Reklama

„Kolorowe sny” zespołu Just 5 to nie jest zwykły hit – to kawałek, który w latach 90. wywołał prawdziwe szaleństwo i wdarł się do głów fanów w całej Polsce. Dziś ten legendarny utwór wraca w zupełnie nowej odsłonie – na parkiecie, za sprawą Piotra Kędzierskiego, który zatańczył do niego cza-czę w duecie z Magdaleną Tarnowską.

Just 5: pierwszy polski boysband zawładnął muzycznym rynkiem w latach 90.

O takim starcie nie mówi się „udany debiut”. To była eksplozja. Just 5 weszli na scenę i w jednej chwili przejęli ją w całości. Lata 90. to był moment, kiedy boysbandy przestały być tylko trendem – stały się globalnym szaleństwem, a jednym z największych fenomenów byli Backstreet Boys. W Polsce tę falę dostrzegł producent i kompozytor, Sławomir Sokołowski.

Pomysł zamienił w konkretne działania. Ruszył casting, który miał wyłonić twarze nowego projektu. To właśnie wtedy zaczęła się historia, która już wkrótce miała przerodzić się w jeden z największych fenomenów polskiego popu. Skala zainteresowania przerosła wszelkie oczekiwania. Na casting zgłosiło się aż 600 młodych mężczyzn w wieku od 15 do 25 lat. Z setek kandydatów wybrano tylko pięciu – Grzegorza Kopalę, Roberta Krylę, Daniela Moszczyńskiego, Shadi Atouna i Bartosza Wronę. To właśnie oni stworzyli skład, który wkrótce miał rozpalić wyobraźnię fanów w całym kraju.Tak narodziło się Just 5 – zespół, który szybko przestał być tylko muzycznym eksperymentem, a stał się symbolem nowej ery.

Czytaj też: Mąż Mariah Carey przewidywał porażkę. Ten hit miał być klapą, a przeszedł do historii

Just 5
Just 5 1998 fot. Proñczyk/AKPA

Ich kariera od początku przypominała rozpędzony pociąg bez hamulców. Koncert za koncertem, miasto za miastem – ponad 500 występów, które tylko podkręcały popularność zespołu. Wokół Just 5 narastała atmosfera czegoś wyjątkowego, niemal nie do zatrzymania. A kiedy na jednej ze scen pojawił się w roli supportu Justin Timberlake, stało się jasne, że to już nie jest lokalna ciekawostka, tylko pełnoprawny popowy fenomen. "Pamiętam szczególnie naszą pierwszą trasę, na której graliśmy z zespołem N Sync. Przebywaliśmy ze sobą dwa tygodnie, spaliśmy w tych samych hotelach i pamiętam, jak Justin Timberlake zachwycał się pierogami ruskimi", mówił Bartosz Wrona na łamach Plejady.

I właśnie wtedy, gdy wszystko zdawało się iść w jednym kierunku – w górę, jeszcze wyżej – historia niespodziewanie skręciła. Bo choć sukces był ogromny, a zainteresowanie nie słabło, Just 5 zniknęli ze sceny po zaledwie 5 latach.

Zostawili po sobie coś więcej niż wspomnienia – zostawili symbol całej epoki. Pierwszy boysband w historii polskiej muzyki, który udowodnił, że można osiągnąć wszystko… i równie szybko zniknąć, zostawiając po sobie niedosyt i legendę, która wraca do dziś.

Dlaczego „Kolorowe sny” do dziś wracają?

Zespół od początku wiedział, jak uderzyć w gusta słuchaczy. W 1997 roku Swój krążek promowali go m.in. utworem „Kolorowe sny”, który okazał się strzałem w dziesiątkę i do dziś pozostaje ich największym znakiem rozpoznawczym.

Za słowa odpowiadał Karol Kus, natomiast muzykę stworzył Sławomir Sokołowski – ten sam, który stał za powstaniem całego projektu. Co jednak najbardziej zaskakuje, to tempo pracy. Nagrania „Kolorowe sny” trwały zaledwie 2 dni.

Choć od premiery minęły lata, utwór wciąż żyje własnym życiem. „Kolorowe sny” nie były po prostu piosenką, stały się zjawiskiem, które błyskawicznie opanowało listy przebojów i wdarło się do codzienności słuchaczy w całej Polsce. Ten numer był wszędzie: w radiu, w telewizji, w głowach fanów.

"Kolorowe sny kiedy ja dotykam CiebieZwariowany świat kiedy w nasTańczy pragnienieKolorowe sny kiedy ja dotykam CiebieZwariowany świat kiedy w nasTańczy pragnienie", śpiewali wszyscy.

Czytaj też: Postawiła wszystko na jedną kartę. Ten hit lat 70. uratował karierę Diany Ross

Just 5
Just 5 fot. AKPA

Kędzierski zatańczył do hitu Just 5 na parkiecie Tańca z Gwiazdami

Do tej historii niespodziewanie dopisał się Piotr Kędzierski na parkiecie Tańca z Gwiazdami. Razem z Magadaleną Tarnowską zatańczył cza-czę do utworu „Kolorowe sny”.

Podczas występu dziennikarz postawił nie tylko na taniec, ale też na osobiste rozliczenie z przeszłością. Przyznał wprost, że jego guilty pleasure to muzyka lat 90. – ta sama, którą kiedyś jako dziennikarz otwarcie krytykował. Dziś patrzy na nią zupełnie inaczej, doceniając ją jako dobre, popowe brzmienia. Właśnie dlatego wybrana przez niego cza-cza nie była przypadkiem, nazwał ją „pokutą” za swoje dawne opinie.

Na parkiecie nie zabrakło też elementu zaskoczenia. Piotr Kędzierski w trakcie występu sam zaśpiewał fragment utworu „Kolorowe sny”. Mimo wyraźnego zaangażowania i rozrywkowego charakteru, jego występ spotkał się z chłodnym odbiorem części jury. Nie wszyscy docenili formę i wykonanie, co wyraźnie odbiło się na końcowej ocenie. Ostatecznie para numer 9 zdobyła 18 punktów.

Piotr Kędzierski, Magdalena Tarnowska
Piotr Kędzierski, Magdalena Tarnowska Fot. Paweł Wrzecion/AKPA

Źródło: Rmf fm, Kultura Gazeta, Wikipedia, Polsat

Reklama
Reklama
Reklama