Gdy zaśpiewała ten utwór, rzuciła Opole na kolana. Ten wielki przebój Anny German stworzyła przyjaciółka Maryli Rodowicz
Jakiś czas temu Katarzyna Gaertner wróciła pamięcią do momentu, w którym wszystko się zaczęło. Zanim pojawiły się wielkie festiwale, wielkie nazwiska i ogromne emocje, był jazz. Surowy, nieoczywisty, trochę „zakręcony”. Dokładnie taki, jaki później stał się fundamentem jednego z najbardziej niezwykłych utworów w historii polskiej muzyki.

Jeszcze jako uczennica szkoły muzycznej nie tylko chłonęła dźwięki, ale też sama zaczęła je tworzyć. Powstawały pierwsze melodie. Ballady jazzowe, śpiewane scatem, wymykające się schematom. Jedna z nich zyskała tekst autorstwa Ewy Rzemienieckiej. Poetycki, niejednoznaczny, niemal hipnotyzujący. Idealnie współgrał z nietypową linią melodyczną. Tak narodziły się „Eurydyki tańczące”.
Historia piosenki „Tańczące Eurydyki"
Pierwszy raz świat usłyszał je w 1962 roku na Festiwalu Młodych Talentów w Szczecinie. Na scenie stanęła Helena Majdaniec. Młoda, charyzmatyczna, nazywana później królową twista. I choć piosenka… wygrała festiwal, nie zrobiła wtedy furory. Była zbyt dziwna, zbyt inna, zbyt „nie z tego świata”, by od razu podbić serca masowej publiczności. Wydawało się, że to koniec tej historii. Ale los miał wobec „Eurydyk” zupełnie inne plany.
Przełom przyszedł rok później. I miał na imię Anna German. To właśnie ona, po spotkaniu z Katarzyną Gaertner z inicjatywy Szymona Szurmieja, sięgnęła po zapomniany utwór. Początkowo nic nie zapowiadało sukcesu. Artystki koncertowały w trudnych warunkach – w PGR-ach, wiejskich świetlicach, często w chłodzie i błocie. „Eurydyki” wypadły z repertuaru. Nie pasowały do tej rzeczywistości. I znów mogły zniknąć na zawsze. Do czasu.
Kiedy pojawiła się kolejna szansa. Festiwal w Opolu. Zapadła decyzja: wracamy do „Eurydyk”. Anna German zaśpiewała utwór… i wszystko się zmieniło. Publiczność była oczarowana. Jej głos, niepodobny do żadnego innego, nadał piosence zupełnie nowy wymiar. To nie była interpretacja. To było zjawisko. Od tego momentu „Eurydyki” zaczęły żyć własnym życiem.


Anna German i moment, który zmienił wszystko
Anna German wykonywała je także w Sopocie, a każdemu występowi towarzyszył ten sam efekt: zachwyt, niedowierzanie, owacje. Inne wokalistki próbowały iść jej śladem, ale żadnej nie udało się powtórzyć tej magii. Bo „Eurydyki” w jej wykonaniu były absolutnie niepowtarzalne.
W 1967 roku wszystko wskazywało na to, że piosenka podbije świat. PAGART wytypował ją do udziału w dwóch prestiżowych festiwalach. W Tokio i Rio de Janeiro. Międzynarodowa kariera była na wyciągnięcie ręki. I wtedy pojawił dramat. Na miesiąc przed wyjazdem Anna German uległa poważnemu wypadkowi samochodowemu we Włoszech. Jej kariera została brutalnie przerwana. Do śpiewania wróciła dopiero po długim czasie. A „Eurydyki”? Znów zatrzymały się w pół drogi. Ale nie zniknęły.
Bo ten utwór nigdy nie poddawał się regułom. Nie pasował do żadnej epoki. W latach 60., gdy świat ogarnęła beatlemania, był zupełnie obok trendów. Nie był ani typową piosenką, ani klasycznym jazzem, ani pieśnią. A jednak trwał. Obecny, rozpoznawalny, żywy. Z czasem doczekał się kolejnego życia. Po latach „Eurydyki tańczące” znalazły się na pierwszym miejscu w rosyjskim rankingu światowych hitów. Nagle okazało się, że ten „dziwny” utwór ma siłę, która przekracza pokolenia i granice. A to wciąż nie koniec.
W 2018 roku Katarzyna Gaertner postanowiła wrócić do swojej kompozycji podczas koncertu „Kod Mistrzów”. Tym razem jednak nie chciała mierzyć się z legendą Anny German poprzez jej powielanie. Zrobiła coś zupełnie innego. Wróciła do źródła. Do jazzowej, pierwotnej wersji.
Bo jak sama podkreśla, „Eurydyki” były na początku po prostu rytmiczną, jazzującą piosenką. Dopiero tekst i interpretacja nadały im ten niepowtarzalny, niemal mistyczny charakter. Nowa odsłona miała być więc próbą odkrycia ich na nowo. Bez kopiowania, bez nostalgii, bez ciężaru legendy.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Polacy śpiewają ten klasyk od 40 lat. Wciąż nie wiedzą, co oznacza jego tytuł
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
