Dorastała w cieniu sławnych rodziców, dzięki nim została aktorką. Dziś Maria Seweryn mówi wprost, że nie było jej łatwo
Maria Seweryn, córka Krystyny Jandy i Andrzeja Seweryna, przełamuje milczenie i otwarcie mówi o trudnym dorastaniu w cieniu słynnych rodziców. W szczerej rozmowie zdradza, jak samotność, presja i niepewność wpłynęły na jej życie zawodowe i osobiste. Dziś, mając 50 lat, skupia się na tym, co naprawdę ważne.

Maria Seweryn w wyjątkowo szczerej rozmowie ujawnia kulisy swojego życia – dzieciństwo bez bliskości, presję wynikającą ze znanego nazwiska oraz długoletnią walkę o niezależność artystyczną. Dziś, po pięćdziesiątce, aktorka odkrywa na nowo sens życia – poza teatrem i oczekiwaniami innych.
Dorastanie w cieniu Jandy i Seweryna
Maria Seweryn, córka Krystyny Jandy i Andrzeja Seweryna, otwarcie przyznaje, że życie u boku słynnych rodziców nie było łatwe. W audycji "Wywiad rzeka" na antenie radiowej Jedynki aktorka przyznała, że dorastała w samotności, nie mając bliskiej relacji z rodzicami. To doświadczenie wpłynęło na jej wrażliwość i potrzebę niezależności.
— Miałam poczucie, że muszę udowodnić, że jestem niezależna, że zasługuję na to, żeby być aktorką — podkreśliła. Sława rodziców nie była przywilejem, lecz ciężarem, który na długo odebrał jej poczucie swobody w podejmowaniu decyzji zawodowych.
ZOBACZ TEŻ: Córka aktorki lat 80. wychowuje samodzielnie dwoje dzieci. Jej słowa o macierzyństwie zaskoczyły Polaków

Teatr jako droga do niezależności
Choć Maria Seweryn pochodzi z artystycznej rodziny, nie poszła utartą ścieżką. Zamiast budować karierę na nazwisku, wybrała teatr offowy i eksperymentalny. To tam odnalazła wolność, której brakowało jej w instytucjonalnym teatrze. — Nigdy nie zrobiłam nic wbrew sobie. Nigdy nie zrobiłam czegoś tylko dla pieniędzy — mówiła.
Po ukończeniu szkoły teatralnej, dołączyła do zespołu Teatru Powszechnego, gdzie pracowała również jej matka. Po roku zrezygnowała.
— Okazało się, że nie mam charakteru na to, żeby ktoś decydował za mnie o mojej drodze zawodowej — przyznała wprost.
Off kontra mainstream: wybór Marii Seweryn
Najważniejsze dla Marii Seweryn było poczucie wolności twórczej. — Ja się w kryzysie bardzo sprawdzałam. Czułam w takich warunkach prawdziwą wolność — wspominała, opisując realia pracy w teatrze offowym. Mimo braku środków i warunków, właśnie tam mogła w pełni wyrażać siebie.
Lata 90. były dla niej czasem eksperymentów i artystycznego buntu. Po spektaklu "Shopping and Fu***ng" (1999) spotkała się z mieszanymi opiniami, jednak sama uważa ten okres za rewolucyjny i kluczowy dla swojego rozwoju.
CZYTAJ TEŻ: Wnuczka Krystyny Jandy ma 20 lat i do złudzenia przypomina mamę. Jej kariera nabiera rozpędu

Praca, presja i samotność – prawda o młodości
W wywiadzie Maria Seweryn przyznała, że szkoła teatralna była dla niej niezwykle trudnym etapem. Zmagała się z niepewnością, lękiem i wstydem. — Cały czas zastanawiałam się, czy na pewno dobrze robię, czy powinnam być aktorką — powiedziała szczerze.
Presja oczekiwań wynikająca z rodzinnego pochodzenia skutkowała emocjonalnym wycofaniem. — Może to jest powód, dla którego niewiele pamiętam ze studiów. Po prostu się wyłączałam — przyznała.
Nowe priorytety po pięćdziesiątce
Dziś, mając 50 lat, Maria Seweryn zaczyna dostrzegać, jak wiele spraw jej umknęło. — Ostatnio bardziej zaczęło mnie interesować życie niż praca — wyznała w Polskim Radiu. Dodała, że całe życie była "w biegu", zawsze spiesząc się i pracując intensywnie. Teraz stara się zatrzymać.
— Zaczynam rozumieć, jak wiele rzeczy mi umknęło w życiu, w relacjach międzyludzkich. Chciałabym to jeszcze złapać — podsumowała z refleksją.
Źródło: Wywiad rzeka