Polacy obejrzeli zwiastun "Lalki" Netflixa i złapali się za głowę. Wszystko przez piosenkę. "To jest jakiś żart?"
Zwiastun nowej "Lalki" Netflixa miał zapowiedzieć świeże spojrzenie na klasykę Bolesława Prusa. Zamiast tego rozpętał gorącą dyskusję, której głównym bohaterem okazała się… muzyka. Wybór utworu "Creep" zespołu Radiohead zaskoczył wielu widzów i stał się punktem zapalnym internetowej debaty o granicach interpretacji literatury oraz o tym, jak daleko można posunąć się w uwspółcześnianiu narodowych dzieł.

Choć sam zwiastun "Lalki" prezentuje bogatą scenografię, kostiumy i znane nazwiska w obsadzie, to właśnie współczesny utwór w tle skradł całą uwagę odbiorców. Reakcje Polaków były natychmiastowe i skrajne — od niedowierzania, przez ironię, aż po próby obrony tej artystycznej decyzji.
Zaskoczenie zamiast nostalgii. "Creep" w świecie Prusa
Dla wielu widzów "Lalka" to nie tylko powieść, lecz także zbiór utrwalonych wyobrażeń: epoka, konwenanse, elegancja i określony ton opowieści. Nic więc dziwnego, że zestawienie XIX-wiecznej Warszawy z kultowym utworem Radiohead wywołało konsternację. W komentarzach dominowało poczucie niedopasowania i pytania o sens takiego wyboru. Internauci pisali o dysonansie między obrazem a dźwiękiem, porównując go do zderzenia dwóch zupełnie różnych światów.
Pojawiały się głosy, że współczesna muzyka odbiera historii powagę i wprowadza zbyt "amerykański" charakter, który nie współgra z literackim pierwowzorem. Dla części odbiorców był to symbol obaw związanych z nowoczesnymi adaptacjami klasyki.
"Ten Radiohead pasuje jak pięść do nosa. Do Lalki tylko Myslovitz", "Przepraszam , ale nie mamy polskich kawałków? Zepsuliście mi Creepa", "Rozumiem, że Wokulski był Creepem (a Łęcka wiadomo), ale nie było innej piosenki?", "Co to ma być za muzyka? Straszne to było", "Zbyt hollywoodzko" – pisali nieprzekonani widzowie.
Nie brakowało też porównań do innych ekranizacji "Lalki" oraz zapowiedzi, że to właśnie one – bardziej klasyczne w tonie – wydają się bliższe oczekiwaniom części publiczności.

Głos w obronie zwiastuna netflixowej "Lalki". Nowa interpretacja znanej historii
Wśród krytycznych opinii pojawiły się również bardziej refleksyjne głosy. Niektórzy widzowie zwracali uwagę, że "Creep" może być świadomym komentarzem do psychologii Stanisława Wokulskiego — jego wyobcowania, obsesyjnej miłości i poczucia niedopasowania do świata, w którym funkcjonuje. W tej interpretacji utwór nie jest prowokacją, lecz próbą odczytania "Lalki" na nowo, z perspektywy współczesnej wrażliwości.
"Jeśli ktoś się zastanawia, dlaczego akurat ten utwór w tle, spieszę z odpowiedzią. Czytając Lalkę jako nowe pokolenie (rocznik 2001), zauważalne było że to co robi Wokulski wobec Izabeli nie było zdrowe. Śledził ją, robił wiele rzeczy których nie chciała, osaczał ją. Był creepem (dziwakiem), zafiksowanym na jej punkcie. Dlatego właśnie pojawił się ten utwór w tle. Jest to potrzebne żeby pokazać że ona też nie była do końca złą postacią, bo TVN idzie bardziej w klasyczną wersję, która też oczywiście jest potrzebna, dla odświeżenia książki" – zauważył jeden z internautów.
Jedna piosenka, wiele emocji i wielkie oczekiwania
Niezależnie od ocen, zwiastun Netfliksa osiągnął jedno: wywołał szeroką dyskusję i przyciągnął uwagę nawet tych, którzy do tej pory podchodzili do kolejnej ekranizacji „Lalki” z dystansem. Jedna decyzja muzyczna wystarczyła, by podzielić widzów na sceptyków i obrońców nowej wizji.
Czy „Creep” okaże się tylko marketingowym haczykiem, czy zapowiedzią odważnej interpretacji klasyki? Odpowiedź przyniosą dopiero kolejne materiały — i sama premiera serialu.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.