atoms.adSlot.adLabel

Przypominamy tekst Elżbiety Pawełek publikowany na łamach magazynu VIVA! 1/2026.


Kabaret został założony w 1889 roku przez sprytnych biznesmenów – Josepha Ollera i Charlesa Zidlera, pragnących stworzyć miejsce łączące luksus z ludową rozrywką. Na dachu umieścili wielki czerwony wiatrak, nawiązujący do dawnych młynów Montmartre, który stał się natychmiast rozpoznawalną ikoną Paryża. To właśnie w Moulin Rouge, czyli Czerwonym Młynie, narodził się i zyskał światową sławę najbardziej wyuzdany taniec – francuski kankan, pierwotnie zwany chahut – tańcem rakietą. Początkowo był zarówno wyrazem buntu, w którym tancerki z podniesionymi nogami odsłaniały pończochy i bieliznę, jak i szczytem lubieżności – w pruderyjnych czasach wiktoriańskich uchodziło to za skandal! Dziś kankan jest sztuką, za której obejrzenie podczas kolacji z ostrygami i francuskim szampanem trzeba zapłacić około 200 euro.

Królowa zuchwałości

Moulin Rouge było czymś więcej niż tylko kabaretem. Było tyglem, w którym rodziły się gwiazdy, a zasady dobrego wychowania kończyły się przy wejściu. Prawdziwym spiritus movens Czerwonego Młyna stały się kobiety: zuchwałe, pełne charyzmy tancerki, które sprawiły, że kankan, początkowo ludowy taniec plebsu, zyskał rangę sztuki i stał się symbolem wyuzdanej wolności.

Jedną z gwiazd była La Goulue (Łakoma), królowa nieskrępowanej zuchwałości, z ogromnym apetytem na życie – stąd jej pseudonim. Kiedy tańczyła kankana, strącała nogą kapelusze z głów gości, pijąc przy tym szampana. Publiczność ją uwielbiała. Stała się symbolem ludowej, niewymuszonej radości. Zanim trafiła na scenę, pracowała w pralni. Podobno pod osłoną nocy wymykała się, by tańczyć w sukienkach klientek. Jej prowokacyjny styl tańca i serduszko wyszyte na bieliźnie w intymnym miejscu doprowadzały męską publiczność do szału. Niestety skończyła w biedzie…

Muza Lautreca

Totalnym przeciwieństwem La Goulue stała się Jane Avril. Filigranowa i elegancka, tańcząca niezwykle żywiołowo, ale z dozą wdzięku i pewnej melancholii, okazała się wielkim objawieniem Moulin Rouge. Po licznych traumach dzieciństwa i pobycie w szpitalu psychiatrycznym, gdzie ponoć odkryła terapeutyczną moc tańca, trafiła na scenę. Stały bywalec kabaretu, kaleki Henri de Toulouse-Lautrec, pochodzący z arystokratycznej rodziny i traktujący Moulin Rouge jak swój drugi dom, uwielbiał malować jej sylwetkę w ruchu.

W przeciwieństwie do energicznych, czasem wulgarnych tancerek kankana, Avril tańczyła bardziej zmysłowo. Z powodu jej nieprzewidywalnego, hipnotycznego stylu nazywano ją Jane La Folle, Szalona Jane. Była idealną muzą dla Lautreca, wcieleniem dwoistości belle époque: zewnętrznego splendoru i wewnętrznej wrażliwości. Tylko ją malarz wpuszczał do swojego życia prywatnego, co nie miało podtekstu erotycznego. Stała się jego przyjaciółką i najbardziej uwiecznioną tancerką w jego twórczości. Słynne grafiki i plakaty Lautreca nie tylko promowały występy Avril, lecz także uczyniły z niej postać nieśmiertelną, znaną na całym świecie.

A Can-can dancer poses underneath the new the sails of The Moulin Rouge Windmill in Paris on July 10, 2025. Fourteen months after their fall, the Moulin Rouge's wings have been reinstalled and are moving again, reviving a tradition spanning more than 135 years. Measuring over twelve meters in diameter, in what has become a Parisian tourist attraction, the wings are now powered by a electric motor custom-made for the Parisian cabaret.
A Can-can dancer poses underneath the new the sails of The Moulin Rouge Windmill in Paris on July 10, 2025. Fourteen months after their fall, the Moulin Rouge's wings have been reinstalled and are moving again, reviving a tradition spanning more than 135 years. Measuring over twelve meters in diameter, in what has become a Parisian tourist attraction, the wings are now powered by a electric motor custom-made for the Parisian cabaret. Fot. Dimitar DILKOFF / AFP

Rękawiczki i nogi do nieba

Na listę wielkich gwiazd Paryża trafiła też Yvette Guilbert. Była głównie chansonnier, czyli pieśniarką kabaretową, ale jej występy w Moulin Rouge na przełomie wieków przeszły do historii. Guilbert nie polegała na urodzie i ewolucjach kankana. Jej siłą była satyra, mimika i styl. Kostium, który stał się jej znakiem firmowym, był prosty. Guilbert występowała w czarnej sukni, a jej ramiona zdobiły długie, czarne rękawiczki, sięgające barków. To, w połączeniu z jaskrawymi rudymi włosami i manierą śpiewania o marginesie społecznym, uczyniło z niej absolutną ikonę, również uwiecznioną przez Toulouse-Lautreca.

Jednak największe gaże zgarniała Mistinguett, a właściwie Jeanne Bourgeois, której szczyt sławy przypadł na późniejszą erę musicalu. Była najlepiej opłacaną artystką kabaretową na świecie, słynącą z niezwykle długich i pięknych nóg. Legenda głosi, że były ubezpieczone na olbrzymią sumę. Jej wejścia na scenę zawsze były spektakularne i pełne blichtru, a garderoba na potrzeby rewii „Revue Mistinguett” w 1926 roku ważyła tonę. Mistinguett miała jednak kompleksy – skrywała dłonie, które uważała za nieeleganckie. Z dumą zaś eksponowała nogi, będące symbolem paryskiej rewii.

Strusie pióra na wagę złota

Rue Lepic lśni dziś blaskiem neonów, prowadząc do najbardziej rozpoznawalnego wiatraka świata. Czerwona fasada Moulin Rouge skrywa machinę precyzji, potu i piór. Właśnie tutaj 60 tancerek, zwanych potocznie Doris Girls (od nazwiska baletmistrzyni Doris Haug, która stworzyła nowoczesny zespół), co noc wskrzesza legendę.
To nie jest zwykłe widowisko. To rytuał, w którym współczesne królowe kankana tworzą show zbudowany dzięki setkom godzin rygorystycznych prób i kilogramom cekinów. W zespole tańczą najpiękniejsze dziewczyny z całego świata: Australii, Wielkiej Brytanii, USA, Brazylii i oczywiście Francji. Wymóg – oprócz wykształcenia tanecznego i idealnej figury, minimum 175 centymetrów wzrostu (panowie Doris Boys – 185 centymetrów).

Ten zawód wymaga żelaznej dyscypliny, jak w wyczynowym sporcie. Dwa spektakle każdego wieczoru przez sześć dni w tygodniu. Każdy występ to tysiąc kostiumów, ponad 20 scenografii i legendarny „French Cancan”, trwający osiem minut. Tancerki muszą mieć kondycję maratończyka, aby wytrzymać tempo, w którym wymachują nogami do poziomu uszu, uśmiechając się przy tym bez cienia wysiłku.

Jednym z symboli Moulin Rouge jest nieskazitelny makijaż i fryzura. Doris Girls muszą dbać o swoje peruki, warte majątek. Każda ma swojego „domowego duszka”, jak nazywają maleńkie szafy, w których przechowują peruki na specjalnych główkach, żeby się nie zgniotły. Nowym tancerkom surowo zabrania się dotykania cudzych peruk, co traktuje się jak naruszenie świętej własności. Stroje dziewczyn ociekają luksusem godnym królewskich dworów. Kostiumy szyje się z najdroższych materiałów, zdobionych tysiącami kryształów Swarovskiego, piórami strusi, bażantów i bocianów. Roczny budżet kabaretu na renowację kostiumów to miliony euro.

Strojami tancerek kabaretu inspirowali się między innymi: Yves Saint Laurent, Christian Dior i Jean-Paul Gaultier. Legenda głosi, że w kabarecie panuje obsesja na punkcie piór. Po każdym występie zespół techniczny skrupulatnie zbiera każde piórko, które spadło ze sceny, aby upewnić się, że żadne nie zostało utracone, a następnie ręcznie przyszywa się je do kostiumów. Najbardziej imponujące stroje i nakrycia głowy mogą ważyć nawet 15 kilogramów. Tancerki nie tylko muszą w nich tańczyć, lecz także utrzymywać idealną równowagę podczas szybkich obrotów i skoków. Łączy je jedno – pełne oddanie. „Ludzie widzą glamour, blichtr i uśmiech, ale nie widzą sześciu godzin prób, bólu mięśni i dyscypliny, która jest potrzebna, by tańczyć w tych szpilkach i kostiumach. To nie jest zwykły taniec, to jest jak balet wojska”, mówią.

Wszystkie spektakle na „F”

Jedną z najbardziej znanych Polek, która odniosła sukces w Moulin Rouge, jest piękna Justyna Zientek z Warszawy. Tańczyła od dziecka. Kiedy po raz pierwszy odwiedziła Paryż i zobaczyła spektakl, pomyślała: Ja bym tam pasowała. Marzenie się spełniło dzięki determinacji i ciężkiej pracy. Ale nie jest tak, że współczesne tancerki, jak mówi, są niewolnicami kabaretu lub nie mogą zajść w ciążę. Niektóre po urodzeniu dziecka wracają na scenę. Zdarza się, któraś kończy ciekawe studia, na przykład IBM.

„W przeciwieństwie do belle époque, kiedy to każda tancerka była osobną »marką«, jak La Goulue czy Jane Avril, dziś stawia się na perfekcję i dyscyplinę zespołu”, mówi Fanny Rabasse, szefowa PR Moulin Rouge. Towarzyszyła tancerkom podczas ich niedawnego występu w Teatrze Wielkim, na gali French Touch. Doris Girls oczarowały publiczność, to był gwóźdź programu.

Od ponad 40 lat wszystkie spektakle wystawiane w Moulin Rouge mają tytuły zaczynające się na literę „F”. We „Frou Frou” na scenie pojawiło się wielkie akwarium, w którym przed oszołomioną widownią pływały tancerki z wężami. Po tym sukcesie przyszły następne: „Frisson”, „Fascination”, „Femme-Femme-Femme”, „Formidable” i ostatni „Féerie”, czyli baśń. Dlaczego wszystkie są na „F”? Legendarny właściciel kabaretu Jacki Clérico był niezwykle przesądny i wolał nie burzyć tradycji przynoszącej szczęście.

Na deskach Moulin Rouge nie brakowało też światowej sławy gwiazd. Tuż przed wyzwoleniem Paryża w 1944 roku we Francuzach rozkwitła nowa nadzieja, gdy wystąpiła tam Édith Piaf, a wraz z nią młody Yves Montand. Na tej samej scenie śpiewali też Liza Minnelli i Frank Sinatra. Kabaret stał się obowiązkowym punktem na mapie Paryża. Przyciąga śmietankę towarzyską, artystów i koronowane głowy. Bywali tu Picasso, a nawet książę Walii. W 1981 roku, ku wielkiemu zaskoczeniu, w Moulin Rouge zorganizowano zamknięty wieczór dla królowej Elżbiety II. Bawiła się świetnie, co było dowodem na to, że Czerwony Młyn jest rozrywką dla wszystkich. To żyjący symbol Paryża, sławny jak Wieża Eiffla. Symbol wolności artystycznej i nieskrępowanej zabawy. Miejsce, gdzie pasja belle époque spotyka się z nowoczesnym splendorem. Bo w każdej podniesionej nodze i błysku cekinów czuć echa dawnej, szalonej paryskiej nocy.

US WWII veteran Harold Terens, 100, and his wife Jeanne Swerlin, 96, pose with dancers in traditional French cancan outfits in the backstage of the Moulin Rouge cabaret during their honeymoon in Paris, on June 11, 2024. The couple celebrated their mariage at the town hall of Carentan-les-Marais, in Normandy, on June 8, just days after being honoured on the 80th anniversary of the D-Day landings.
US WWII veteran Harold Terens, 100, and his wife Jeanne Swerlin, 96, pose with dancers in traditional French cancan outfits in the backstage of the Moulin Rouge cabaret during their honeymoon in Paris, on June 11, 2024. The couple celebrated their mariage at the town hall of Carentan-les-Marais, in Normandy, on June 8, just days after being honoured on the 80th anniversary of the D-Day landings. Fot. JULIEN DE ROSA / AFP
atoms.adSlot.adLabel
atoms.adSlot.adLabel
atoms.adSlot.adLabel