Netflix zaszalał na Walentynki. Wszystkie trzy części zmysłowej trylogii można teraz obejrzeć w jeden wieczór
Kontrowersyjny hit, który pobił rekordy frekwencji i rozpalił widzów na całym świecie, znów będzie na wyciągnięcie ręki. „Pięćdziesiąt twarzy Greya”, film zarabiający niemal 570 mln dolarów i oglądany w Polsce przez ponad 1,8 mln widzów, od 4 lutego wraca na Netflix – w sam raz na walentynkowy seans.

Seria „Pięćdziesiąt twarzy Greya”, która wywołała ogromne emocje i zapisała się w historii kinowych rekordów w Polsce, już 4 lutego ponownie trafi do streamingu. Film, który na całym świecie zarobił niemal 570 mln dolarów i przyciągnął ponad 1,8 mln widzów w naszym kraju, wraca na Netflix idealnie na Walentynki.
Ogromny sukces kinowy „Pięćdziesięciu twarzy Greya” w Polsce i na świecie
Pierwsza część serii „Pięćdziesiąt twarzy Greya” zadebiutowała w kinach w 2015 roku i natychmiast stała się fenomenem frekwencyjnym. W sam weekend premierowy w Polsce film obejrzało 834 tys. widzów, z czego aż 425 tys. osób wybrało się do kin w same Walentynki. Wynik ten przeszedł do historii jako rekord frekwencyjny wszech czasów w polskich kinach.
Skala zainteresowania była ogromna również globalnie. Produkcja, zrealizowana przy budżecie wynoszącym ok. 40 mln dolarów, wygenerowała na całym świecie przychód sięgający niemal 570 mln dolarów, co uczyniło ją jednym z najbardziej dochodowych filmów swojego sezonu.

Rekordy frekwencji i miliony widzów w Polsce
Podczas pierwszego weekendu emisji „Pięćdziesiąt twarzy Greya” zgromadziło 45 proc. całej widowni kinowej w Polsce. Ostatecznie film obejrzało w kraju ponad 1,8 mln osób, co potwierdziło jego status masowego hitu. Ogromne zainteresowanie dotyczyło nie tylko seansów kinowych – sam zwiastun produkcji został odtworzony aż 112 mln razy, co dodatkowo podgrzało atmosferę wokół premiery.
Kontrowersje i krytyka wokół serii „Pięćdziesiąt twarzy Greya”
Mimo spektakularnych wyników finansowych i frekwencyjnych, seria wzbudziła falę krytyki. Recenzenci zwracali uwagę na płytki scenariusz oraz brak pogłębionej analizy psychologicznej bohaterów. Postacie Christiana Greya i Anastasii Steele były według wielu opinii przedstawione w sposób jednowymiarowy.
Dodatkowo twórcom zarzucano brak realizmu oraz propagowanie toksycznych wzorców relacji, opartych na kontroli zamiast na zaufaniu i bezpieczeństwie. To właśnie te elementy sprawiły, że „Pięćdziesiąt twarzy Greya” stało się jednym z najbardziej dyskutowanych i kontrowersyjnych filmów ostatnich lat.
O czym jest „Pięćdziesiąt twarzy Greya”? Fabuła kontrowersyjnego hitu
Seria „Pięćdziesiąt twarzy Greya” składa się z trzech części opartych na bestsellerowej trylogii autorstwa E.L. James:
„Pięćdziesiąt twarzy Greya” – premiera 2015,
„Ciemniejsza strona Greya” – premiera 2017,
„Nowe oblicze Greya” – premiera 2018.
Fabuła pierwszej części koncentruje się na Anastasii Steele, 21-letniej studentce literatury angielskiej, która zastępuje swoją przyjaciółkę podczas wywiadu z wpływowym przedsiębiorcą Christianem Greyem, 27-letnim biznesmenem. Ich relacja szybko się rozwija, a Christian ujawnia swoje zainteresowanie związkiem opartym na zasadach BDSM, proponując Anie podpisanie odpowiednich dokumentów. Ostatecznie bohaterka decyduje się odejść, nie akceptując reguł panujących w tej relacji.
„Pięćdziesiąt twarzy Greya” na Netflix od 4 lutego – propozycja na Walentynki
Netflix przygotował propozycję idealnie wpisującą się w walentynkowy klimat. Od 4 lutego wszystkie części serii „Pięćdziesiąt twarzy Greya” będą dostępne na platformie. Mimo licznych kontrowersji produkcja wciąż przyciąga ogromną publiczność i pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych tytułów kina romantyczno-erotycznego.
Dla wielu widzów może to być okazja do powrotu do głośnej historii lub nadrobienia całej serii podczas jednego seansu. Jedno jest pewne – emocji i dyskusji nie zabraknie.
Źródło: Elle, Netflix