Reklama

Paul Mescal w ostatnich miesiącach jest wszędzie: czerwone dywany, wielkie premiery, wywiady, w których konsekwentnie pozostaje tym samym „normalnym chłopakiem z Kildare”. Ale kiedy fala hollywoodzkiego zachwytu unosi go coraz wyżej, on sam wskazuje na kogoś, kto imponuje mu najbardziej – i wcale nie jest to reżyser z Oscarem na półce ani legenda kina. To jego młodsza siostra, Nell Mescal.

Paul Mescal o siostrze: „Jestem pod ogromnym wrażeniem Nell”

Paul Mescal w wywiadzie dla Vanity Fair wskazał swoją młodszą siostrę jako jedną z prawdziwych „bohaterek” swojego życia. Aktor podkreślił, że decyzja Nell Mescal o rzuceniu szkoły w wieku 18 lat i samodzielnej przeprowadzce do Londynu była aktem niezwykłej odwagi.

„Ja czasem zmagam się z Londynem, a mam 28 lat. Ona zrobiła to, kiedy była jeszcze dzieckiem. To mi niesamowicie imponuje” – przyznał aktor. Nell zareagowała krótko, ale wymownie: „czekajcie, płaczę”.

I trudno się dziwić. Bo w tym jednym zdaniu Paul opisał coś, czego nie widać na zdjęciach z czerwonych dywanów: samotność pierwszych miesięcy w wielkim mieście, ryzyko bez planu awaryjnego i konsekwencję w budowaniu własnej drogi.

Rodzeństwo, które naprawdę trzyma się razem

Mescalowie od dawna uchodzą za wyjątkowo zżytą rodzinę. Paul dorastał z dwójką rodzeństwa – Donnachą i Nell – w domu, w którym sukces jednego nie oznaczał, że reszta ma zejść na drugi plan. Wręcz przeciwnie: wspierają się przy każdej okazji, a na ważnych wydarzeniach często pojawiają się razem.

Wystarczy spojrzeć na ich wspólne wyjścia, rodzinne zdjęcia i krótkie komentarze, w których czuć, że to nie jest „PR-owa opowieść”, tylko codzienna bliskość. Kiedy Paul świętuje kolejne zawodowe kamienie milowe, Nell stoi obok – czasem dosłownie, na premierach i galach – ale przede wszystkim symbolicznie: jako ktoś, kto sam walczy o własny głos.

Zobacz też: Najpierw Szekspir, teraz McCartney. Ten aktor ma tylko 30 lat, a gra jak legenda. Widzowie płaczą po jego filmach

Paul Mescal i Nell Mescal EE BAFTA Film Awards 2024
Paul Mescal i Nell Mescal EE BAFTA Film Awards 2024 Gareth Cattermole/BAFTA/Getty Images for BAFTA

Operacja, samotność i moment przełomowy w muzyce Nell Mescal

Choć Nell Mescal od lat pisze piosenki, przełomowy moment w jej twórczości nastąpił znacznie wcześniej niż decyzja o wyjeździe z Irlandii. Artystka przyznała, że gdy miała 14 lub 15 lat, przeszła operację kręgosłupa.

W tamtym czasie była przez długi okres w domu, odcięta od rówieśników i codziennej rutyny. Jak sama wspominała, właśnie wtedy pojawiła się myśl, by potraktować muzykę poważnie. Zaczęła intensywniej pisać i tworzyć, a samotność stała się impulsem do pracy twórczej.

Otrzymała vouchery na nagranie kilku utworów. Początkowo myślała o stworzeniu albumu, który – jak sama przyznała – ostatecznie okazał się zbiorem kilku piosenek. Ten czas określiła jednak jako niezwykle ważny i to wtedy pojawiło się przekonanie, które towarzyszy jej do dziś: „Chcę robić to już zawsze”.

Nowa EP-ka „The Closest We’ll Get” nagrana w Nowym Jorku

Najnowsza EP Nell Mescal nosi tytuł „The Closest We’ll Get” i została nagrana w Nowym Jorku. Artystka pracowała tam z muzykami, których doświadczenie określiła jako wyjątkowe.

Jak przyznała, była to sytuacja, której wcześniej nie potrafiła sobie nawet w pełni wyobrazić. Duża część materiału powstała po trudnych doświadczeniach, które znalazły bezpośrednie odbicie w tekstach piosenek.

Nell Mescal podkreśla, że pisze od bardzo dawna, jednak był moment, w którym zaczęła traktować tworzenie muzyki w sposób całkowicie świadomy i odpowiedzialny. Nowy materiał jest efektem tej długiej drogi.

Zobacz też: W Hollywood jest od lat, lecz popularność zyskała dopiero ostatnio. Kim jest gwiazda z filmu "Wielki Marty"?

„Mówili, żebym zmieniła nazwisko”

„Cichy upór” wyróżnia ją najbardziej. Nell nie próbuje krzyczeć nazwiskiem. Wręcz przeciwnie – otwarcie mówi o tym, jak często musi odpierać zarzut bycia „nepo-sibling”, czyli kimś, kto „ma łatwiej”, bo jest spokrewniony z gwiazdą. Nell przyznała, że gdy zaczynała współpracę z wytwórnią w Wielkiej Brytanii, pojawiła się sugestia, by pozbyła się nazwiska „Mescal” – żeby ludzie nie łączyli jej z Paulem. Ona odmówiła.

„Nie. Kocham swoje nazwisko. Wiele osób założy, że wszystko zawdzięczam jednej rzeczy, ale to nieprawda. Jestem tu, gdzie jestem, bo ciężko pracuję” – podkreślała. I to brzmi jak manifest kogoś, kto nie chce być dopisywany do czyjejś biografii, tylko pisać własną.

Dwa światy – jedno nazwisko

Najciekawsze w tej historii jest to, jak bardzo ich ścieżki są różne. Film i muzyka nie spotykają się tak często, jak lubią to sobie wyobrażać internauci. Paul gra, promuje, podróżuje, wchodzi w kolejne role. Nell tworzy, nagrywa, jeździ w trasy, buduje publiczność od scen klubowych, często zaczynając od małych sal i garstki osób pod sceną.

A jednak łączy ich coś więcej niż geny: podobna wrażliwość i dystans do celebryckiej otoczki. On pozostaje „przyziemny”, ona nie idzie na skróty. I być może właśnie dlatego Paul mówi o niej jak o bohaterce – bo widzi od środka, ile kosztuje „zrobić coś po cichu”, kiedy cały świat patrzy na kogoś innego.

Nell Mescal, TRNSMT festival, Glasgow. July 2025 r.
Nell Mescal, TRNSMT festival, Glasgow. July 2025 r. Lesley Martin/PA Images via Getty Images

Źródła: Vanity Fair, Yahoo / Us Weekly, The New York Times, The Independent

Reklama
Reklama
Reklama