Reklama

Piosenka „Zielone wzgórza nad Soliną” miała przejść bez większego echa, ale stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych przebojów. Wojciech Gąssowski nie był przekonany do utworu, który później przyniósł mu ogromne wyróżnienie. Poznaj niezwykłe kulisy powstania przeboju, który artysta nagrał wspólnie z zespołem Tajfuny.

Kim byli twórcy przeboju „Zielone wzgórza nad Soliną”?

Historia utworu „Zielone wzgórza nad Soliną” brzmi jak gotowy scenariusz na film: pełen zaskoczeń, nieoczywistych decyzji i ludzi, którzy początkowo wcale nie wierzyli, że tworzą coś wielkiego. W centrum tej opowieści stoi prof. Czesław Grudziński, uznany pedagog oraz twórca muzyki poważnej. To właśnie on odpowiada za melodię, od której wszystko się zaczęło.

Wtedy na scenę wchodzi jego były uczeń, Andrzej Korzyński. To on dostrzegł w tej kompozycji coś więcej. Nie tylko potencjał, ale historię, którą można opowiedzieć dźwiękiem i słowem. Podjął się aranżacji i zaczął łączyć kolejne elementy tej muzycznej układanki.

„Przyszedł do mnie któregoś dnia i lekko zakłopotany pokazuje kawałek melodii, mówiąc, że wydaje mu się ładny i że może mi się nada. Lubiłem i szanowałem profesora, więc posłuchałem, a że i coś było w tej kompozycji, powiedziałem, że postaram się tak to zaaranżować, żeby powstał z tego cały kawałek. […] Czuję się ojcem chrzestnym tej piosenki”, mówił w rozmowie z Angorą.

W końcu namówił Janusza Kondratowicza, by napisał tekst. Ale trzeba było znaleźć też wykonawcę. Padło na Wojciecha Gąssowskiego.

Czytaj też: Aż trudno uwierzyć, przez co przechodził. Teraz Skawiński opowiada o dramatycznym dzieciństwie

Polska, 1986. Wojciech Gąssowski, piosenkarz.
Polska, 1986. Wojciech Gąssowski, piosenkarz. PAP/Edmund Radoch

Wojciech Gąssowski o kulisach utworu „Zielone wzgórza nad Soliną”

I tu pojawia się największy paradoks tej historii. Artysta nie był entuzjastą „Zielonych wzgórz nad Soliną”. Dopiero co zamknął rozdział z Czerwono-Czarnymi i zaczął nowy etap jako solista grupy Tajfuny. Był zanurzony w rockandrollowym brzmieniu, śpiewał energetyczne kawałki, budował swój styl. I nagle pojawia się propozycja, która kompletnie nie pasuje do tego świata.

„Mieliśmy nagrać cztery piosenki i z tych piosenek miała powstać płyta dla Polskich Nagrań”, opowiadał w audycji „Bez tajemnic” w Radiowej Jedynce Wojciech Gąssowski. Wszystko było ustalone. Prawie. Problem w tym, że zespół miał tylko trzy utwory. Jednego brakowało. I właśnie wtedy wydarzyło się coś, co całkowicie zmieniło bieg historii. Do studia wkroczył Andrzej Korzyński, wówczas dyrektor Studia Rytm. Przyniósł gotową propozycję i zasugerował, żeby to właśnie ten utwór został nagrany jako brakujący element. Jak wspominał Wojciech Gąssowski, nie była to piosenka, która od razu zdobyła serca zespołu. Wręcz przeciwnie – nie spodobała się. Sprzeciw nie wchodził w grę, a od pozycji Korzyńskiego zależało naprawdę wiele.

„Niech Korzonek [Andrzej Korzyński] nie opowiada, że mnie namówił do zaśpiewania. To był wtedy wszechwładny szef najpotężniejszej audycji muzycznej w Polsce. Jemu się nie odmawiało. Jeszcze zanim usłyszałem piosenkę, poinformował nas, że skomponował ją jego profesor. Już to zabrzmiało fatalnie. Cośmy się nagimnastykowali, żeby się wykręcić, żeby coś wymyślić na „nie”, opowiadał wokalista w wywiadzie dla Angory.

Czytaj też: Nie tylko "Parostatek". 5 piosenek Krawczyka, które odmieniły historię polskiej muzyki

Wojciech Gąssowski Polska 2001
Wojciech Gąssowski
Polska 2001 fot. Mikulski/AKPA

Tak „Zielone wzgórza nad Soliną” stały się wielkim hitem

Rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Utwór „Zielone wzgórza nad Soliną” błyskawicznie zdobył popularność i zaczął odnosić kolejne sukcesy. Najpierw został Radiową Piosenką Miesiąca, a następnie powtórzył ten wynik w kolejnym miesiącu. To jednak nie był koniec! Piosenka zdobyła tytuł Radiowej Piosenki Roku.

Kulminacyjnym momentem było zakwalifikowanie utworu do festiwalu w Opolu. To właśnie wtedy stało się jasne, że mamy do czynienia z prawdziwym przebojem, który na stałe zapisze się w historii. „Nie ukrywam, że nie paliłem się do występu w Opolu”, wspominał.

Czytaj też: Byli jedną z najpiękniejszych par PRL-u. Rejs statkiem Achille Lauro był początkiem końca ich miłości

Tymczasem najbardziej wymownym dowodem sukcesu piosenki było wyróżnienie, jakie otrzymał Wojciech Gąssowski. Dzięki „Zielonym wzgórzom nad Soliną” artysta został uhonorowany tytułem Honorowego Obywatela Soliny.

Źródło: Jedynka Polskie Radio, Biblioteka Polskiej Piosneki, Adam Halber Angora 16/2009

Reklama
Reklama
Reklama