Ten hit zrobił z Norbiego polskiego króla popu lat 90. Do dziś rozgrzewa koncerty. Kulisy kultowego przeboju zaskakują
To był jeden moment, który zmienił wszystko. „Kobiety są gorące” z 1997 roku błyskawicznie wyniosły Norbiego na szczyt, zamieniając radiowca w gwiazdę pop. Za tym sukcesem kryje się jednak historia przypadku, odważnych decyzji i kulis, które do dziś zaskakują.

„Kobiety są gorące” to utwór, który na zawsze odmienił życie Norbiego i zapisał się w historii polskiej muzyki lat 90. Debiutancki singel z 1997 roku błyskawicznie stał się ogólnopolskim fenomenem. Kulisy jego powstania oraz konsekwencje sukcesu do dziś budzą ogromne emocje.
„Kobiety są gorąc”. Tak powstał kultowy hit lat 90.
To miała być próba. Eksperyment. A wyszła „atomówka”, która uderzyła w cały polski show-biznes. „Kobiety są gorące” to debiutancki singel Norbiego, wydany w 1997 roku i umieszczony na albumie „Samertajm”. Utwór powstał we współpracy z kompozytorem, adiunktem dyrygentury chóralnej na uczelni w Olsztynie, Marcinem Wawrukiem, a jego producentem został Piotr Siejka.
Kulisy? Zaskakujące. Pomysł na nagranie pojawił się, gdy znajomy Norbiego zaproponował mu stworzenie całej płyty. Do pracy wykorzystano m.in. komputer Macintosha i sampler z gotowymi podkładami rytmicznymi. Norbi podsuwał pomysły, które były przekładane na konkretne dźwięki. Tak narodził się materiał na debiut.
„W tamtym czasie bardzo popularne były telewizje muzyczne – MTV i VIVA. Pracujący w nich prezenterzy w pewnym momencie zaczęli nagrywać piosenki. „Skoro oni to robią, czemu ja nie miałbym tego spróbować?” – pomyślałem. Jeden z kumpli pracował wtedy w koncernie BMG. Zadzwonił do mnie i mówi: „Norbas, nagraj dla mnie całą płytę. Wynajmiemy ci studio i zrobisz demo”. Inny kumpel miał wtedy jako jedyny w mieście komputer Macintosha i sampler, w którym były wgrane różne podkłady rytmiczne. „Z nieba mi spadłeś” – powiedziałem mu. I zaczęliśmy wspólnie robić piosenki. Ja podsuwałem mu pomysły, a on przelewał je na dźwięki. Tak powstała moja pierwsza płyta „Samertajm”, która okazała się bestsellerem”, realacjonowł w rozmowie z Pawłem Gzylem dla Gazety Krakowskiej.
Czytaj też: Żona odcięła go od pieniędzy, Norbi wyjaśnia dlaczego. „To jest naprawdę jedyne wyjście”

Norbi o kulisach wielkiego hitu lat 90.
W niedawno wydanej książce Norbi zdradził więcej na temat tego, jak powstał utwór: „To, co słyszysz w całym numerze, tylko w lekko przyspieszonym tempie, to sampel z September Earth, Wind and Fire z 1978 roku. Sampel, czyli fragment innego utworu, na przykład linia melodyczna, którą możemy wykorzystać, oczywiście za zgodą posiadacza praw autorskich, co też zaznacza się w opisie. Sampel jest tylko zapożyczeniem, bazą, na której budujemy nową piosenkę. Do sampla dokładamy jakieś smyki, bębny, klawisze, wokal, a pod spodem leci sobie zapętlony September. Słyszysz to teraz, co nie? Pozostałe piosenki na pierwszą płytę robiliśmy z Marcinem na podobnej zasadzie. Zamówiliśmy płytę – za jakieś niebotyczne wtedy pieniądze, bodaj sto dolarów – z różnymi samplami i to była nasza biblioteka. Gdy spotykaliśmy się z Marcinem, mówiłem: „Proponuję ten sampel, bo chciałbym zrobić piosenkę o brzmieniu podobnym do utworu raperów z Kalifornii”. Tak zaczynaliśmy, a potem kombinowaliśmy dalej, co by można dołożyć”.
Adam Górko, przyjaciel i pierwszy menadżer Norbiego na łamach książki „Wygrałem życie, ale najpierw przegrałem siebie”, wspominał: „Byłem pierwszym recenzentem jego twórczości, czasem go naprowadzałem, dyskutowaliśmy, spieraliśmy się, razem dochodziliśmy do ciekawszych rozwiązań. Dmuchałem mu więc w te jego skrzydła i on zaczynał latać już sam […] Bo Norbi miał smykałkę do tego, aby stworzyć krótki szlagwort, który szybko wchodził ludziom do głowy: „Żyję właśnie tu, żyję właśnie tu, ten kraj obraca się zawsze wkoło mnie”. Kiedy wysłał mi na kasecie magnetofonowej pierwszą wersję Kobiety są gorące, to zaskoczył mnie bridge – był totalnie od czapy. Bridge to inaczej mostek – łącznik między zwrotką a refrenem, który rozszerza formę piosenki i jak gdyby daje wytchnienie przed kolejnymi refrenami. Zadzwoniłem do Norbiego: „Usuń ten bridge, bo to jest fatalne”. Pomyślał, pokombinował z Marcinem Wawrukiem, wysłał mi kasetę z drugą wersją i już było zdecydowanie lepiej”.
W czasie, gdy BMG nawiązało współpracę z polską wytwórnią Zic Zac, należącą do Marka Kościkiewicza, to właśnie on objął stanowisko szefa. Relacje były dobre – szybko pojawiła się nić porozumienia i wzajemna sympatia. To dodało odwagi przyjacielowi Norbiego, by podzielić się własnym odkryciem. Pewnego dnia Adam Górko zaprezentował mu utwór Norbiego „Kobiety są gorące”. Towarzyszyło temu przekonanie, że może to być coś świeżego na rodzimym rynku muzycznym – propozycja od młodego, świadomego mediów artysty z Olsztyna, który ma potencjał, by się przebić.
Entuzjazm nie spotkał się jednak z podobnym odbiorem. Marek Kościkiewicz ocenił piosenkę chłodno. Szansa pojawiła się chwilę później. „Puszczałem bardzo często Kobiety są gorące w naszym open space na parterze, który sąsiadował z recepcją. Jola któregoś razu poprosiła, żebym przegrał jej tę piosenkę na kasetę: „Bo jest taka zajebista, a my dzisiaj z koleżankami chcemy potańczyć i na pewno sobie to puścimy”. „Oho! Działa” – pomyślałem. Parę tygodni potem odszedłem z BMG i założyliśmy z Mariolą Czechowską, moją poprzednią szefową stamtąd, małą agencję Tuba Management, w której wydaliśmy i wypromowaliśmy Norbiego. W dystrybucji pomógł nam Polygram. Pamiętam ten moment jak dziś – jechałem samochodem i zatrzymałem się akurat na światłach na Rondzie Jazdy Polskiej w Warszawie, bo po raz pierwszy usłyszałem w Radiu Zet Kobiety są gorące Norbiego. Wreszcie! Spełniło się! Byłem wzruszony”, dodawał Adam Górko na łamach książki „Wygrałem życie, ale najpierw przegrałem siebie”. Norbi dodawał też, że po tym, jak Adam podjął się samodzielnego wydania jego singla potrzebował dystrybucji, czyli jakiejś innej dużej wytwórni, która stałaby za ich plecami. „Poszedł z tym demo do Polygramu (obecnie Universal – przyp. red.). Karty rozdawali tam wówczas Andrzej Puczyński i Katarzyna Kanclerz. Zgodnie orzekli: „To jest zajebiste! Bierzemy tego chłopaka z Olsztyna”. No i Norbercik przyjechał PKS-em do Warszawy i wysiadł pod Pałacem Kultury. Adam odebrał go swoim dużym Fiatem i zawiózł na podpisanie kontraktu do Polygramu”, opowiadał na łamch książki Sylwii Borowskije.

Debiut Norbiego i sukces albumu Samertajm
„Kobiety są gorące” bardzo szybko stały się ogólnopolskim hitem. Utwór był obecny wszędzie – w radiu, telewizji i na koncertach. To właśnie ten singel zdefiniował karierę Norbiego i sprawił, że został zapamiętany przez szeroką publiczność. Z dnia na dzień wszystko się zmieniło. Norbert Dudziuk przestał istnieć – narodził się Norbi, którego rozpoznawano na ulicy na każdym kroku. Spacer zamieniał się w festiwal autografów, a w kiosku czekała kolejna niespodzianka – jego twarz na rozkładówce „Bravo”. Do tego przyszły nagrody: Fryderyk za „Samertajm” i prestiżowy Playbox od radiowców. Tempo tego sukcesu mogło zakręcić w głowie – jeszcze chwilę wcześniej zarabiał 3 tysiące miesięcznie, by nagle wskoczyć na poziom 23 tysięcy. To był moment, w którym wszystko eksplodowało.
„Marzec 1997, a już w kwietniu jadę do studia w Izabelinie nagrywać w profesjonalnych warunkach pierwszy singiel Kobiety są gorące, dopieszczam detale i 6 czerwca, w dniu moich imienin, Zetka puszcza ten kawałek premierowo. Całą wiosnę siedzę w Warszawie, wynajmują mi mieszkanie na Żoliborzu, żebym tylko nagrywał w Izabelinie kolejne piosenki. Mamy pierwszy numer, mamy drugi, do trzeciego przydałby się jakiś puzon i trąbka, więc do kogo dzwonię? Do braci Golec, którzy jeszcze wtedy nie mieli zespołu, nie byli tymi Golcami, ale mieli dobrą opinię jako akompaniatorzy. Potem przy nagrywaniu Samertajm Polygram podsuwa pomysł: „A może ten kobiecy wokal zrobiłaby Natalia Kukulska?”. Bach! Mamy to! […] Nagle z radiowca stałem się dosłownie w pięć minut gwiazdą pop. Nagrałem płytę i jeb – sukces! Radio RMF zaczęło się ścigać z Zetką, Norbi po kilku tygodniach zaczął wyłazić z lodówki. To było nie do zatrzymania, a akurat tamtego lata konkurencja była duża, bo Big Day wydał W dzień gorącego lata, Just Five – Kolorowe sny, a Yaro – Rowery dwa. To był dance pop na najwyższym poziomie. No i co? Norbi dał radę! Kobiety są gorące były numerem jeden na liście Zetki i numerem jeden w RMF-ie. Szaleństwo”, dodawał w swojej książce.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Norbi o łatce utwóru „Kobiety są gorące”
Mimo że artysta nagrywał kolejne piosenki, takie jak „Rozkołysz się”, „Pokręciło się w głowie”, „Jedyne, co mam, to złudzenia” czy inne utwory, to właśnie debiutancki hit pozostał jego znakiem rozpoznawczym..
Sukces ma swoją cenę. Norbi wprost przyznaje, że „Kobiety są gorące” to jednocześnie błogosławieństwo i przekleństwo. Niezależnie od tego, co nagra, zawsze będzie kojarzony właśnie z tym utworem.
Artysta mówi wprost piosenka do dziś pojawia się w jego kocenrtowym repertuarze. „To jest tak oczywisty numer, gramy go w trakcie, ale bisujemy numer "Materacci" sprzed dwóch lat. To mi się podoba, ale łatka "Kobiet..." pozostanie już do końca życia. Każdemu wykonawcy życzę jednak takiej łatki, pod każdym względem”, opowiadał w rozmowie z Plejadą. Z kolei w innej rozmowie dodaewał: „ Każdy chciałby nagrać takiego hita, którego znają wszyscy, w każdym wieku. Ale to też jest takie przekleństwo. Nieważne co zrobię, zawsze będę kojarzony z tym utworem” [cytat za Radio Opole].
