Reklama

Niebanalne połączenie dwóch talentów z zupełnie różnych muzycznych światów sprawiło, że numer „Zabiorę cię tam” stał się wielkim hitem.

Numer jeden 2025

Utwór „Zabiorę cię tam” jest połączeniem dwóch zupełnie innych muzycznych światów. Swoją premierę miał w sierpniu zeszłego roku, a jego celem była przede wszystkim promocja zbliżającego się wielkimi krokami najnowszego albumu Fukaja „Znajdź mnie w tym”. Trudno o lepszą reklamę — w bardzo krótkim czasie utwór uplasował się na pierwszym miejscu listy prezentującej najpopularniejsze piosenki słuchane w stacjach radiowych. Kiedy utwór trafia do airplayu, jest to duże osiągnięcie w branży muzycznej. Kiedy utrzymuje się jako numer jeden przez kilka tygodni, jest to już prawdziwy sukces. Fukaj i Vito Bambino długo cieszyli się nim w 2025 roku.

Zobacz również: Bez Dawida Podsiadło ten przebój nigdy by nie powstał. Decyzja wisiała na włosku

Vito Bambino
Vito Bambino fot. Piętka Mieszko/AKPA

Gdzie indie pop spotyka rap

To zupełnie dwa różne światy. Alternatywno-popowy styl i bardzo charakterystyczny, rodem z PRL-u wizerunek Vito Bambino, a w przeciwległym narożniku zaledwie 22-letni raper i twórca młodego pokolenia — Fukaj. Mimo tych znacznych różnic artyści nawiązali współpracę, w wyniku której powstał przebój słuchany w całej Polsce. Jak zdradził Fukaj w wywiadzie dla Polskiego Radia, wiedzieli, że to dobry numer, jednak nie sądzili, że nada się on na format radiowy. Świat muzyki od jakiegoś czasu lubi jednak nietypowe połączenia i nieoczywiste duety.

Fukaj
Fukaj Fot. Paweł Wrzecion/AKPA

„Nigdy nie aspirowałem do bycia jedynką”

Po zaledwie kilku tygodniach „Zabiorę cię tam” gościł na większości playlist rozgłośni radiowych i, poza listą airplay, zajmował również pierwsze miejsce w Top 50 Polska na Spotify. O niebywałym sukcesie utworu Fukaj opowiadał w „Poranku Czwórki” w rozmowie z Bartkiem Czarkowskim na antenie Polskiego Radia, gdzie zdradził, że takie efekty wydawały mu się niemożliwe. „Nigdy nie aspirowałem do bycia jedynką na airplayu w radiu, dlatego że wydawało mi się to absolutnie nieosiągalne. Kiedy myślałem o tym, czy ten numer odniesie sukces, brałem pod uwagę tylko i wyłącznie streamingi” — przyznał raper. Z czasem, gdy „Zabiorę cię tam” coraz dłużej utrzymywało się na pierwszym miejscu, tym trudniej było uwierzyć w prawdziwość tego sukcesu.

Zobacz też: To prawdziwy skarb polskiej sceny muzycznej. Ten współczesny artysta zabierze Cię z powrotem do PRL-u

Dobre przeczucie

Jak się jednak okazuje, Fukaj od początku czuł, że to będzie dobry numer, który spodoba się jego fanom. We wspomnianej rozmowie przyznał, że już na etapie samego podkładu miał takie przeczucie, a kiedy nagrali wokal Mateusza Dopieralskiego, stało się ono niemal pewne. I rzeczywiście — zupełnie się nie pomylił. Utwór zaprowadził go dokładnie tam, gdzie chciał: wypromował nadchodzący album oraz jego samego, co przy wykorzystaniu wyłącznie platform streamingowych mogłoby nigdy się nie udać.

Źródło: Polskie Radio

Reklama
Reklama
Reklama