Gdy Hollywood zachwyca się Paulem Mescalem, jego siostra po cichu zdobywa publiczność. Nieliczni wiedzą, że są rodzeństwem
Paul Mescal jest dziś jednym z najgłośniejszych nazwisk Hollywood, ale jego młodsza siostra Nell Mescal od lat konsekwentnie buduje własną pozycję w muzyce. Artystka ma 22 lata, nagrywa EP-ki, koncertuje i właśnie wraca do Irlandii z nowym materiałem. Jej droga zaczęła się znacznie wcześniej – od samotności, operacji i decyzji, by potraktować muzykę na serio.

Paul Mescal w ostatnich miesiącach jest wszędzie: czerwone dywany, wielkie premiery, wywiady, w których konsekwentnie pozostaje tym samym „normalnym chłopakiem z Kildare”. Ale kiedy fala hollywoodzkiego zachwytu unosi go coraz wyżej, on sam wskazuje na kogoś, kto imponuje mu najbardziej – i wcale nie jest to reżyser z Oscarem na półce ani legenda kina. To jego młodsza siostra, Nell Mescal.
Paul Mescal o siostrze: „Jestem pod ogromnym wrażeniem Nell”
Paul Mescal w wywiadzie dla Vanity Fair wskazał swoją młodszą siostrę jako jedną z prawdziwych „bohaterek” swojego życia. Aktor podkreślił, że decyzja Nell Mescal o rzuceniu szkoły w wieku 18 lat i samodzielnej przeprowadzce do Londynu była aktem niezwykłej odwagi.
„Ja czasem zmagam się z Londynem, a mam 28 lat. Ona zrobiła to, kiedy była jeszcze dzieckiem. To mi niesamowicie imponuje” – przyznał aktor. Nell zareagowała krótko, ale wymownie: „czekajcie, płaczę”.
I trudno się dziwić. Bo w tym jednym zdaniu Paul opisał coś, czego nie widać na zdjęciach z czerwonych dywanów: samotność pierwszych miesięcy w wielkim mieście, ryzyko bez planu awaryjnego i konsekwencję w budowaniu własnej drogi.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby TikTok i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Rodzeństwo, które naprawdę trzyma się razem
Mescalowie od dawna uchodzą za wyjątkowo zżytą rodzinę. Paul dorastał z dwójką rodzeństwa – Donnachą i Nell – w domu, w którym sukces jednego nie oznaczał, że reszta ma zejść na drugi plan. Wręcz przeciwnie: wspierają się przy każdej okazji, a na ważnych wydarzeniach często pojawiają się razem.
Wystarczy spojrzeć na ich wspólne wyjścia, rodzinne zdjęcia i krótkie komentarze, w których czuć, że to nie jest „PR-owa opowieść”, tylko codzienna bliskość. Kiedy Paul świętuje kolejne zawodowe kamienie milowe, Nell stoi obok – czasem dosłownie, na premierach i galach – ale przede wszystkim symbolicznie: jako ktoś, kto sam walczy o własny głos.

Operacja, samotność i moment przełomowy w muzyce Nell Mescal
Choć Nell Mescal od lat pisze piosenki, przełomowy moment w jej twórczości nastąpił znacznie wcześniej niż decyzja o wyjeździe z Irlandii. Artystka przyznała, że gdy miała 14 lub 15 lat, przeszła operację kręgosłupa.
W tamtym czasie była przez długi okres w domu, odcięta od rówieśników i codziennej rutyny. Jak sama wspominała, właśnie wtedy pojawiła się myśl, by potraktować muzykę poważnie. Zaczęła intensywniej pisać i tworzyć, a samotność stała się impulsem do pracy twórczej.
Otrzymała vouchery na nagranie kilku utworów. Początkowo myślała o stworzeniu albumu, który – jak sama przyznała – ostatecznie okazał się zbiorem kilku piosenek. Ten czas określiła jednak jako niezwykle ważny i to wtedy pojawiło się przekonanie, które towarzyszy jej do dziś: „Chcę robić to już zawsze”.
Nowa EP-ka „The Closest We’ll Get” nagrana w Nowym Jorku
Najnowsza EP Nell Mescal nosi tytuł „The Closest We’ll Get” i została nagrana w Nowym Jorku. Artystka pracowała tam z muzykami, których doświadczenie określiła jako wyjątkowe.
Jak przyznała, była to sytuacja, której wcześniej nie potrafiła sobie nawet w pełni wyobrazić. Duża część materiału powstała po trudnych doświadczeniach, które znalazły bezpośrednie odbicie w tekstach piosenek.
Nell Mescal podkreśla, że pisze od bardzo dawna, jednak był moment, w którym zaczęła traktować tworzenie muzyki w sposób całkowicie świadomy i odpowiedzialny. Nowy materiał jest efektem tej długiej drogi.
Zobacz też: W Hollywood jest od lat, lecz popularność zyskała dopiero ostatnio. Kim jest gwiazda z filmu "Wielki Marty"?
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
„Mówili, żebym zmieniła nazwisko”
„Cichy upór” wyróżnia ją najbardziej. Nell nie próbuje krzyczeć nazwiskiem. Wręcz przeciwnie – otwarcie mówi o tym, jak często musi odpierać zarzut bycia „nepo-sibling”, czyli kimś, kto „ma łatwiej”, bo jest spokrewniony z gwiazdą. Nell przyznała, że gdy zaczynała współpracę z wytwórnią w Wielkiej Brytanii, pojawiła się sugestia, by pozbyła się nazwiska „Mescal” – żeby ludzie nie łączyli jej z Paulem. Ona odmówiła.
„Nie. Kocham swoje nazwisko. Wiele osób założy, że wszystko zawdzięczam jednej rzeczy, ale to nieprawda. Jestem tu, gdzie jestem, bo ciężko pracuję” – podkreślała. I to brzmi jak manifest kogoś, kto nie chce być dopisywany do czyjejś biografii, tylko pisać własną.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Dwa światy – jedno nazwisko
Najciekawsze w tej historii jest to, jak bardzo ich ścieżki są różne. Film i muzyka nie spotykają się tak często, jak lubią to sobie wyobrażać internauci. Paul gra, promuje, podróżuje, wchodzi w kolejne role. Nell tworzy, nagrywa, jeździ w trasy, buduje publiczność od scen klubowych, często zaczynając od małych sal i garstki osób pod sceną.
A jednak łączy ich coś więcej niż geny: podobna wrażliwość i dystans do celebryckiej otoczki. On pozostaje „przyziemny”, ona nie idzie na skróty. I być może właśnie dlatego Paul mówi o niej jak o bohaterce – bo widzi od środka, ile kosztuje „zrobić coś po cichu”, kiedy cały świat patrzy na kogoś innego.

Źródła: Vanity Fair, Yahoo / Us Weekly, The New York Times, The Independent