczności. Film Emi Buchwald wydaje się należeć właśnie do tej kategorii. Po pokazach w Gdyni wielu obserwatorów branży zaczęło mówić o nim jako o jednym z najciekawszych debiutów ostatnich lat.

Siłą tego filmu jest jego szczerość. Reżyserka nie próbuje opowiadać historii w sposób efektowny czy spektakularny. Zamiast tego koncentruje się na emocjach bohaterów, ich relacjach i drobnych momentach codzienności, które zyskują na ekranie wyjątkową intensywność.

Emi Buchwald należy do pokolenia twórców, którzy chcą opowiadać historie osobiste, intymne i emocjonalne, a jednocześnie formalnie odważne. "Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej" jest jej pełnometrażowym debiutem fabularnym, ale już teraz pokazuje, że reżyserka ma wyraźny styl i wrażliwość.

Twórczyni wielokrotnie podkreślała w wywiadach, że interesuje ją kino, które jest jednocześnie "piękne i chropowate" – takie, które nie boi się niedoskonałości i emocjonalnej prawdy. Właśnie ta filozofia jest wyraźnie widoczna w jej pierwszym filmie. Jeśli kolejne projekty będą rozwijać ten kierunek, Emi Buchwald może w najbliższych latach stać się jedną z najbardziej interesujących autorek polskiego kina.

Emi Buchwald, Gdynia, 24.09.2025, 50. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych.
Emi Buchwald, Gdynia, 24.09.2025, 50. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych. Fot. Piotr Matusewicz/East News,
Reklama
Reklama
Reklama