Reklama

Początek maja. Kasztany znów zakwitły, a wraz z nimi do polskich szkół wróciły ogromne emocje, stres i odliczanie do jednego z najważniejszych egzaminów w życiu. Dla maturzystów to moment pełen napięcia, nieprzespanych nocy i wielkich nadziei na przyszłość. Właśnie wtedy niezmiennie od sześciu dekad w radiu rozbrzmiewa „Matura” Czerwonych Gitar – legendarny utwór, który stał się czymś więcej niż tylko piosenką. To muzyczny symbol młodości, wspomnień i wyjątkowej chwili, która co roku łączy kolejne pokolenia Polaków.

„Matura”: przebój Czerwonych Gitar hymnem maturzystów

To już niemal tradycja. Gdy tylko w całej Polsce ruszają egzaminy dojrzałości, a uczniowie z napięciem zasiadają w szkolnych ławkach, radiostacje odpalają dobrze znany refren. „Matura” zespołu Czerwone Gitary wraca jak bumerang i od 60 lat towarzyszy kolejnym pokoleniom maturzystów, stając się nieodłącznym tłem tych wyjątkowych dni.

Ten utwór urósł do rangi symbolu – emocji, które trudno opisać słowami. Stres, niepewność, nadzieja i ekscytacja mieszają się tu w jedną, wspólną historię tysięcy młodych ludzi, którzy każdego roku stają przed tym samym wyzwaniem. To właśnie dlatego „Matura” zyskała status nieoficjalnego hymnu maturzystów – piosenki, która wraca zawsze wtedy, gdy serca biją szybciej.

Czytaj też: Ten hymn lat 90. wciąż porusza tłumy. Bez tego kultowego hitu nie odbędzie się żaden koncert. Ale czy wiesz, jak powstał?

Zespół Czerwone Gitary, Polska, 1968. Jerzy Skrzypczyk (L), Seweryn Krajewski (P), Krzysztof Klenczon (C), Bernard Dornowski (dół).
Zespół Czerwone Gitary, Polska, 1968. Jerzy Skrzypczyk (L), Seweryn Krajewski (P), Krzysztof Klenczon (C), Bernard Dornowski (dół). Fot. PAP/Ryszard Okoñski

Tak powstał hit Czerwonych Gitar pt. „Matura”

W marcu 1966 r. „Matura” została zarejestrowana w studiu Polskiego Radia – właśnie tam zaczęła się jej droga do statusu kultowego utworu. W końcu trafiła na debiutancki album zespołu Czerwone Gitary, wydany rok później pt. „To właśnie my”. Nikt nie przypuszczał, że ta kompozycja przetrwa dekady. Od tamtej pory jej historia pisze się co roku na nowo – razem z każdym kolejnym rocznikiem maturzystów.

Za sukcesem „Matury” stoi nie tylko chwytliwa melodia, ale przede wszystkim słowa, które napisał Jerzy Kossela. „Klenczon miał zadziwiającą łatwość komponowania. Trzy, cztery akordy i już gotowy pomysł na piosenkę. Co z tego, kiedy nie było tekstów. Dlatego na początku mieliśmy w repertuarze tyle utworów instrumentalnych”, mówił tekściarz.

Mało kto wie, że „Matura” doczekała się także wersji angielskiej, która jednak nigdy nie została opublikowana. Jak wspomina Jerzy Kossela, zgłosiła się fanka zespołu – pani Misiurewicz – i zaproponowała, że przełoży tekst. Wpadła jednak na nietypowy pomysł: zamiast egzaminu dojrzałości pojawił się egzamin na prawo jazdy. Powód? W niektórych krajach nie istnieje odpowiednik polskiej matury.

Czytaj też: Zarzuty plagiatu i wielki sukces na Eurowizji. Historia hitu Edyty Górniak ma drugie dno

Choć, jak podkreśla Kossela, przekład był świetny, jego historia zakończyła się równie szybko, jak się zaczęła. Był 1966 r., czas dramatycznego rozstania z zespołem. Tekst trafił jeszcze do Klenczona, ale nigdy nie został wykorzystany. Z czasem po prostu zaginął, pozostając jedną z najbardziej intrygujących, nieopowiedzianych historii związanych z tym legendarnym utworem. „ Ponieważ jednak są kraje, gdzie nie ma takiej matury jak nasza, namówiła mnie, żeby zamiast zdawania matury był egzamin na prawo jazdy. Świetnie to zrobiła, ale to już był 1966 r., rozstawałem się z zespołem w dramatycznych okolicznościach i choć zostawiłem tekst Klenczonowi, to nigdy go nie wykorzystał. A potem zagubił”, mówił Kossela [cytat za Bibliotekapiosneki.pl].

Źródło: Biblioteka Piosenki.pl, Eska.pl, Wikipedia

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...