Reklama

W Hollywood legenda nigdy nie odchodzi naprawdę, zmienia tylko twarz. Teraz ma nią być Lily Collins. W cieniu czarnej sukienki Givenchy i spojrzenia sprzed witryny Tiffany & Co. rodzi się opowieść o micie, który zdefiniował całe pokolenia. To nie remake, to podróż do chwili, w której Audrey Hepburn stała się nieśmiertelną ikoną kina.

Lily Collins i cień ikony

Lily Collins oficjalnie wcieli się w Audrey Hepburn w nowym filmie poświęconym kulisom powstawania „Śniadania u Tiffany’ego”. Informacja została potwierdzona przez amerykańskie media branżowe i szybko obiegła świat kina, budząc zarówno entuzjazm, jak i wysokie oczekiwania. Projekt nie będzie klasycznym remakiem słynnego filmu z 1961 roku, lecz opowieścią o jego narodzinach, o momencie, w którym legenda zaczęła nabierać realnych kształtów.

Lily Collins jako Audrey Hepburn
Getty Images

Dla Collins to rola szczególna. Aktorka nie tylko zagra Hepburn, ale również zaangażuje się w produkcję filmu. Wybór ten odczytywany jest jako świadoma decyzja artystyczna, próba zmierzenia się z ikoną, która na trwałe zapisała się w historii Hollywood. Sama zapowiedź projektu wywołała falę komentarzy, wskazujących na fizyczne podobieństwo aktorki do gwiazdy złotej ery kina.

Zobacz też: Ten nowy serial kryminalny może być prawdziwą perełką. W głównej roli występuje...Nicole Kidman!

Film o filmie, który stał się mitem

Nowa produkcja skupi się na procesie powstawania „Śniadania u Tiffany’ego”, obrazu, który z czasem stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych tytułów w historii amerykańskiej kinematografii. Scenariusz oparty będzie na książce Sama Wassona „Piąta Aleja, piąta rano”, opisującej kulisy realizacji filmu oraz kulturowy kontekst jego premiery.

Lily Collins jako Audrey Hepburn
Materiały Prasowe

To opowieść o twórczym napięciu, ambicjach i przemianach obyczajowych, które towarzyszyły produkcji. Historia ma pokazać, jak rodził się ekranowy wizerunek Holly Golightly i jak wielki wpływ wywarł na postrzeganie kobiecości w popkulturze. Twórcy zapowiadają film zanurzony w atmosferze Nowego Jorku i hollywoodzkiego studia, przestrzeni, w której prywatność mieszała się z legendą.

Dziedzictwo Audrey Hepburn na nowo

Audrey Hepburn od dekad pozostaje symbolem elegancji, klasy i artystycznej subtelności. Jej rola w „Śniadaniu u Tiffany’ego” stała się jednym z najbardziej ikonicznych obrazów w historii kina, a sama aktorka urosła do rangi ponadczasowej legendy. Nowy film ma przypomnieć, że za perfekcyjnym kadrem kryła się skomplikowana droga twórcza.

Dla Lily Collins to szansa na wejście w dialog z przeszłością, nie poprzez imitację, lecz poprzez próbę zrozumienia fenomenu Hepburn. Projekt wciąż znajduje się w fazie rozwoju, a kolejne szczegóły mają zostać ujawnione w najbliższym czasie. Jednak już teraz wiadomo, że będzie to film o narodzinach mitu, który do dziś definiuje wyobrażenie o złotej erze Hollywood.

Zobacz też: Nagrody BAFTA wręczone! "Wielki Marty" największym przegranym gali. Triumf jednego tytułu zaskoczył wszystkich

Reklama
Reklama
Reklama