Olivia Wilde znów staje za kamerą. O prawa do jej kolejnego filmu walczył m.in. Netflix i Warner Bros. Odkrywamy szczegóły produkcji!
Ten film miał być kameralny, a niespodziewanie stał się sensacją branży. „Zaproszenie” Olivii Wilde wywołało euforię na Sundance, uruchomiło licytację największych studiów i potwierdziło, że jedno spotkanie przy stole wystarczy by rozpalić Hollywood.

Jedno zaproszenie, jeden wieczór i grupa bohaterów, których rozmowy szybko przestają być niewinne. Nowy film Olivii Wilde, zaprezentowany na Sundance, stał się jednym z najbardziej pożądanych tytułów festiwalu, wywołując nie tylko żywą dyskusję krytyków, ale i prawdziwą wojnę ofert między największymi hollywoodzkimi studiami. „Zaproszenie” to kino pozornie kameralne, lecz rezonujące znacznie szerzej, niż mogłoby się wydawać.
Remake, który rozpala wyobraźnię branży
Olivia Wilde wraca do reżyserii z filmem, który już w dniu premiery stał się jednym z najgoręcej dyskutowanych tytułów sezonu festiwalowego. „Zaproszenie” zadebiutowało 24 stycznia 2026 roku w Eccles Theater podczas festiwalu Sundance, natychmiast przyciągając uwagę krytyków i przedstawicieli największych studiów. Kameralny dramat obyczajowy, oparty na dialogu i aktorskiej precyzji, okazał się jednym z tych projektów, które – mimo pozornie skromnej formy – uruchamiają mechanizmy wielkiej gry rynkowej.

Po premierze ruszyła intensywna walka o prawa dystrybucyjne. Wśród zainteresowanych znalazły się m.in. A24, Netflix, Searchlight Pictures, Focus Features, Sony Pictures, Black Bear Pictures, Neon oraz Apple TV+, a pierwsze oferty sięgały 10 milionów dolarów. W finałowej fazie przetargu rywalizacja zawęziła się do A24 i Focus Features, z kwotami przekraczającymi 12 milionów dolarów. Mimo ostatniej próby ze strony nowo powstałego działu specjalistycznego Warner Bros., to właśnie A24 ostatecznie zdobyło północnoamerykańskie prawa do dystrybucji, umacniając swoją pozycję jako studia najczujniej wyczuwające puls kina autorskiego.
Dialog z Ceskiem Gayem. Amerykańska reinterpretacja „Sentimental”
„Zaproszenie” jest amerykańskim remakiem hiszpańskiego filmu z 2020 roku. „Sentimental” to obraz jednego z najbardziej obiecujących katalońskich reżyserów, Cesca Gaya, twórcy cenionego za bezkompromisowe portrety relacji intymnych i społecznych. Oryginał był bezpośredni, cielesny i prowokacyjny, balansując na granicy komedii erotycznej i gorzkiego dramatu obyczajowego. Z kolei Wilde zachowuje strukturę wyjściową, ale świadomie zmienia akcenty, dostosowując opowieść do wrażliwości amerykańskiego widza.
atoms.consentPlaceholder.headingText
atoms.consentPlaceholder.bodyText
Tam, gdzie Gay stawiał na dosłowność i brutalną szczerość, Wilde wybiera subtelniejsze tony. Intymność pozostaje istotnym tematem, lecz nie dominuje narracji, ważniejsze stają się psychologiczne napięcia, klasowe różnice i emocjonalne niedopowiedzenia. „Zaproszenie” funkcjonuje jako kino rozmowy i spojrzeń, w którym konflikt narasta powoli, a jego źródłem są ambicje, frustracje i lęk przed bliskością.
Aktorski koncert i przychylny rezonans krytyki
Obsada filmu odgrywa kluczową rolę w powodzeniu projektu. Obok Olivii Wilde występują Penélope Cruz, Edward Norton i Seth Rogen, tworząc trio, które nadaje opowieści wiarygodność i emocjonalną głębię. Cruz wnosi nerwową elegancję i intensywność, Norton precyzyjnie balansuje między intelektualnym dystansem a kruchym ego, zaś Rogen – zaskakująco powściągliwy – buduje postać opartą na subtelnych przesunięciach tonu. Wilde pozwala aktorom prowadzić film, ograniczając inscenizacyjne fajerwerki na rzecz długich, gęstych scen dialogowych.

Po premierze „Zaproszenie” spotkało się z wyraźnie przychylnym odbiorem krytyków. Film uzyskał 92% pozytywnych recenzji w serwisie Rotten Tomatoes oraz 76 punktów na 100 w Metacritic, co przełożyło się na ocenę „generalnie przychylną”. Krytycy Variety, The Guardian czy TheWrap porównywali go do współczesnej, lżejszej wariacji na temat „Kto się boi Virginii Woolf?”, podkreślając jego dojrzały humor i emocjonalną intensywność. Choć pojawiały się głosy wskazujące na drobne nierówności narracyjne, dominował odbiór filmu jako inteligentnej, aktorsko dopracowanej komedii dramatycznej dla dorosłych widzów. Dla Olivii Wilde to kolejny krok w kierunku kina intymnego, świadomego swoich inspiracji i konsekwentnie rozwijającego jej autorski język.
Zobacz też: W Hollywood jest od lat, lecz popularność zyskała dopiero ostatnio. Kim jest gwiazda z filmu "Wielki Marty"?