Reklama

To miał być sentymentalny powrót do świata, który wychował całe pokolenie. Zamiast łez wzruszenia pojawiło się jednak… rozczarowanie. „Hannah Montana: 20 lat później” trafiło na Disney+, ale reakcja fanów Miley Cyrus jest daleka od entuzjazmu.

„Hannah Montana: 20 lat później”. Fani rozczarowani. Co poszło nie tak?

24 marca na platformie Disney+ zadebiutował długo wyczekiwany odcinek specjalny „Hannah Montana”, przygotowany z okazji 20-lecia kultowego serialu. Miley Cyrus wróciła na plan i spróbowała odtworzyć magię historii o nastolatce prowadzącej podwójne życie w Los Angeles.

Problem w tym, że widzowie spodziewali się czegoś zupełnie innego. Internet błyskawicznie zalała fala komentarzy. Fani nie kryją zawodu i punktują błędy produkcji, które ich zdaniem odebrały jubileuszowi wyjątkowy charakter.

Największy zarzut? Brak kluczowych postaci. Widzowie liczyli na prawdziwe spotkanie po latach, tymczasem zabrakło Emily Osment i Mitchela Musso, czyli serialowych Lily i Olivera. Choć część obsady pojawiła się na premierze, ich nieobecność w samym odcinku specjalnym była dla fanów trudna do zaakceptowania. Pojawiają się co prawda pojedyncze znane twarze jak Selena Gomez w roli Mikayli czy Billy Ray Cyrus, ale ich udział jest symboliczny. To zdecydowanie za mało, by zaspokoić oczekiwania widzów.

Zamiast reunionu obsady, widzowie dostali… wywiad z Miley Cyrus prowadzony przez Alex Cooper. Dla wielu fanów to niezrozumiały wybór. Podcasterka została przedstawiona jako „głos widzów”, jednak reakcje w sieci pokazują coś zupełnie innego. Odbiorcy nie czują, że reprezentuje ich perspektywę. Co więcej, zarzucają rozmowie brak nowych informacji.

Podobne emocje wzbudziła obecność Chappell Roan. Starsi widzowie nie wiedzieli, kim jest artystka, młodsi natomiast zastanawiali się, czy bycie fanką serialu wystarczy, by znaleźć się w jubileuszowym dokumencie.

CZYTAJ TEŻ: Netflix ledwo ogłosił wiodącą parę 5. sezonu „Bridgertonów”, a widzowie już są wściekli. Dyskusja jest gorąca

Miley Cyrus
Miley Cyrus Amy Sussman/Getty Images
Shanica Knowles, Anna Maria Perez de Tagle, Cody Linley, Jason Earles, Moisés Arias
Shanica Knowles, Anna Maria Perez de Tagle, Cody Linley, Jason Earles, Moisés Arias Amy Sussman/Getty Images

Co się udało, a co zawiodło w „Hannah Montana: 20 lat później"

Fani zwracają uwagę, że odcinek jest chaotyczny, pocięty i skacze między wątkami. Moment nieuwagi wystarczy, by przegapić pojawienie się kolejnego gościa. Zamiast płynnej, emocjonalnej narracji dostajemy fragmentaryczną opowieść. Dodatkowe zdziwienie budzi duża obecność Tish Cyrus. Choć była związana z produkcją serialu i pełni rolę producentki odcinka specjalnego, widzowie nie rozumieją, dlaczego poświęcono jej aż tyle miejsca. Wśród komentarzy coraz częściej pojawia się jedna myśl: to nie jest święto „Hannah Montany”, tylko Miley Cyrus.

Sama artystka mówi w dokumencie o chęci „połączenia Miley i Hannah w jedną osobę”, podkreślając, jak ważna była dla niej ta rola. Jednak dla fanów, którzy chcieli wrócić do świata serialu, to za mało.

Nie wszystko jednak zawiodło. Fani docenili wierne odwzorowanie kultowych przestrzeni: salonu, kuchni czy garderoby Hannah Montany. Pojawiły się też nostalgiczne smaczki, jak charakterystyczne przejścia muzyczne czy nawiązania do finału trzeciego sezonu. Największe emocje wzbudziły występy Miley Cyrus. Artystka wykonała największe hity Hannah Montany oraz premierowy utwór „Younger You”, udowadniając, że scenicznie nadal jest w świetnej formie.

Mimo tych momentów widzowie wciąż czują niedosyt. Nawet krótka obecność Noah Cyrus w napisach końcowych nie zmienia ogólnego odbioru. „Hannah Montana: 20 lat później” miało być nostalgicznym powrotem do ukochanego świata. Dla wielu fanów stało się jednak dowodem na to, że nie każdy powrót spełnia oczekiwania.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Zwiastun "Harry’ego Pottera" od HBO trafił do sieci. Niewiele wystarczyło, by rozpętać burzę

Hannah Montana
Hannah Montana DISNEY CHANNEL/BOB D'AMICO

Authors

Reklama
Reklama
Reklama