Aktorstwo mu nie wystarcza. Maciej Musiał wyznaczył sobie znacznie ważniejszy cel niż kolejne role. By go osiągnąć, poprosił o pomoc Karola Nawrockiego
W polskim show-biznesie jest zjawiskiem wyjątkowym. Ma sławę, talent, pieniądze i ani jednego skandalu na koncie. Ideał? Być może. Na pewno człowiek orkiestra. Nie dość, że gra, reżyseruje i prowadzi własny biznes, to jeszcze angażuje się w mnóstwo inicjatyw. Potańcówka w ogrodach Zamku Królewskiego? On je zorganizuje. Aukcja dla WOŚP? Jego są zawsze pomysłowe. Co napędza Macieja Musiała do działania? Na pewno pamięć o człowieku, który zmienił jego życie.

Nie dał się zamknąć w szufladce z napisem Tomek Boski. Chociaż przez większość kojarzony z rolą w „Rodzince.pl”, to od paru lat udowadnia, że niewiele wspólnego ma z tą postacią, a o roztrzepanej fryzurze z grzywką wpadającą do oka już dawno zapomniał. Nie jest już aktorem jednej roli. Co więcej, nie jest już jedynie aktorem. Robi tyle rzeczy, że niektórzy mówią o nim „człowiek orkiestra”. I trudno się z tym nie zgodzić. Poza karierą aktorską oraz reżyserską rozwija się w wielu dziedzinach życia, a także angażuje się w liczne projekty.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Człowiek, którego wszędzie pełno
Jego akcja podczas 33. Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, podczas której wystawił do licytacji sprzątanie domu zwycięzcy do zapętlonego utworu „Explosion”, była jedną z najgłośniejszych w historii. W tym roku powtórzył swój wyczyn, tym razem oferując siebie jako parę w polonezie przy okazji jakiejś wyjątkowej uroczystości. Nie da się ukryć, że młody aktor ma zdecydowane zamiłowanie do tańca, co pokazał nie tylko przy okazji swojego występu w „Tańcu z gwiazdami”, ale także w jednym ze swoich najnowszych pomysłów.
Zobacz też: WOŚP 2026: Fiat 127p rywalizuje z Wieniawą i Musiałem na aukcjach | Viva.pl
Mowa oczywiście o Międzypokoleniowych Potańcówkach Maćka, które od trzech sezonów organizuje latem w stolicy. W programie „Dzień Dobry TVN” zdradził, że sam koncept zrodził się w nim dzięki jego ukochanemu dziadkowi, który opowiadał mu o przedwojennej Warszawie. Aktor przyznał, że sam bardzo lubił chodzić na potańcówki, gdzie wszyscy są równi, nikt nikogo nie ocenia, starsi bawią się z młodszymi przy muzyce na żywo, i to zdecydowanie bardziej do niego przemówiło niż popularne wśród młodzieży kluby nocne. Zdradził również plany zorganizowania takiego wydarzenia w Wilnie, skąd pochodził jego dziadek, za którego sprawą projekt ten się zaczął.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Zaszczepił we wnuku miłość do ojczyzny
Nie od dziś wiadomo, że w życiu młodego aktora dziadek, kpt. Marian Markiewicz, odegrał bardzo ważną rolę. Zaszczepił w Maćku miłość do Polski i historii oraz nauczył go wielu rzeczy. Musiał często w wywiadach wspomina o nim. Nie inaczej było przy okazji jego rozmowy z Krzysztofem Stanowskim dla Kanału Zero, gdzie wyjawił informację, o której wcześniej nie wspominał. Aktor zdradził, że jego ukochanego dziadka znał obecny prezydent Polski, Karol Nawrocki, jeszcze za czasów, kiedy był prezesem Instytutu Pamięci Narodowej. I pomógł w ważnej dla Musiała sprawie.

Wówczas IPN opiekował się kpt. Marianem Markiewiczem — wiedzieli, kim był i co ważnego zrobił. Pomogło to w pewnej nurtującej wnuka sprawie. Mianowicie jego dziadek mieszkał obok pomnika radzieckich żołnierzy i za każdym razem, wychodząc z domu, musiał go minąć. Dla osoby, która była więziona najpierw w niemieckim, a później w rosyjskim więzieniu i widziała, jak podczas bitwy ginęli jego koledzy, nie mógł być to łatwy widok. Ta sprawa mocno uwierała samego Maćka, który postanowił złożyć wniosek właśnie do IPN-u, by wyburzyć ten pomnik. Niestety, dziadek aktora nie doczekał tego widoku, ponieważ zmarł na tydzień przed jego zniszczeniem.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Walka o dobre imię
Pomimo jego śmierci Maciek Musiał wciąż walczy o dobre imię dziadka i stara się o jego uniewinnienie. Po drugiej wojnie światowej kpt. Marian Markiewicz dalej działał jako żołnierz niezłomny w walce z systemem. Kiedy został złapany, wyparł się działalności podziemnej i został skazany, spędzając w więzieniu dziewięć lat, a kiedy go wypuszczono, był traktowany jak bandyta. Chociaż nikt nie miał wątpliwości co do jego zamiarów, wnuk — podobnie jak w przypadku pomnika — czuje powinność, by uniewinnić go za skazanie w latach powojennych.
„On tak dużo przeszedł, tak dużo wylał swojej krwi i poświęcił życia, że nie mógłbym przełamywać takiej postawy. Szczególnie w dzisiejszych czasach, gdy okazuje się, że to zagrożenie z tamtej strony wciąż istnieje i jest realne” — przyznał Musiał w Kanale Zero. Aktor wyraził ogromną nadzieję, że właśnie takiego postępowania z jego strony chciałby jego dziadek i że patrzy na niego z góry z uśmiechem.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Zobacz również: Maciej Musiał o śmierci dziadka: "Byłem przy nim, kiedy odchodził" | Viva.pl
Chociaż Maciej Musiał dużo mówi o swoim dziadku, wciąż mało osób wie, jak mocna relacja ich łączyła. Z pewnością to właśnie dzięki niemu wnuk stał się tak dojrzałym człowiekiem, który dostrzega piękno w najmniejszych rzeczach, a jednocześnie potrafi walczyć o słuszną sprawę. I zapewne w niejedną się jeszcze zaangażuje. Aktor, który dziś kończy 31 lat, od dawna pokazuje, że aktorstwo mu już nie wystarcza. Zapewne więc znajdzie sobie jeszcze wiele wyzwań.
Źródło: Kanał Zero