Polacy dziś tłumnie ruszą do kina. "Kopnęłabym Cię, gdybym mogła" zbiera fenomenalne recenzje krytyków
Za reżyserię odpowiada Mary Bronstein, a film miał swoją premierę na międzynarodowych festiwalach w 2025 roku. Od tamtej pory Kopnęłabym Cię gdybym mogła konsekwentnie buduje pozycję obrazu, który nie boi się konfrontacji z widzem. Dziś przekonają się o tym także polscy kinomani.

Dziś, 20 lutego, do polskich kin wchodzi film Kopnęłabym Cię, gdybym mogła (If I Had Legs I’d Kick You), który już od miesięcy elektryzuje światową krytykę. Produkcja z Rose Byrne w roli głównej została okrzyknięta jednym z najbardziej bezkompromisowych i emocjonalnie intensywnych tytułów sezonu. To kino, o którym mówi się nie tylko w kontekście świetnych recenzji, ale też odwagi w podejmowaniu tematów, które wciąż budzą społeczne napięcia.
Fenomenalna rola Rose Byrne i reakcje krytyków
Najwięcej emocji wzbudza występ Rose Byrne. Aktorka, znana dotąd z ról komediowych i dramatycznych, w Kopnęłabym Cię gdybym mogła pokazuje zupełnie nowe oblicze. Jej bohaterka to kobieta balansująca na granicy wytrzymałości – matka, profesjonalistka, osoba przytłoczona ciężarem oczekiwań. Krytycy podkreślają, że Byrne tworzy portret surowy, nieupiększony i przejmująco prawdziwy.

Film może pochwalić się bardzo wysokim wynikiem w serwisie Rotten Tomatoes – ponad 90 proc. pozytywnych recenzji. Recenzenci zwracają uwagę na odwagę formalną produkcji oraz intensywność emocjonalną, która nie pozwala widzowi pozostać obojętnym. W zagranicznych mediach pojawiają się głosy, że to jedna z najlepszych ról w karierze aktorki, a nawet kreacja nagrodowa.
Tak entuzjastyczne przyjęcie sprawia, że Kopnęłabym Cię ,gdybym mogła już teraz jest wymieniany w gronie najważniejszych premier pierwszej połowy roku.

Co warto wiedzieć przed seansem?
Choć tytuł może sugerować przewrotną komedię, Kopnęłabym Cię gdybym mogła to przede wszystkim intensywny dramat psychologiczny z elementami czarnego humoru. Film bez lukru opowiada o macierzyństwie – nie tym instagramowym, idealnym, lecz pełnym zmęczenia, frustracji i sprzecznych emocji.
Mary Bronstein rozbiera mit "idealnej matki" na czynniki pierwsze. Kamera często pozostaje blisko bohaterki, podążając za jej oddechem, napięciem i rosnącym poczuciem osamotnienia. To zabieg, który potęguje wrażenie klaustrofobii i sprawia, że widz niemal fizycznie odczuwa ciężar sytuacji.
W recenzjach podkreśla się, że film nie daje prostych odpowiedzi. Zamiast tego proponuje doświadczenie – momentami niewygodne, chwilami bolesne, ale niezwykle autentyczne. Kopnęłabym Cię, gdybym mogła nie moralizuje, lecz zmusza do refleksji nad społeczną presją, rolami narzucanymi kobietom i granicami ludzkiej wytrzymałości.
Premiera "Kopnęłabym cię, gdybym mogła" dziś w Polsce. Internet już huczy
Polska premiera 20 lutego zapowiada się na jedno z najgłośniejszych wydarzeń kinowych tygodnia. Na Filmwebie film budzi żywe dyskusje – jedni widzowie piszą o "wstrząsającym doświadczeniu", inni o "najbardziej szczerym filmie o macierzyństwie ostatnich lat". Jedno jest pewne: obok tego tytułu trudno przejść obojętnie.
Fenomenalne recenzje, nazwisko Rose Byrne i odważny temat tworzą mieszankę, która przyciąga zarówno miłośników ambitnego kina, jak i widzów szukających filmu, o którym będzie się mówić jeszcze długo po wyjściu z sali.
Kopnęłabym Cię, gdybym mogła to propozycja dla tych, którzy cenią kino bez kompromisów – intensywne, szczere i pozostawiające ślad. Dziś wreszcie można przekonać się o tym na własne oczy.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.