To najlepsza rola w jej życiu! Ten wciągający dramat o życiu Ann Lee już zaraz w kinach
To nie jest klasyczna biografia i nie jest to też tradycyjny musical. „Testament Ann Lee” wymyka się kategoriom, opowiadając o kobiecie, która w XVIII wieku stworzyła własną religijną wspólnotę i zapłaciła za to wysoką cenę. Film Mony Fastvold stawia widza w samym centrum duchowej rewolucji, surowej, bezkompromisowej i zaskakująco aktualnej.

Czy można opowiedzieć historię religijnej wizjonerki jak transowy musical? Czy duchowa rewolucja sprzed wieków może brzmieć zaskakująco współcześnie? „Testament Ann Lee” nie daje prostych odpowiedzi, zamiast tego wciąga widza w hipnotyczny świat wiary, buntu i wspólnoty. To film, który bardziej się przeżywa niż ogląda.
Portret wizjonerki w rytmie pieśni
„Testament Ann Lee” to film, który z niezwykłą delikatnością splata historyczną biografię z muzyczną formą, tworząc hipnotyzujący portret kobiety wyprzedzającej swoją epokę. Reżyserka Mona Fastvold opowiada historię założycielki ruchu Szejkersów nie jako klasyczną kostiumową opowieść, lecz jako duchowe misterium, pełne pieśni, powtarzalnych gestów i ascetycznej intensywności. Kamera nie tyle rekonstruuje XVIII wiek, ile próbuje uchwycić wewnętrzny żar bohaterki.

W centrum tej opowieści stoi Amanda Seyfried, która w roli Ann Lee tworzy kreację skupioną, niemal transową. Jej bohaterka nie jest pomnikową świętą, lecz kobietą z krwi i kości – doświadczoną przez życie, targaną wątpliwościami, a jednocześnie niezłomną w wierze. Seyfried gra ciszą, spojrzeniem i napięciem ciała, budując postać, której duchowa siła zdaje się promieniować poza ekran.
Twórcy i obsada – wspólnota artystyczna
Fastvold, współautorka scenariusza, prowadzi narrację z wyczuciem rytmu i przestrzeni. Film nie boi się pauz ani powolności, wręcz przeciwnie, to właśnie w nich odnajduje sens. Muzyka, inspirowana tradycją Szejkersów, nie jest tłem, lecz integralną częścią opowieści. Pieśni stają się modlitwą, manifestem i krzykiem sprzeciwu wobec opresyjnej rzeczywistości.

W obsadzie towarzyszą Seyfried m.in. Thomasin McKenzie, Lewis Pullman, Stacy Martin, Tim Blake Nelson i Christopher Abbott. Każde z nich wnosi do filmu własną energię, tworząc sugestywny obraz wspólnoty rozdartej między duchową ekstazą a surową dyscypliną. Aktorzy nie dominują narracji, raczej stapiają się z nią, budując zbiorowy portret ludzi poszukujących nowego porządku.
Historia, która wybrzmiała na Berlinale
Ann Lee, urodzona w 1736 roku w Manchesterze, przeszła drogę od prześladowanej wizjonerki do duchowej przywódczyni wspólnoty w Ameryce. Film ukazuje jej doświadczenia bólu, straty i religijnego uniesienia jako fundament nowej idei, świata opartego na równości, celibacie i wspólnotowości. To opowieść o kobiecie, która w patriarchalnym świecie odważyła się mówić własnym głosem.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
„Testament Ann Lee” był prezentowany na Berlinale 2026, gdzie wzbudził żywe reakcje krytyków i publiczności. Dyskutowano o jego odważnej formie, ascetycznej estetyce i niezwykłej roli Seyfried. Film Fastvold nie jest łatwą biografią, to medytacja nad wiarą, ciałem i wspólnotą. I właśnie dlatego pozostaje w pamięci długo po seansie. Film wchodzi do polskich kin już 13 marca.