Mroczne oblicze macierzyństwa i Rose Byrne w roli typowanej do Oscara. Polska premiera już za chwilę
Najbardziej emocjonujący film sezonu 2026 — Kopnęłabym Cię, gdybym mogła — nadchodzi do polskich kin 20 lutego. W reżyserii Mary Bronstein Rose Byrne daje jedną z najlepszych ról w swojej karierze, balansując na ostrzu emocji i chaosu codziennego życia. Czarna komedia o kobiecie u kresu sił, która próbuje godzić miłość, chorobę dziecka i własną tożsamość, już typowana jest do nagród — w tym Oscara dla aktorki pierwszoplanowej.

Film studia A24 przedstawia Lindę — matkę, żonę i terapeutkę — której świat zaczyna się walić, gdy choroba córki, nieobecność męża i narastające napięcie codzienności popychają ją ku skrajnym emocjom. Kamera towarzyszy bohaterce blisko, ukazując każdy jej upadek, rozpacz i momenty dziwacznego, czarnego humoru. Ta intensywna, wizualnie hipnotyzująca opowieść nie pozwala oderwać wzroku od ekranu, poruszając jednocześnie tematy społeczne i bardzo osobiste.
Gdzie leży granica? „Kopnęłabym Cię, gdybym mogła” jako portret współczesnej matki
Macierzyństwo w filmie Mary Bronstein dalekie jest od wyidealizowanych obrazów znanych z reklam czy poradników. Linda to kobieta rozdarta między obowiązkami a pragnieniami, między troską o dziecko a utratą własnego ja. Jej frustracje są bolesne, ale bliskie wielu kobietom. Film nie ocenia, nie moralizuje — pozwala widzowi spojrzeć na emocje, które zwykle są tłumione: złość, żal, rozczarowanie.

To nie tylko dramat psychologiczny, ale także manifest przeciw tabu wokół emocjonalnego wyczerpania matek. Produkcja dotyka sedna współczesnej kobiecości — w świecie oczekiwań, braku wsparcia i nieustannego udawania, że wszystko jest pod kontrolą.
Rose Byrne w roli, która może przynieść Oscara
Australijska aktorka znana z ról komediowych i dramatycznych, w tym przypadku pokazuje zupełnie nowe oblicze. Wcielając się w Lindę, Byrne tworzy kreację, która wg krytyków może być najważniejszą w jej karierze. Jej postać jest niesamowicie autentyczna — widzimy nie tylko przerysowane emocje, ale mikrogesty, rozedrgane spojrzenia, zmęczenie rysujące się na twarzy.
Byrne została już nagrodzona Srebrnym Niedźwiedziem na Berlinale, a także otrzymała nominację do Oscara. Sama aktorka przyznaje, że rola Lindy była emocjonalnie wyczerpująca i osobista. To jedno z tych wcieleń, które zostają z widzem na długo po seansie.

Od Berlinale do polskich kin: ścieżka filmowego sukcesu
Światowa premiera filmu odbyła się na festiwalu Sundance, gdzie Kopnęłabym Cię, gdybym mogła zebrał owacje na stojąco i entuzjastyczne recenzje. Film trafił następnie na inne międzynarodowe wydarzenia, gdzie również wzbudził ogromne emocje. Polscy widzowie mogli zobaczyć go przedpremierowo w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie 27 stycznia.
Oficjalna premiera kinowa zaplanowana jest na 20 lutego 2026 roku.
- SPRAWDŹ TEŻ: Marcin Dorociński znów podbija Hollywood! Zagrał w filmie „Mayday” u boku Ryana Reynoldsa i Kennetha Branagha
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.