Reklama

„Sing-Sing” to jeden z największych przebojów Maryli Rodowicz, a zarazem opowieść oparta na jej osobistych przeżyciach. Tekst piosenki napisała Agnieszka Osiecka, inspirując się historią, którą usłyszała od wokalistki. Jakiś czas temu gwiazda polskiej estrady zdradziła nieznane kulisy powstania tego utworu.

„Sing-Sing”: jak powstał kultowy utwór Maryli Rodowicz?

Rok 1976. Maryla Rodowicz jest już gwiazdą, ale właśnie wtedy tworzy coś, co zapisze się złotymi literami w historii polskiej muzyki. Jej album „Sing-Sing” przynosi tytułowy utwór, który natychmiast podbija serca słuchaczy. Ten kawałek nie tylko staje się hitem tamtych lat. Jego emocjonalny ładunek i artystyczna siła poruszają kolejne pokolenia do dziś.

Historia powstania „Sing-Sing” jest równie nietypowa, co sama piosenka. Tekst napisany z perspektywy kobiety wrażliwej i skorej do poświęceń, która zakochała się w mężczyźnie nieprzewidywalnym – „bad boyu”. Na końcu utworu słychać strzały. Czy to on ginie? Maryla Rodowicz wyjaśniła w rozmowie z Chilli Zet Dominice Biegańskiej: „On oddaje te strzały”.

Za muzykę odpowiada Jacek Mikuła — ceniony jazzman i wirtuoz fortepianu. Urzekł artystkę nie tylko talentem, ale i osobowością. Jego kompozycje balansowały między ragtime’em, boogie-woogie a bossa-novą. Dla Maryli Rodowicz był jak powiew świeżości. Wkrótce do współpracy dołączyła Agnieszka Osiecka. To w domu artysty w Zabrzu, podczas kilkudniowego pobytu, powstał tekst, a wspólna, intensywna praca całej trójki zaowocowała pierwszą wersją „Sing-Sing”.

Czytaj też: Polacy uwielbiają ten hit z lat 90. Niewiele osób wie, że cudem ujrzał światło dzienne

Maryla Rodowicz, 1999 rok
Maryla Rodowicz, 1999 rok AKPA

Prawda i fikcja. Co naprawdę wydarzyło się w życiu Maryli Rodowicz?

Maryla Rodowicz przyznała, że za słowami „Sing-Sing” kryje się coś więcej niż tylko artystyczna fikcja. To jej własna historia – prawdziwa, intymna, poruszająca. A tajemniczy bohater piosenki? Istniał naprawdę. To właśnie tę historię usłyszała od niej Agnieszka Osiecka, przyjaciółka i powierniczka emocji. I jak to miała w zwyczaju, przelała ją na papier, tworząc jeden z najbardziej przejmujących tekstów w historii polskiej muzyki.

„Zakochałam się w takim bandycie z wdziękiem. […] Tak, to moja historia, opisana przez Agnieszkę Osiecką. Ona ją usłyszała ode mnie i opisała. Agnieszka lubiła koloryzować, więc nie wiem, ile jest prawdy w historii, którą mi opisała. Napisała do mnie, że była w Bielsku u koleżanki, wzięła taksówkę i jechała do Zabrza, gdzie mieszkał wtedy Jacek Mikuła. Jechała tą taksówką i napisała, ale już w połowie drogi pożałowała tych pieniędzy, które będzie musiała wydać na taksówkę. W końcu dotarła do Zabrza, Jacek zamknął ją podobno w pokoju i ona przez trzy dni napisała chyba siedem, czy osiem utworów do jego muzyki. Jacek ją karmił, podawał talerze przez drzwi. Według Agnieszki zamykał ją na klucz, ale to na pewno nieprawda”, dodawała w rozmowie z Chilli Zet.

Sprawdź też: Hit lat 60. wzruszał do łez. Nikt nie spodziewał się, że zyska tak ogromną popularność i podbije listy przebojów

Nie sposób nie zauważyć, że efekty współpracy Agnieszki Osieckiej i Jacka Mikuły były wyjątkowe. Pełne świeżości, odwagi i muzycznego polotu. Nawet jeśli anegdoty o powstawaniu tych utworów noszą ślady literackiej fantazji, to ich artystyczna siła jest niezaprzeczalna. Kompozycje takie jak „Damą być”, „Bossa nova do poduszki”, „Mały barek w Santa Cruz”, „Nie ma jak pompa” czy przede wszystkim ikoniczne „Sing-Sing” zdecydowanie wykraczały poza to, z czym wcześniej kojarzono zarówno Marylę Rodowicz, jak i Agnieszkę Osiecką. To był nowy język – emocjonalny, barwny, czasem prowokujący – który zdefiniował nową epokę w twórczości obu artystek.

Jedno jest pewne, historia zawarta w piosence zachwyca do dziś.

Źródło: Chilli Zet, Wikipedia, Cyfrowa Biblioteka Polskiej Piosenki, Radio Złote Przeboje

Reklama
Reklama
Reklama