Druga połowa życia bez złudzeń. Małgorzata Ohme i Joanna Sarapata tylko nam mówią wprost o kobiecej sile
Dwie artystki. Dwie wrażliwości. Jedna rozmowa, która zaczyna się od sztuki, a prowadzi znacznie głębiej – do samotności, głodu miłości i siły, która rodzi się w ciszy.

Artystka malarka i psycholożka dziennikarka. Kobiety niezwykłe. Joanna Sarapata i Małgorzata Ohme w rozmowie z Beatą Nowicką zaglądają do kobiecej duszy. Swojej i… waszej. „Kobiety najwrażliwsze są najsilniejsze”, mówi Joanna. Małgorzata dodaje: „Jedyną osobą, która kreuje twoje życie, jedynym wybawicielem i bohaterem jesteś ty sama. Nikt inny”. Właśnie wydały poetycki album „Słowem malowane”.
Od marzenia o obrazie do wspólnej książki. Jak narodziło się „Słowem malowane”? Wywiad VIVA!
– Pięknie Wam wyszło „Słowem malowane”. Jak to się stało, że Twoja poezja spotkała się z obrazami Pani Joanny?
Małgorzata: Zawsze uważałam, że Asia najpiękniej maluje. Uprawia psychologię narracyjną. Jej obrazy wywołują we mnie drgnienie serca i duszy. Ona widzi kobiety podobnie jak ja. I podobnie jak ja kobiety kocha. To jest czysta miłość, pozbawiona zazdrości. Bardzo chciałam Asię poznać. Marzyłam, żeby mieć jej obraz. Przymierzałam się do kupna w lepszych czasach, ale potem rozstałam się z mężem i walczyłam o przetrwanie. Kiedy Joasia napisała zachwycającą książkę „Do stu razy sztuka”, zaprosiłam ją do „Life No Makeup”. Zaczęłyśmy rozmawiać i… nie mogłyśmy przestać. Schodziłyśmy coraz głębiej w zakamarki mojej i jej duszy. Bardzo trudno znaleźć kobiety, które podziwiam. Przepraszam, jeśli zabrzmiało to bezceremonialnie, ale jestem niezwykle wybredna pod tym względem. Stoję w miejscu, w którym zaczynam drugą część swojego życia, i Joasia mnie inspiruje. Chciałabym się od niej uczyć.
Joanna: Od dawna słuchałam podcastów Gosi, uważam, że robi niesamowicie ważną robotę, czyli uspokaja kobiety. Pomaga im spojrzeć na siebie innym, czułym okiem. Pokazuje, że jesteśmy piękne, mądre, odważne i że wszystko w życiu jest możliwe. Byłam świadkiem kilku jej wystąpień live, na sali siedziały setki kobiet, czułam, jak tworzy się między nimi silna energia. Gosia potrafiła dostrzec ich ciche wołanie o pomoc. Dzięki niej z ciemności wychodziły na światło, czuły się ważne. To samo staram się pokazywać w malarstwie. Lubię kobiety, dobrze je znam. Kiedy Gosia zaproponowała mi wspólną książkę, powiedziałam „tak”, zanim przeczytałam jej wiersze. Miałam pewność, że ta poezja wyszła z bardzo wrażliwego wnętrza. A ja już wiem, że kobiety najwrażliwsze są najsilniejsze.

– Zaskoczyłaś mnie tą poezją. Wydawało mi się, że bardziej pasuje do Ciebie proza. Kiedy napisałaś pierwszy wiersz?
Małgorzata: W liceum. Chodziłam do Czackiego, do klasy humanistycznej…
Joanna: Serio?! Nigdy o tym nie rozmawiałyśmy. Ja też chodziłam do Czackiego. Oczywiście z 10 lat wcześniej…
Małgorzata: (Śmiech). Niewiarygodne! No to wiesz, jakie to jest liceum: artystyczne, z duszą i festiwalem teatralnym, w który byłam bardzo zaangażowana, pisałam sztuki teatralne, poezję. Wygrałam konkurs literacki, w nagrodę wydano tomik moich wierszy. Ciekawe, gdzie się podział… Moim ukochanym mistrzem był i jest Zbigniew Herbert. Pisałam wiersze miłosne do moich ukochanych. Poezja towarzyszyła mi przez lata, a potem gdzieś zniknęła pod naporem rzeczywistości. W ubiegłe wakacje miałam emocjonalnie trudny czas. Pierwszy raz od dawna zostałam sama i ta samotność otworzyła we mnie wielką dziurę emocjonalną. Jakiś brak, rodzaj głodu. Głodu miłości.
– „Głód miłości”, piękne.
Małgorzata: I szczere. Jeśli masz reaktywne zaburzenia więzi, czyli trudności z przywiązywaniem się, ten głód powoduje, że wchodzisz w związki kompulsywne, bolesne, nieudane. Kiedy zostałam sama, poczułam się tak, jakbym miała chorobę sierocą. Wyznaczyłam sobie zadanie – napisać jeden wiersz dziennie. Zawsze wierzyłam, że sztuka jest terapeutyczna, ma uzdrawiającą moc. Malarstwo leczy i goi rany, tak samo słowo. Często na zajęciach mówię: „Dziewczyny, weźcie tomik wierszy, otwórzcie na dowolnej stronie. Zawsze coś znajdziecie dla siebie”. Kiedy zaczęłam wysyłać znajomym swoje wiersze, mówili: „Boże, Gosia, piszesz o mnie. Czuję tak samo. Mam ciary… dziękuję”. Tak działa malarstwo Joasi. Patrzysz na jej obrazy i myślisz: Boże, to jestem ja. Czujesz wspólnotę. Nagle stajesz się tą nagą kobietą…
[...]
Cała rozmowa do przeczytania w nowej VIVIE!. Magazyn dostępny w punktach sprzedaży od czwartku, 12 lutego.
- TYLKO W VIVA.PL: Podjęli ważną decyzję w sprawie swojego małżeństwa. Ewa Chodakowska w VIVIE! odsłania kulisy związku: "Oczekiwałam od miłości ciągłej ekscytacji"
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.