Zaczęło się dla żartu, skończyło na hicie lat 90. Kondrat i Drozdowska nie zarobił na nim ani grosza. Historia przeboju zaskakuje do dziś
„Mydełko Fa” miało być jedynie żartem – lekkim pastiszem piosenki chodnikowej, dopisanym na koniec wspólnej płyty. Tymczasem latem 1991 r. utwór w wykonaniu Marleny Drozdowskiej i Marka Kondrata stał się ogólnopolskim fenomenem. Pirackie kasety rozchodziły się w zawrotnym tempie, radio długo stawiało opór, a refren nuciła cała Polska.

„Mydełko Fa” miało być jedynie muzycznym dowcipem, lekką parodią stylu piosenek chodnikowych, które królowały na początku lat 90. Tymczasem w 1991 r. utwór w wykonaniu Marleny Drozdowskiej i Marka Kondrata niespodziewanie stał się fenomenem. Refren nuciła cała Polska, a piosenka – choć tworzona z przymrużeniem oka – przeszła do historii jako symbol swojej epoki.
Jak powstała piosenka „Mydelko Fa”?
Początek tej historii brzmi jak scenariusz do komedii pomyłek. „Mydełko Fa” miało być lekką, ironiczną zabawą konwencją – pastiszem piosenek chodnikowych, które wówczas rozbrzmiewały z kaset magnetofonowych w całej Polsce. Tekst i melodia powstały z przymrużeniem oka, bez ambicji na status przeboju. A jednak stało się coś nieprzewidywalnego – w latach 90. utwór wymknął się twórcom z rąk i stał się fenomenem, a słowa „Siabada, siabada, Ty i ja, mydełko Fa, Ach, siabada, siabada, Ty i ja, Ty i ja, uu, mydełko Fa” nucili wszyscy.
W refrenie, który błyskawicznie wbił się w pamięć słuchaczy, wybrzmiały głosy Marleny Drozdowskiej i Marka Kondrata. Byli akurat w trakcie nagrywania wspólnego materiału. Ten duet – zaskakujący i daleki od oczywistych muzycznych zestawień – nadał „Mydełku Fa” wyrazistość, obok której trudno było przejść obojętnie. To właśnie ich interpretacja sprawiła, że żart nabrał tempa i stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych motywów tamtej dekady.
Za tekst odpowiedzialny jest Andrzej Korzyński, natomiast melodię dopełnił jego syn Mikołaj Korzyński. Takie rodzinne połączenie talentów zaowocowało tworzywem, które, choć miało być żartem, zyskało własne życie. A za inspirację posłużyła reklama mydełka Fa. „Goła panienka na ekranie, a nieopodal siedział jakiś facio na białym koniu — typ maczo. Czekał, aż ona się wymyje i na wsiądzie na konia, którym razem odjadą. Ta reklama była taką wiochą, że nas bardzo rozbawiła. To była przyczyna napisania piosenki o mydleniu w wannie”, mówił Andrzej Korzyński [cytat za Onet Kultura]
Czytaj też: Ten przebój Krawczyka zna każdy. Ale sekret jego słów zaskoczył nawet najwierniejszych fanów artysty


Popularność „Mydełka Fa”
Choć oficjalne wydanie utworu przyszło później, to już latem 1991 r. Polska oszalała na punkcie „Mydełka Fa”. Fenomen był tym większy, że sprzedaż utworu odbywała się głównie nielegalnie – szacuje się, że nawet do 1,5 mln pirackich kaset trafiło w ręce słuchaczy. To liczba, która w tamtych czasach robiła wrażenie i świadczyła o skali popularności utworu. A jak do tego doszło? Na horyzoncie pojawił się sponsor, który zadeklarował wsparcie i obiecał wydać utwór zarówno na kasecie magnetofonowej, jak i na płycie kompaktowej. Entuzjazm nie trwał jednak długo. Materiał duetu wyciekł i błyskawicznie zaczął żyć własnym życiem. Zanim powstała pierwsza oficjalna kopia, „Mydełko Fa” zdążyło podbić serca słuchaczy w całym kraju.
Mimo ogromnych „sprzedaży” artyści nie zarobili na „Mydełku Fa” tak, jak mogliby się tego spodziewać przy takim fenomenie. Brak odpowiednich tantiem sprawił, że twórcy nie zawsze czerpali korzyści finansowe z tego, co stało się jednym z symboli muzyki lat 90. „Nikomu do głowy nie przyszło, że z tego może być taki przebój”, mówiła Marlena Drozdowska. W rozmowie z Dzień dobry TVN dodawała: „Ta piosenka była na doczepienie, na koniec płyty, którą nagraliśmy z Markiem Kondratem. Jest coś w tej piosence, jakaś energia przedziwna. To się po prostu bardzo fajnie zrymowało do "Siabada”.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Historia „Mydełka Fa” brzmi jak scenariusz na film o sukcesie, który rodzi się wbrew wszystkim. Andrzej Korzyński wspominał, że początki były chłodne jak styczniowy poranek – rozgłośnie nie chciały nawet słyszeć o emisji „Mydełka Fa”. Nawet życzliwi znajomi mieli mówić wprost, że utwór trafi do radia „po ich trupie”. A potem wydarzył się zwrot akcji godny popkulturowej legendy. Ktoś zabrał piosenkę do Chicago. Tam przez pół roku utrzymywała się na pierwszym miejscu w radiu For You. I nagle – jak to często bywa – zagraniczny sukces stał się najlepszą rekomendacją. Dopiero wtedy krajowe stacje zaczęły patrzeć na „Mydełko Fa” łaskawszym okiem.
Z kolei Marek Kondrat opowiadał w rozmowie z Gazetą Wyborczą o swoich emocjach związanych z utworem: „Andrzej Korzyński namówił mnie na żart, na parę piosenek, pastiszów piosenki chodnikowej. Miało być wesoło, okazało się to koszmarem. Żaden pastisz z tego nie wyszedł, tylko jeden do jednego. W rezultacie miesiącami z każdego okna w polskim Bździejewie dochodził mój głos, zająłem nawet pierwsze miejsce na liście przebojów w Chicago. Dwa miliony Polaków na Jackowie zapylało "Mydełko Fa"!”.
Dzisiaj „Mydełko Fa” to więcej niż piosenka – to kulturowy symbol tamtej epoki. Refren, który miał być chwilową zabawą, stał się echo pokolenia, które wspomina lata 90. z mieszanką nostalgii i uśmiechu.

Źródło: Wikipedia, Onet Kultura, Interia Muzyka