Margot Robbie twierdzi, że ten film „przeczołga was emocjonalnie". Ona sama na planie tej produkcji też poznała siłę namiętności. Hollywood aż huczy od plotek
Margot Robbie i Jacob Elordi wcielili się w jedne z najbardziej ikonicznych ról literackich, lecz to, co wydarzyło się poza kamerą, okazało się równie elektryzujące jak sama historia. Nowa adaptacja „Wichrowych wzgórz” nie tylko prowokuje estetycznie i emocjonalnie, ale też sprawia, że granica między fikcją a rzeczywistością zupełnie się zaciera.

Gdy gotycka klasyka spotyka współczesną obsesję, a emocje wymykają się spod kontroli, rodzi się film, o którym trudno zapomnieć. „Wichrowe wzgórza” w interpretacji Emerald Fennell to nie tylko adaptacja, to zmysłowy eksperyment, w którym Margot Robbie i Jacob Elordi poszli o krok dalej niż przewiduje scenariusz.
Nowa adaptacja klasyki – gotycka miłość na miarę XXI wieku
W „Wichrowych wzgórzach” Emerald Fennell wraca do ikonicznej powieści Emily Brontë, nadając jej współczesny wymiar emocjonalny i wizualny. Reżyserka, znana z bezkompromisowego podejścia do formy i treści, konstruuje świat namiętności i obsesji, który osadzony w realiach XIX-wiecznej Anglii, rezonuje z dzisiejszymi pytaniami o granice miłości i destrukcji. Obsadzenie Margot Robbie i Jacoba Elordiego jako Catherine i Heathcliffa staje się kluczowe dla odczytania tej opowieści jako zderzenia dzikiej emocjonalności z chłodną konwencją społeczną.

W warstwie inscenizacyjnej film nie stroni od teatralnych środków, Fennell posługuje się mocną symboliką, ekspresyjnym montażem i wyszukaną estetyką, by wydobyć z historii Brontë nie tylko tragizm, ale i sensualność. Sama reżyserka określa projekt jako „grecką tragedię w deszczu” – monumentalną, pierwotną, nieuchronną.
Intensywność relacji na planie – napięcie, które przekroczyło ekran
Zarówno Margot Robbie, jak i Jacob Elordi otwarcie mówią o magnetyzmie, który zrodził się między nimi podczas pracy nad filmem. Jak podkreślają w rozmowie z „Vogue”, niemal od pierwszych dni zdjęciowych byli pochłonięci wzajemną obecnością. Elordi nie ukrywał, że to doświadczenie zdominowało jego myślenie o aktorstwie, określił relację z Robbie jako „wspólną obsesję”, która stała się rdzeniem ich ekranowej chemii.

Z kolei Robbie przyznała, że Elordi był obecny na jej planach zdjęciowych nawet wtedy, gdy nie miał scen do zagrania. Ten rodzaj towarzystwa zbudował między nimi intensywność, która, jak sugerują, nie kończyła się po zakończeniu zdjęć. Romantyczny gest Elordiego, jakim było udekorowanie pokoju aktorki różami z okazji Walentynek, zyskał szeroki rozgłos i dodał narracji pozaplanowego kontekstu, który nie umknął uwadze mediów.
Krytyczne spojrzenie i kontrowersje – film, który prowokuje do dyskusji
Nowa adaptacja „Wichrowych wzgórz” od początku budziła emocje wśród krytyków i widzów. Chwalono odwagę reżyserską, intensywność gry aktorskiej i wizualną oryginalność. Recenzenci The Guardian nazwali film „katartyczną eksploracją ludzkiego cierpienia”, doceniając sposób, w jaki Fennell wykorzystuje klasyczny materiał literacki do budowania współczesnej opowieści o obsesji.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Nie obyło się jednak bez kontrowersji. Materiały promocyjne, w tym śmiałe kadry ukazujące bohaterów w intymnych sytuacjach, zostały przez część mediów określone jako zbyt prowokacyjne. Jak podkreślają krytycy, Fennell podjęła ryzyko, przesuwając granice klasycznej narracji ku bardziej ekspresyjnym i erotycznym interpretacjom gotyckiej historii. Pomimo kontrowersji, stało się jasne, że adaptacja ta nie pozostawia widza obojętnym, zarówno pod względem artystycznym, jak i emocjonalnym, co w połączeniu z magnetyzmem Robbie i Elordiego sprawia, że „Wichrowych wzgórza” zapowiadają się jako jedno z najbardziej dyskutowanych wydarzeń filmowych sezonu. Zarówno światowa jak i polska premiera kinowa zapowiedziana jest na 13-ego stycznia, stając się idealnym seansem na walentynkowy weekend.