Ten thriller to gwarancja trzymającej w napięciu rozrywki. Na wielki ekran powraca laureatka Oscara, Halle Berry!
Krytycy są zgodni, „Crime 101” wykracza poza schematy klasycznego thrillera i udowadnia, że kino o napadzie może być czymś więcej niż tylko popisem adrenaliny. Z hollywoodzką obsadą, na czele z Chrisem Hemsworthem, Markiem Ruffalo i Halle Berry film zapowiada się na jedno z najmocniejszych wydarzeń sezonu.

Hollywood ponownie sięga po wielkie nazwiska i klasyczny gatunek kina sensacyjnego, ale tym razem robi to z rozmachem, który wykracza poza schemat napadu doskonałego. „Crime 101” zapowiada się na jeden z najgłośniejszych thrillerów 2026 roku – z gwiazdorską obsadą, intensywną atmosferą i historią, w której stawką jest nie tylko pieniądz, lecz także tożsamość i moralny wybór.
Klasyka heist w nowej odsłonie
„Crime 101” to jeden z najbardziej wyczekiwanych tytułów kinowych pierwszego kwartału 2026 roku, propozycja, która odświeża klasyczny gatunek heist, łącząc go z głęboką analizą postaci i ich motywacji. Film oparty na noweli Don’a Winslowa przenosi widza w złożony świat wielkiego napadu planowanego w scenerii Los Angeles, gdzie zenit luksusu styka się z mrokiem codziennych frustracji. To nie tylko scenariusz o perfekcyjnym skoku, ale również opowieść o tym, jak cienka granica dzieli marzenia od destrukcji.

Reżyser Bart Layton, znany z umiejętności łączenia narracji dokumentalnej z fabularnym kinem gatunkowym, buduje tempo, które nieustannie skłania widza do pytania: czym jest wartość, gdy wszystko, co posiadasz, jest wynikiem ryzyka? W „Crime 101” napad staje się metaforą życia bohaterów, ich lęków, nadziei i dylematów moralnych. Każde ujęcie, od parkingów przy autostradzie 101 po nocne ulice LA, utrzymuje intensywność tonu i zapowiada opowieść równie inteligentną, co emocjonującą.
Obsada jako serce narracji
Centralną postacią jest Mike Davis, grany przez Chrisa Hemswortha, który w roli złodzieja doskonale planującego swój ostatni skok odsłania przed widzem nie tylko swoje umiejętności, ale przede wszystkim emocjonalną kruchość i wątpliwości. Hemsworth odchodzi tu od superbohaterskiego wizerunku, wprowadzając postać pełną niuansów i psychologicznej głębi. Jego kontrapunktem jest Mark Ruffalo jako detektyw Lou Lubesnick, postać znużona pracą i życiem, ale nieustępliwa w dążeniu do prawdy. Ich relacja w filmie to jedna z najbardziej fascynujących osi narracyjnych.

Laureatka Oscara, Halle Berry wnosi do „Crime 101” wyrazistą energię jako Sharon Colvin, brokerka ubezpieczeniowa, której losy splatają się z planem napadu w sposób nieoczekiwany i kluczowy dla fabuły. Jej postać jest przykładem bohaterki, która nie poddaje się prostym stereotypom, a jej decyzje mają realne konsekwencje w narracji filmu. Obsadę uzupełniają Barry Keoghan jako tajemniczy wspólnik, Monica Barbaro w roli analityczki oraz Nick Nolte jako mentor z podziemia, dzięki nim świat „Crime 101” zyskuje wielowarstwową dynamikę, w której każdy bohater posiada własny wewnętrzny konflikt.
Recenzje krytyków i kinowa premiera
Już pierwsze recenzje z pokazów prasowych podkreślają, że „Crime 101” to kino dopracowane pod kątem fabularnym i aktorskim. Krytycy, m.in. z The Guardian i Variety, zwracają uwagę na to, że film nie poprzestaje na dynamicznych sekwencjach napadu, lecz wnika w psychologię postaci, pokazując ich lęki, ambicje i moralne dylematy. Aktorstwo Hemswortha i Ruffalo jest chwalone za subtelność i wewnętrzną siłę, a obecność Berry i reszty obsady za dodanie opowieści głębszej tekstury.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Premiera „Crime 101” została zaplanowana na najbliższy piątek, 13 lutego. Film zapowiada się nie tylko jako widowisko dla fanów kina akcji, lecz także jako propozycja dla widzów ceniących kino ambitne, takie, które prowokuje do myślenia i zostaje w pamięci długo po napisach końcowych. To produkcja, która łączy w sobie starannie skonstruowaną intrygę, wyraziste postaci i uniwersalne pytania o to, co gotowi jesteśmy poświęcić, by zdobyć to, co uważamy za nasze.
Zobacz też: Nie cierpisz Walentynek? Oto 5 filmów miłości lepszych niż komedie romantyczne