O tym serialu było cicho, a to ukryta perełka Disneya. Jeśli go jeszcze nie widziałeś, musisz nadrobić
W świecie przesyconym nadmiarem treści trudno dziś o serial, który potrafi prawdziwie zaskoczyć. „Paradise" to wyjątek. Historia, która z precyzją zegarmistrza odkrywa przed widzem kolejne warstwy tajemnicy. Początkowo niedoceniona, dziś uchodzi za jedno z najbardziej nieoczywistych osiągnięć telewizji 2025 roku.

W świecie pełnym spoilerów, przecieków i zwiastunów, które zdradzają zbyt wiele – ta produkcja pokazała, że da się inaczej. „Paradise" nie tylko zaskoczył widzów swoją fabułą, ale przede wszystkim udowodnił, że klasyczny, dobrze napisany kryminał wciąż ma rację bytu. W 2025 roku to właśnie ten serial skradł serca tych, którzy zdecydowali się dać mu szansę.
Z pozoru klasyczny kryminał. W rzeczywistości – fabularna bomba
Na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się dość konwencjonalne. Morderstwo prezydenta USA, ochroniarz jako główny podejrzany i śledztwo pełne zagadek. Ale to tylko ułamek tego, co tak naprawdę dzieje się w Paradise. Produkcja Hulu, która zadebiutowała w Polsce na Disney+, okazała się prawdziwym narracyjnym majstersztykiem. Od samego początku trzyma w napięciu, zaskakuje i nie pozwala oderwać się od ekranu.
Choć dziś wiele seriali sprawia wrażenie poszatkowanych filmów, „Paradise" zgrabnie nawiązuje do klasyki gatunku. Każdy odcinek ma swoje tempo, swoje tajemnice i swój unikalny rytm. Fabuła rozwija się powoli, ale konsekwentnie, dając widzom czas na odkrywanie złożonych bohaterów i ich motywacji. Tu nie ma miejsca na przypadek – wszystko jest dokładnie przemyślane.
CZYTAJ TEŻ: Gwiazdor „Stranger Things” potwierdził plotki. Powróci w kolejnym sezonie hitu HBO

„Paradise" to powrót do złotej ery seriali, o której zapomnieliśmy
Wizualnie? Czysta perfekcja. Zdjęcia, kadrowanie, a zwłaszcza przedostatni odcinek to uczta dla oczu. To właśnie wtedy twórcy zdecydowali się zrezygnować z klasycznych czarnych pasów, by jeszcze mocniej podkreślić filmowy rozmach tej sceny. I to działa – emocje sięgają zenitu, napięcie nie odpuszcza ani na moment.
Obsada? Z najwyższej półki. Sterling K. Brown, Julianne Nicholson i James Marsden dają popis aktorskiego kunsztu. Nie dziwi więc, że Paradise otrzymało nominacje do nagród Emmy – nie tylko za aktorstwo, ale i w kategorii najlepszego serialu dramatycznego. A wynik 86% na Rotten Tomatoes (krytycy) i 84% od publiczności mówi sam za siebie.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Tęsknisz za „Stranger Things"? Nic straconego. Twórcy już szykują dla fanów kolejną produkcję
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
