Reklama

Choć "In The End" dla milionów fanów stało się hymnem przełomu lat 2000., kulisy jego powstania nie były tak oczywiste, jak mogłoby się wydawać. Chester Bennington – frontman o niezwykle emocjonalnym podejściu do muzyki – miał wobec tego utworu mieszane uczucia, które z czasem urosły do rangi jednej z najbardziej intrygujących historii w dorobku Linkin Park.

Chester Bennington kończyłby 50 lat. Artysta który zmienił brzmienie rocka

Chester Bennington urodził się 20 marca 1976 roku w Phoenix w Arizonie. Jego dzieciństwo nie było łatwe – rozwód rodziców, problemy emocjonalne i doświadczenia, o których sam mówił otwarcie po latach, odcisnęły piętno na jego psychice. To właśnie z tych przeżyć wyrastała jego twórczość: szczera, momentami brutalna, ale zawsze autentyczna.

Zanim dołączył do Linkin Park, śpiewał m.in. w zespole Grey Daze. Przełom nastąpił w 1999 roku, gdy został wokalistą grupy Xero, która chwilę później zmieniła nazwę na Linkin Park. Album Hybrid Theory z 2000 roku okazał się jednym z najważniejszych debiutów w historii rocka – sprzedał się w ponad 20 milionach egzemplarzy na całym świecie.

Prywatnie był ojcem szóstki dzieci, kilkukrotnie żonaty. Zmarł 20 lipca 2017 roku w wieku 41 lat. Jego śmierć wstrząsnęła fanami na całym świecie i na nowo otworzyła rozmowę o zdrowiu psychicznym w branży muzycznej.

Chester Bennington, 23.11.2014.
Chester Bennington, 23.11.2014. fot. PAP/Photoshot

Największy hit Linkin Park, który mógł nigdy nie powstać

Dziś trudno wyobrazić sobie Hybrid Theory bez "In The End", ale historia tego utworu nie była oczywista. Początkowo wokalista nie widział w nim potencjału na singiel. W porównaniu do cięższych, bardziej agresywnych numerów, utwór wyróżniał się melodyjnością i bardziej przystępną strukturą.

To właśnie ta "łagodność" była jednym z powodów wątpliwości. Linkin Park budował swoją tożsamość na mocnym brzmieniu i emocjonalnym napięciu, a "In The End" balansowało między alternatywą a mainstreamem. Ostatecznie jednak decyzja o jego wydaniu jako singla okazała się przełomowa – utwór trafił na szczyty list przebojów i stał się wizytówką zespołu.

Czy Chester Bennington naprawdę nienawidził "In The End"?

Mit o niechęci Chestera do "In The End" krąży w sieci od lat. W rzeczywistości – jak podkreślają członkowie zespołu – to spore uproszczenie.

Mike Shinoda w rozmowie z Howardem Sternem wyjaśniał wprost: "Nie nienawidził tego. Nie, nie, nie, nie. To właściwie nieporozumienie. Niektórzy myślą, że nienawidził tego kawałka. Podobała mu się ta piosenka, on kochał naprawdę ciężkie rzeczy, więc kiedy ludzie mówili: ‘To powinien być singiel’, on był jak: ‘Ach, nieważne!’. To po prostu nie jest ten, który by wybrał". (cyt. eskarock.pl)

Dodatkowe światło na sprawę rzuca osobowość samego Benningtona. Był nie tylko wokalistą, ale też charyzmatycznym rozmówcą, który doskonale wyczuwał media.

Jak wspomina Mike Shinoda: "Był takim showmanem – w wywiadzie potrafił powiedzieć coś, co wywoła reakcję. Można było usłyszeć, jak mówi: "Lubię tę piosenkę, ale nigdy nie chciałem, żeby była singlem", ale również: "Nienawidziłem tej piosenki". Są nagrania z każdą z tych wersji. Wszyscy lubili ten utwór, ale on miał wątpliwości, czy powinien być singlem, bo był łagodniejszy”. (cyt. loudersound.com)

Chester Bennington.
Chester Bennington. fot. MediaPunch / BACKGRID / Backgrid USA / Forum
Reklama
Reklama
Reklama