Uwielbiany włoski reżyser powraca z nowym filmem. Tym razem w centrum opowieści stawia... prezydenta w kryzysie!
Paolo Sorrentino znów zagląda pod powierzchnię władzy. W „La grazia” opowiada o prezydencie w chwili, gdy polityczne decyzje ustępują miejsca osobistemu kryzysowi, a kino staje się przestrzenią cichej, niepokojącej refleksji. Kinowa premiera już w tym tygodniu!

Władza, która milknie. Człowiek, który wątpi. Paolo Sorrentino wraca z filmem „La grazia”, tworząc hipnotyczny portret prezydenta u kresu kadencji i u progu wewnętrznego rozpadu. To kino pełne ciszy, moralnego niepokoju i wizualnego przepychu, w którym polityka ustępuje miejsca pytaniom o sens, stratę i możliwość ocalenia.
Władza jako stan ducha
W „La grazia” Paolo Sorrentino bierze na warsztat figurę władzy, ale szybko zdziera z niej oficjalny kostium. Głównym bohaterem filmu jest Mariano de Santis, urzędujący prezydent Włoch, u schyłku swojej kadencji i – co ważniejsze – u kresu wewnętrznej równowagi. To czas decyzji o fundamentalnym ciężarze moralnym, dotyczących m.in. ustawy o eutanazji i prawa łaski, ale także moment bolesnego rozrachunku z własnym życiem, stratą żony i odkryciem dawnych tajemnic. Sorrentino nie opowiada o polityce, opowiada o człowieku, który polityką próbuje zasłonić pustkę.

Narracja filmu płynie powoli, niekiedy niemal medytacyjnie. Reżyser prowadzi widza przez ciągi spojrzeń, pauz i rozmów, które brzmią jak filozoficzne monologi. Kamera nie szuka sensacji, lecz zatrzymuje się na twarzy, geście, świetle wpadającym do monumentalnych wnętrz. „La grazia” jest kinem, które nie podaje odpowiedzi, a raczej uczy uważności na pytania.
Zobacz też: Tak będą wyglądać filmowi Beatlesi. Ujawniamy pierwsze zdjęcia planu tej monumentalnej produkcji!
Paolo Sorrentino i jego aktorzy. Kino jako portret duszy
Sorrentino, twórca „Wielkiego piękna” i „Młodego papieża”, po raz kolejny wraca do Włoch jako przestrzeni symbolicznej. To kraj piękna i dekadencji, sacrum i profanum, w którym prywatne dramaty zawsze mają wymiar publiczny. Reżyser pozostaje wierny swojemu stylowi, barokowemu, kontemplacyjnemu, pełnemu melancholii i ironii, lecz w „La grazia” jest on wyraźnie bardziej skupiony, wyciszony, niemal ascetyczny.

Centralnym punktem filmu jest kreacja Toniego Servillo, wieloletniego współpracownika reżysera. Jego prezydent to człowiek zmęczony, ale nie cyniczny; pełen wątpliwości, lecz wciąż poszukujący sensu. Partnerują mu m.in. Anna Ferzetti i Milvia Marigliano, tworząc galerię postaci, które nie są typami, lecz fragmentami emocjonalnego krajobrazu bohatera.
Premiera filmu „La grazia”
„La grazia” otworzyła 82. Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Wenecji, co samo w sobie było czytelnym sygnałem artystycznej rangi projektu. Krytycy podkreślali dojrzałość filmu, jego skupienie na moralnym niepokoju i wybitną rolę Servillo, nagrodzoną na festiwalu. To kino, które nie krzyczy, a mimo to zostaje w pamięci na długo. Film wchodzi do polskich kin już w piątek, 6-ego lutego.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
W „La Grazia” Sorrentino po raz kolejny udowadnia, że kino może być poezją w ruchomych obrazach, opowieścią o człowieku w chwili największej próby, o świecie, który chwieje się między ideałem a rzeczywistością oraz o nas samych, odbitych w lustrze fikcyjnej, a jednak głęboko poruszającej historii.