Piosenka, przy której milknie sala. Ten utwór Jarockiej do dziś wywołuje dreszcze
To jeden z najbardziej przejmujących utworów Ireny Jarockiej. Skromna, ale pełna emocji kompozycja Henryka Albera z tekstem Agnieszki Osieckiej do dziś wywołuje ciarki. Choć sam twórca rzadko stawał w świetle reflektorów, jego muzyka do dziś wywołuje dreszcze. To właśnie ten cichy kompozytor stworzył piosenkę, przy której milknie sala.

W czasach, gdy scena należała do wokalnych gwiazd, on wybierał cień. Henryk Alber – kompozytor, gitarzysta i subtelny twórca piosenki artystycznej – przez dekady współtworzył muzykę, która trafiała prosto w serca słuchaczy. Jednym z jego najbardziej poruszających dzieł są „Stare łzy” – utwór z 1987 roku, wykonany przez Irenę Jarocką do słów Agnieszki Osieckiej. Dziś przypominamy historię kompozytora – pełną ciszy, skromności i muzyki, która nie przemija.
Henryk Alber – kompozytor, który pisał emocjami
Henryk Alber, właściwie Serafinowicz, był postacią niepozorną, ale kluczową dla historii polskiej piosenki artystycznej. Urodził się 78 lat temu, a zmarł 11 stycznia 2008 roku. Pozostawił po sobie dziedzictwo, które – choć nienachalne – wciąż rezonuje w sercach słuchaczy. Jego twórczość opierała się na subtelności, muzycznej oszczędności i emocjonalnej głębi.
Alber nigdy nie szukał blasku reflektorów. Jego muzyka żyła w interpretacjach innych – silnych głosów polskich wokalistek, takich jak Edyta Geppert, Halina Kunicka, Elżbieta Adamiak czy Łucja Prus. Potrafił swoją grą i kompozycją oddać cały dramat i sens piosenki, nie zagłuszając jej emocji.
„Stare łzy” – historia poruszającej piosenki
Jednym z najbardziej znanych i wzruszających utworów Henryka Albera są „Stare łzy” – piosenka z 1987 roku, którą wykonała Irena Jarocka. Tekst napisała Agnieszka Osiecka, a kompozycję stworzył właśnie Alber. Ten duet – Osiecka i Alber – stworzył coś ponadczasowego: połączenie melodyjnej subtelności z głębią poetyckiego słowa.
Piosenka wciąż wywołuje emocje. Fani do dziś komentują archiwalne nagrania słowami: „Prawdziwa poezja muzyki”, „Słuchałam i oglądałam z ogromną przyjemnością i wzruszeniem”, „Super aranż, a orkiestra... Niesamowite”. „Stare łzy” to utwór, który potrafi zatrzymać czas i zmusić do refleksji – nawet po blisko 40 latach od premiery.
Artystyczna dusza w cieniu – współprace Albera
Choć najczęściej stał w cieniu, Henryk Alber miał na koncie współpracę z największymi nazwiskami polskiej sceny. Przez kilkanaście lat tworzył z Januszem Stroblem Duet Gitar Akustycznych Alber–Strobel. Ich zespół był zjawiskiem – dawali kilka tysięcy koncertów, nagrali dwie płyty, występowali na najważniejszych festiwalach: Jazz Jamboree w Warszawie, KFPP w Opolu, FAMA w Świnoujściu czy Zaduszki Jazzowe w Krakowie.
Koncertowali też za granicą: w Bułgarii, Czechosłowacji, Francji, Holandii, NRD, Szwecji i na Węgrzech. Ich muzyczna formuła była hybrydą jazzu i klasyki, a Alber – wierny gitarze klasycznej – wnosił w każdy utwór głębię i precyzję.
W latach 1971–1972 Alber współpracował z Włodzimierzem Nahornym. Później tworzył kwintet z Zbigniewem Kitlińskim, Januszem Kozłowskim i Henrykiem Miśkiewiczem. Przez lata komponował i akompaniował Edycie Geppert – wspólnie stworzyli niezwykły, niemal teatralny duet sceniczny, gdzie każda nuta miała znaczenie.
Zobacz też: Ten sekret odmienił spojrzenie na legendarny hit Bowie'ego. Co naprawdę kryje się za "Space Oddity"?
78. rocznica urodzin Henryka Albera – pamięć o twórcy
W 2026 roku przypada 78. rocznica urodzin Henryka Albera oraz 18. rocznica jego śmierci. Choć nie był postacią medialną, jego wpływ na polską kulturę muzyczną jest niezaprzeczalny. Gitarzysta, kompozytor, akompaniator – ale przede wszystkim artysta, który potrafił oddać emocje w najprostszej formie.
Henryk Alber był również aktywny w teatrze, kabarecie i radiu. Występował z Elżbietą Jodłowską i swoją żoną, Grażyną Orszt. Komponował piosenki, które przeszły do historii – jak „Zaproście mnie do stołu” Elżbiety Wojnowskiej.
Jak wspominał Janusz Strobel: „Henryk Alber był doskonałym brydżystą i szachistą. Żart miał na niesłychanie wysokim poziomie. Wyłapywał historie, które rozbawiały nas przez całą dekadę”. Był nie tylko muzykiem, ale i człowiekiem o wyjątkowej osobowości.

Źródła: radiopogoda.pl, polskieradio.pl