"Lalka" to dopiero początek. Netflix pochwalił się bogatą listą premier na 2026. Aż 11 polskich tytułów!
Netflix ujawnił imponującą listę premier na 2026 rok – spośród 19 zapowiedzianych tytułów aż 11 to polskie produkcje, co stanowi rekordowy akcent lokalny i dowód na rosnącą pozycję polskiej kinematografii na światowej scenie streamingowej.

Netflix nie zwalnia tempa. Gdy wiele innych platform traci widzów lub ogranicza liczbę premier, lider światowego streamingu ogłasza plan na 2026 rok, który zachęca widzów bogactwem treści z całego świata, w tym wyjątkowo mocnym akcentem polskim. Tak intensywny harmonogram nowych produkcji pokazuje, że Netflix wchodzi w nowy rok z pełnym rozmachem, nie bojąc się ani ogromnych międzynarodowych hitów, ani lokalnych narracji o unikalnym brzmieniu.
Nowa strategia Netflixa
W 2026 roku Netflix planuje premierę aż 19 znaczących tytułów, w tym 11 filmów i seriali pochodzących z Polski lub wyprodukowanych lokalnie, ten imponujący wynik, świadczy o rosnącej roli polskiej kinematografii w globalnym katalogu platformy.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Liczba polskich premier to nie tylko statystyka, to symbol nowej strategii, w której Netflix równoważy hollywoodzkie superprodukcje z autentycznymi historiami z różnych kultur i społeczności. W praktyce oznacza to, że polscy twórcy dostają większe pole do opowiadania własnych opowieści, a widzowie z Polski mogą poczuć, że ich głos jest słyszany na największej platformie streamingowej świata.
Polskie tytuły: od dramatów po kino społeczne
Na liście premier znajdziemy różnorodne produkcje, które pokazują, jak szeroki jest wachlarz tematyczny polskich tytułów:
- „Ołowiane dzieci” – nowy serial z Joanną Kulig i Agatą Kuleszą, dramat osadzony w realiach PRL, który ma potencjał stać się jednym z najważniejszych polskich seriali roku.
- „Matki Pingwinów” (sezon 2) – kontynuacja ciepło przyjętej produkcji o grupie kobiet i ich partnerskich relacjach z rzeczywistością.
- „1670” (sezon 3) – kultowy serial, którego kolejny rozdział opowie o alternatywnej historii Polski z humorem i ironią.
- „Znieczulenie” – pierwszy polski serial medyczny Netflix, który zabiera widzów na emocjonalny dyżur w szpitalu.
- „Lalka” – adaptacja klasycznej powieści Bolesława Prusa, zapowiadana jako jedna z najbardziej intrygujących polskich premier roku.
- „Bunt” – serial inspirowany prawdziwymi wydarzeniami z 1989 roku, opowiadający o dramatycznych próbach powstrzymania więziennego buntu.

Oprócz budzących emocje seriali, nie zabraknie produkcji pełnometrażowych. Najbardziej wyczekiwane polskie filmy to m.in.:
- „Kolor zła: Czerń” – kolejna odsłona kryminalnej sagi o prokuratorze Bilskim, którego nowe śledztwo ujawnia mroczne sekrety małego miasta.
- „Mniej obcy” – muzyczna biografia Jana Borysewicza, lidera Lady Pank, o jego fascynującej drodze do rockowej sławy.
- „Podlasie” – kontynuacja komedii „Nic na siłę”, celebrująca lokalną społeczność i humor sytuacyjny.
- „Zemsta” – lekka komedia o kobietach tropiących zdrady, z Vanessą Aleksander i Izabelą Kuną w rolach głównych.
- „Święty” – dramat o człowieku, który po odbyciu kary więzienia wkracza na ścieżkę brutalnej zemsty.

W stronę różnorodności i lokalności
Ta imponująca lista polskich produkcji Netflix na 2026 rok pokazuje, że serwis nie ogranicza się już tylko do globalnych hitów, stawiając również na lokalne głosy, które mają wartość uniwersalną. To krok w stronę większej różnorodności, który może zmienić sposób, w jaki globalna publiczność postrzega kino i seriale tworzone w Polsce.

Oczywiście Netflix poza polskimi produkcjami oferuje także cały katalog hitów światowych – od powrotów kultowych serii jak „Bridgertonowie” czy produkcji kinowych jak „Enola Holmes 3”, po nowe formaty i odważne projekty oryginalne.
Sukces polskiej kinematografii
Rok 2026 może stać się jednym z najważniejszych dla Netflixa w kontekście lokalnych produkcji. Aż 11 polskich tytułów na jednej globalnej platformie to sukces nie tylko dla samego serwisu, ale przede wszystkim dla polskiej kinematografii, to świadectwo, że lokalne historie, opowiedziane z pasją i głębią, mają miejsce w świecie, gdzie konkurencja o uwagę widza jest coraz bardziej zacięta.