Reklama

Kariera Roberta Duvalla trwała od 1960 do 2022 i trudno wyobrazić sobie historię amerykańskiego kina bez jego twarzy. Siedem nominacji do Oscara oraz statuetka za „Pod czułą kontrolą” (1983) tylko potwierdziły to, co widzowie wiedzieli od dawna – że na ekranie pojawił się aktor o niezwykłej sile. Od „Zabić drozda” po „Ojca chrzestnego” i „Czas apokalipsy” budował role, które do dziś elektryzują kolejne pokolenia.

„Zabić drozda” (1962) – cichy debiut, który mówił wszystko

W 1962 roku Robert Duvall zadebiutował w „Zabić drozda” jako Arthur „Boo” Radley. I choć jego bohater niemal się nie odzywa, trudno zapomnieć tę twarz wyłaniającą się w finale historii rozgrywającej się w Maycomb, Alabama.

Bez dialogów, bez wielkich monologów – a jednak z ogromnym ładunkiem emocji. Boo Radley był outsiderem, postacią owianą tajemnicą. Już wtedy było widać, że Duvall potrafi stworzyć bohatera, który zapada w pamięć jednym spojrzeniem.

„Ojciec chrzestny” (1972) – lojalność silniejsza niż strach

Rok 1972 przyniósł rolę, która na zawsze zmieniła jego pozycję w Hollywood. W „Ojcu chrzestnym” Duvall zagrał Toma Hagena – consigliere rodziny Corleone. Spokojny, opanowany, wierny. W świecie brutalnych porachunków był tym, który myślał strategicznie i chłodno kalkulował.

Do roli wrócił w „Ojcu chrzestnym II” (1974), a jego obecność stała się jednym z fundamentów tej filmowej sagi. Tom Hagen nie musiał podnosić głosu – jego siłą była inteligencja i bezwzględna konsekwencja.

„Sieć” (1976) – władza, która nie zna skrupułów

W „Sieci” z 1976 roku Duvall wcielił się w Franka Hacketta, dyrektora w Union Broadcasting System. To bezwzględny menedżer, dla którego liczą się wyniki i oglądalność.

Jego bohater traktuje moralność jak koszt prowadzenia biznesu. W tej roli Duvall pokazał inną twarz – chłodną, korporacyjną, zdystansowaną. Stworzył portret człowieka sukcesu, który nie ogląda się za siebie.

„Czas apokalipsy” (1979) – rola, której nie da się zapomnieć

W 1979 roku w „Czasie apokalipsy” zagrał podpułkownika Billa Kilgore’a. To jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci w jego karierze. Dowódca oddziału kawalerii powietrznej podczas wojny w Wietnamie stał się symbolem filmowej wizji konfliktu.

Choć nie był głównym bohaterem, każda scena z jego udziałem przyciągała uwagę. Kilgore łączył wojskową pewność siebie z bezkompromisową postawą, tworząc obraz, który na trwałe wszedł do popkultury.

„Pod czułą kontrolą” (1983) – rola życia i Oscar

Za „Pod czułą kontrolą” (1983) Robert Duvall otrzymał Oscara. Zagrał byłego piosenkarza country, który próbuje odbudować swoje życie po problemach z alkoholem.

To rola wyciszona, pełna emocji skrywanych pod powierzchnią. Bez spektakularnych gestów, ale z ogromną prawdą. Ta kreacja przyniosła mu jedyną statuetkę Akademii spośród siedmiu nominacji w całej karierze.

Robert Duvall zmarł w wieku 95 lat, ale jego filmowy dorobek – budowany od 1960 do 2022 – pozostaje niepodważalny. To role, które wciąż oglądamy, cytujemy i do których wracamy. Legenda kina? Bez wątpienia.

ROBERT DUVALL, TESS HARPER, kadr z filmu „Pod czułą kontrolą” (1983)
ROBERT DUVALL, TESS HARPER, kadr z filmu „Pod czułą kontrolą” (1983)
Reklama
Reklama
Reklama