Grał w hitach PRL-u, lecz ludzie się go bali. Po latach stał się ulubieńcem z serialu „Ranczo"
Wojciech Wysocki to jeden z najwybitniejszych polskich aktorów, który od lat 70. zyskuje uznanie zarówno w filmach, jak i serialach. Jego wszechstronność, niezapomniane role i charakterystyczny głos sprawiły, że stał się ikoną polskiego ekranu.

Wojciech Wysocki, jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich aktorów od lat 70. pozostaje na szczycie. Jego kariera zaczynała się w trudnych czasach PRL-u, w których musiał stawić czoła nie tylko wymagającym rolom, ale również wyzwaniom związanym z reżimem. Z biegiem lat zdobył uznanie zarówno w filmach, jak i serialach, a jego talent pozwolił mu wcielać się w postacie, które zapisały się na kartach polskiej telewizji i kina.
Grał w hitach PRL, później zachwycił w „Ranczu”
Wojciech Wysocki zadebiutował na dużym ekranie w 1975 roku, w filmie „Dom moich snów” Gerarda Zalewskiego. To właśnie ta produkcja otworzyła przed nim drzwi do kariery. Kolejny film, „Con amore” w reżyserii Jana Batorego, przyniósł mu rozpoznawalność, ale i pewne nieprzyjemności. Wysocki zagrał tam Grzegorza, czyli ambitnego młodego mężczyznę, który porzuca swoją chorą dziewczynę dla kariery muzycznej. Choć postać była fikcyjna, reakcje publiczności były bardzo realne. „To był wielki kasowy sukces. Grałem tam zły charakter, Grzegorza, który poświęca swoją miłość dla kariery. Zdarzało się, że ludzie pluli na mnie na ulicy, bo utożsamiali mnie z postacią, którą zagrałem”, wspominał z rozbawieniem Wysocki. To jednak nie zniechęciło go do dalszej pracy.
Jako aktor teatralny i filmowy, szybko zdobył uznanie zarówno publiczności, jak i krytyków. W jego dorobku znalazły się niezapomniane role w takich produkcjach jak „Ekstradycja” czy w kultowym serialu „Dom”. To właśnie dzięki tym rolom, grając czarne charaktery, artysta zaskarbił sobie miano wybitnego odtwórcy ról antagonistów.
CZYTAJ TEŻ: Wiesław Ochman obchodzi urodziny. Jest prawdziwą legendą opery, ale nie planował zostać śpiewakiem

Przełom w karierze Wojciecha Wysockiego
Zaskakującym zwrotem w jego karierze były role w produkcjach komediowych. Choć długo wydawało się, że aktor nie ma talentu do komedii, okazało się, że jego umiejętności w tym gatunku są niezrównane. W latach 2000. stał się jednym z ulubionych aktorów telewizyjnych, grając w takich produkcjach jak „Miodowe lata” czy „Kocham Klarę”. Jego rola Jana Nowaka w popularnym sitcomie to tylko jeden z wielu przykładów, gdzie Wysocki pokazał swój komediowy talent.
Jednak prawdziwym kamieniem milowym w karierze artysty okazało się „Ranczo”. Jego postać doktora Mieczysława Wezóła, nieco sztywnego, ale serdecznego lekarza, stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych w historii polskiej telewizji. „Wydawało mi się, że nie potrafię rozśmieszać ludzi, ale okazało się, że przy odpowiednich umiejętnościach technicznych, mogę być zabawny”, przyznał, podkreślając, jak wiele dało mu doświadczenie zdobyte w tej roli.
Poza działalnością aktorską Wojciech Wysocki ma również ogromny dorobek w dubbingu. Jego charakterystyczny głos możemy usłyszeć w niezliczonych produkcjach, które zyskały popularność w Polsce. Aktor użyczył swojego głosu postaciom w takich produkcjach jak „Było sobie życie” (pułkownik), „Super Baloo” (Don Karnage), „Wampirek” (Fryderyk), czy „Kim Kolwiek” (Dusikasa). Wśród jego dubbingowych ról znalazły się także postacie z filmów, które zdobyły serca widzów na całym świecie: w „Auta” grał Harva, a w „Obi-Wan Kenobi” wcielił się w Bail Organa.
Źródło: Radio Zet.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Ich ślub był jak z filmu. Teraz książę zdradza prawdę o związku z Kulczyk
