Reklama

Festiwal w Cannes rozpoczął się we wtorek, 12-ego maja i potrwa do 23-ego maja, ale są takie dni, kiedy program przestaje być jedynie układem godzin i tytułów. Dzisiejszy harmonogram przypomina raczej precyzyjnie rozpisany filmowy fresk, w którym polskie nazwiska pojawiają się w najważniejszych punktach narracji. Najbardziej prestiżowy czerwony dywan świata zostanie zdominowany przez Gierszała, Pawlikowskiego i Musiała. Trzy różne estetyki, trzy odmienne opowieści i jedno wspólne wrażenie: polskie kino nie stoi dziś obok Cannes, lecz znajduje się dokładnie w jego centrum.

Jakub Gierszał i kino niepokoju, które Cannes rozumie najlepiej

Jakub Gierszał od lat pozostaje jednym z najbardziej niejednoznacznych aktorów swojego pokolenia. Nigdy nie szukał łatwych ról ani bezpiecznych wyborów, dlatego jego obecność w sekcji Un Certain Regard wydaje się naturalnym krokiem. Chilijski „Meltdown”, pokazywany dziś o 14:00 w Salle Debussy, wpisuje się w nurt kina, które Cannes szczególnie ceni, intensywnego emocjonalnie, surowego i niepokojącego. Sama sekcja od dekad odkrywa twórców i aktorów gotowych przesuwać granice opowiadania.

Gierszał ma już doświadczenie w międzynarodowych produkcjach, ale właśnie Cannes potrafi zmienić aktora w europejską ikonę arthouse’u. Krytycy od lat podkreślają jego charakterystyczną ekranową energię: chłód połączony z napięciem, które potrafi eksplodować w najmniej spodziewanym momencie. Salle Debussy, druga najważniejsza sala festiwalu, słynie z projekcji, po których nazwiska aktorów zaczynają krążyć w oscarowych prognozach i rankingach najważniejszych talentów Europy.

Zobacz też: Ten film przyciągnął do kin miliony widzów. Teraz ten hit z Ryanem Goslingiem obejrzysz w domowym zaciszu

Pawlikowski wraca do Grand Theatre Lumiere jak autor własnej filmowej szkoły

O 18:00 oczy całego festiwalu skierują się na Grand Theatre Lumiere, gdzie Paweł Pawlikowski pokaże „Fatherland”. Reżyser „Idy” i „Zimnej wojny” wraca do Cannes jako twórca doskonale rozpoznawalny, autor kina eleganckiego, melancholijnego i niezwykle precyzyjnego wizualnie. Tym razem opowiada historię inspirowaną losem słynnego pisarza, a wokół filmu już od miesięcy unosi się atmosfera jednego z najbardziej prestiżowych tytułów konkursu.

Polskie akcenty w Cannes
Materiały Prasowe

Pawlikowski należy do wąskiego grona polskich reżyserów, których styl rozpoznaje się po jednym kadrze. Ascetyczne zdjęcia, cisza ważniejsza od dialogów i bohaterowie zagubieni między historią a własną pamięcią stały się jego znakiem firmowym. Grand Theatre Lumiere nie wybacza przeciętności, właśnie tam odbywają się premiery filmów, które kilka miesięcy później trafiają do sezonu nagród. Dla Cannes Pawlikowski jest dziś twórcą klasy światowej, dla polskiego kina, symbolem artystycznej konsekwencji.

Maciej Musiał i droga z pierwszego planu do światowego kina autorskiego

Najbardziej zaskakujący polski akcent pojawi się jednak wieczorem. O 20:30 Grand Theatre Lumiere pokaże „Parallel Tales” Asghara Farhadiego, jednego z najwybitniejszych współczesnych reżyserów i laureata Oscarów. Producentem filmu jest Maciej Musiał, który w ostatnich latach coraz mocniej zaznacza swoją pozycję poza aktorstwem. Jeszcze niedawno ryzykował własne pieniądze przy pracy nad nową interpretacją „Dekalogu” Kieślowskiego, dziś współtworzy jego szóstą część z irańskim mistrzem kina psychologicznego.

To właśnie ten kontrast najbardziej fascynuje festiwalowe środowisko. Musiał przeszedł drogę od popularnego aktora młodego pokolenia do producenta obecnego przy jednym z najbardziej wyczekiwanych tytułów Cannes. Farhadi słynie z filmów opartych na moralnym napięciu, rodzinnych konfliktach i emocjach ukrytych pod pozornym spokojem. Fakt, że przy takim nazwisku pojawia się polski producent, pokazuje zmianę, jaka dokonuje się właśnie na oczach świata: Polacy nie są już wyłącznie gośćmi Cannes. Coraz częściej stają się jego współtwórcami.

Zobacz też: Dwie laureatki Oscara aktorki i opowieść o bolesnej rodzinnej tajemnicy. Najnowszy filmu z Renée Zellweger i Sissy Spacek porusza do łez

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...