Nowa ekranizacja “Nocy i dni” będzie piekielnie trudnym zadaniem. Film z 1975 roku to dzieło kultowe. Z wielu powodów
Ogromne emocje wzbudziła informacja, że Netflix zrealizuje nową ekranizację „Nocy i dni”. Poprzeczka jest zawieszona wysoko, bo wzorcową adaptację uchodzi film nakręcony 50 lat temu przez Jerzego Antczaka. Przeciwny powstaniu nowej wersji jest Karol Strasburger, który w tamtej produkcji wcielił się w postać Józefa Toliboskiego. O powstającym serialu aktor mówi wprost: "To przedsięwzięcie jest niepotrzebne".

Choć film Jerzego Antczaka powstał w 1975 roku, to do dziś jest uważany nie tylko za wzorową adaptację powieści "Noce i dnie", ale też za jedno z najważniejszych dzieł polskiego kina. Ilekroć jest emitowany w telewizji, gromadzi przed ekranami rzesze widzów. Ponowne nakręcenie tej historii to nie tylko wyzwanie artystyczne, ale też konfrontacja dziełem, które jest uwielbiane przez kolejne pokolenia Polaków.
Wspomniał o tym Karol Strasburger, który nie jest entuzjastą powstania nowej ekranizacji. "To przedsięwzięcie jest niepotrzebne. Film "Noce i dnie" cały czas funkcjonuje w przestrzeni publicznej – jest regularnie powtarzany, żyje wśród widzów. (...) To wybitne dzieło, które startowało do Oscara i do dziś pozostaje bardzo obecne w świadomości widzów, dlatego robienie czegoś podobnego w momencie, gdy ten film wciąż tak silnie funkcjonuje, moim zdaniem mija się z celem" - powiedział w rozmowie z Onetem. Ale powodów, dla których sięganie po "Noce i dnie" to pomysł ryzykowny, jest więcej.
Saga, która urosła do legendy – książka Marii Dąbrowskiej
„Noce i dnie” to monumentalna powieść Marii Dąbrowskiej, wydawana w latach 1931–1934. Ukazuje losy rodziny Niechciców na tle przemian społecznych i narodowych w Polsce od powstania styczniowego po I wojnę światową. Jej siłą jest panorama życia codziennego i burzliwe dzieje bohaterów, których losy splatają się z historią narodu. Autorka podczas lektury prowadzi czytelnika przez gęstą sieć relacji międzyludzkich i społecznych kontrastów, wciąż aktualnych dla współczesnego odbiorcy. Maria Dąbrowska była aż czterokrotnie nominowana do Literackiej Nagrody Nobla, co potwierdza rangę jej twórczości i uniwersalność przesłania.

To właśnie z tej powieści wzięła się potrzeba ekranizacji, która - ze względu na głębię narracji i bogactwo postaci - już od dawna uchodzi za wyzwanie dla twórców filmowych. Adaptacja z 1975 roku jest jednym z najbardziej znanych polskich dramatów filmowych. Reżyser Jerzy Antczak podjął się adaptacji trudnej, intymnej sagi rodzinnej, łącząc ją z monumentalnym, epickim rozmachem. Filmowy materiał, trwający niemal 276 minut, był owocem lat przygotowań i pracy ekipy, w której udział wzięło setki aktorów i statystów. Obraz szybko znalazł uznanie zarówno w Polsce, jak i za granicą, tworząc nie tylko wierną ekranizację literackiego pierwowzoru, lecz także autonomiczne dzieło kinematograficzne.
Fenomen filmowego hitu – sukces i nagrody
Film „Noce i dnie” nie tylko zdobył serca widzów, ale i zapisał się w historii polskiej kultury filmowej jako jeden z najchętniej oglądanych tytułów swojego czasu. Do połowy 1977 roku produkcja obejrzało ponad 21 milionów widzów w samym kraju, co plasuje ją w ścisłej czołówce najpopularniejszych filmów kinowych. Krytycy i publiczność docenili zarówno monumentalny rozmach adaptacji, jak i silne kreacje aktorskie, a przede wszystkim Jadwigi Barańskiej i Jerzego Bińczyckiego w rolach Barbary i Bogumiła Niechciców.

Dzieło Antczaka było też doceniane za granicą. Na festiwalach filmowych obraz zdobywał liczne nagrody, w tym Złote Lwy na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych, Srebrnego Niedźwiedzia dla Barańskiej na MFF w Berlinie oraz Nagrodę Specjalną Międzynarodowej Unii Krytyki Filmowej. Film był też nominowany do Oscara w kategorii najlepszego filmu nieanglojęzycznego, co potwierdziło jego siłę artystyczną i uniwersalność przekazu.
Dziedzictwo kultury i wyzwanie dla nowej ekranizacji
Siła „Nocy i dni” tkwi w jej uniwersalności, choć osadzona w konkretnych realiach historycznych, opowiada o ludzkich dylematach, miłości, stracie i przemianach społecznych, które nadal rezonują w świadomości odbiorców. Dzieło Dąbrowskiej oraz film Antczaka stały się kamieniem milowym polskiej kultury, inspirując kolejne pokolenia twórców i widzów.

Teraz, gdy Netflix pracuje nad nową adaptacją, stoją przed twórcami ogromne oczekiwania, nie tylko wobec wizji reżyserskiej Kamili Tarabury i nowej koncepcji narracyjnej, ale także wobec tego, czy uda się oddać epicki charakter oryginału i znaczenie społeczno-historyczne tej opowieści. Zadanie zdaje się wyjątkowo trudne, trzeba bowiem zmierzyć się zarówno z literackim pierwowzorem, jak i z legendarnym filmem, który przez dekady ugruntował swoją pozycję jako dzieło kultowe.
Zobacz też: Na te premiery Polacy czekają najbardziej! TOP 5 polskich filmów, które trafią do kin w 2026 roku
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.