Tym albumem naraził się Trumpowi, ale świat go pokochał. Laureat Grammy nie bez powodu nazywany jest bohaterem Portoryko
Portorykańska dusza zaklęta w dźwiękach. Bad Bunny, niekwestionowana gwiazda światowej sceny muzycznej i ikona współczesnego latino, właśnie otrzymał Grammy za album studyjny „DeBÍ TiRAR MáS FOToS”.

To coś więcej niż kolejny krążek. To muzyczny pamiętnik, polityczne stanowisko i bardzo osobisty list miłosny do jego ojczyzny – Portoryko. Benito Antonio Martínez Ocasio po raz kolejny udowadnia, że potrafi łączyć rozrywkę z głębią przekazu i emocjonalną szczerością.
Bad Bunny – głos pokolenia z Portoryko
Nie jest tajemnicą, że Bad Bunny to artysta, który przesuwa granice gatunków i odważnie mówi o tym, co dla niego ważne. Znany z łączenia różnych gatunów, Benito tworzy muzykę, która nie tylko wpada w ucho, ale i porusza serca. Nieprzypadkowo przez trzy lata z rzędu (2020–2022) był najczęściej słuchanym artystą na Spotify – jako pierwszy hiszpańskojęzyczny wykonawca w historii.
W jego nowym projekcie Portoryko nie jest tylko tłem – jest głównym bohaterem. To miejsce, z którego pochodzi, które ukształtowało jego tożsamość i które dziś zmaga się z ogromnymi wyzwaniami społecznymi i politycznymi. „DeBÍ TiRAR MáS FOToS” to dźwiękowy manifest przynależności, dumy, ale i niepokoju o przyszłość rodzinnego kraju.
CZYTAJ TEŻ: Mroczny hit lat 60. powstał na luksusowym jachcie. Autor pragnął pozbyć się ponurych myśli

17 utworów pełnych emocji, wspomnień i walki
Album składa się z 17 utworów, z których każdy opowiada inną historię, ale wszystkie spaja silny sentyment i zaangażowanie. Muzycznie – krążek to kalejdoskop rytmów: od tradycyjnych portorykańskich brzmień (jíbaro, plena, salsa) po nowoczesny house i reggaetón. Benito bawi się dźwiękiem, ale nigdy nie zapomina o przekazie. A ten jest wyrazisty.
W piosence „LO QUE PASO A HAWAii” ostrzega przed amerykanizacją Portoryko, przywołując przykład Hawajów – wyspy, która po wcieleniu do Stanów Zjednoczonych straciła swoją odrębność kulturową. To mocny, emocjonalny apel o zachowanie suwerenności i tożsamości narodowej.
Z kolei w utworze „TURiSTA”, Bad Bunny sięga po metaforę turysty, by opowiedzieć o relacjach powierzchownych, niezaangażowanych. Śpiewa o związku, który zakończył się równie szybko, jak się zaczął – jakby był tylko przygodą na wakacjach. Ten tekst staje się jednocześnie komentarzem do zjawiska turystyki w Portoryko – taniej, krótkotrwałej, bezrefleksyjnej wobec lokalnej kultury i historii.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Włoski przebój z lat 80., który nucą wszyscy Polacy. Niewiele brakowało, a trafiłby do innego artysty
atoms.consentPlaceholder.headingText
atoms.consentPlaceholder.bodyText

Nostalgia i strata w sercu artysty
Centralnym punktem albumu jest tytułowy utwór „DtMF” – skrót od „DeBÍ TiRAR MáS FOToS”, czyli „Powinienem był robić więcej zdjęć”. To najbardziej sentymentalna ballada na płycie – przejmujące wyznanie straty i tęsknoty za chwilami, które przeminęły. Benito wraca w myślach do miejsc z dzieciństwa, rodzinnych tradycji, ciepła domowego ogniska. Żałuje, że nie zatrzymał tych momentów na dłużej, nie uchwycił ich na zdjęciach. To nie tylko muzyka – to wspomnienia zaklęte w wersach.
Album otwiera utwór „NUEVAYoL” – pierwsza piosenka, jaką napisał do tego projektu. To hołd dla portorykańskiej społeczności w Nowym Jorku – miejsca, gdzie żyje ogromna część diaspory i gdzie kultura Portoryko odcisnęła swój silny ślad. Benito pokazuje, że tożsamość to nie tylko geografia, ale przede wszystkim wspólne doświadczenie, język, muzyka i pamięć o korzeniach.
atoms.consentPlaceholder.headingText
atoms.consentPlaceholder.bodyText
Między rytmem a rewolucją
To, co wyróżnia „DeBÍ TiRAR MáS FOToS”, to umiejętność połączenia energetycznych rytmów latino z refleksyjnym i politycznym przesłaniem. Bad Bunny nie boi się mówić wprost – o kolonializmie, biedzie, komercjalizacji kultury, o zagrożeniu dla niezależności Portoryko. Ale jednocześnie robi to w sposób niezwykle przystępny – każdy utwór to zaproszenie do tańca i do myślenia jednocześnie.
W świecie, gdzie wiele gwiazd tworzy muzykę jedynie z myślą o przebojach i listach Billboardu, Bad Bunny idzie pod prąd. „DeBÍ TiRAR MáS FOToS” to album osobisty, bezkompromisowy, szczery do bólu. To projekt, który ma znaczenie. Każdy wers, każda nuta, każdy beat to hołd dla ojczyzny, protest przeciwko zapomnieniu i rozpłynięciu się kultury w globalnym mainstreamie.
Bad Bunny znowu udowodnił, że potrafi więcej niż inni. Nie tylko bawić – ale i poruszać. Nie tylko tworzyć hity – ale i manifesty. To jego najwybitniejsze i najważniejsze dzieło. A dla nas – to zaproszenie do wyruszenia w muzyczną podróż przez serce Karaibów.
atoms.consentPlaceholder.headingText
atoms.consentPlaceholder.bodyText
