Grochowska o wychowaniu synów. „Być może robię im tym jakąś krzywdę”
Agnieszka Grochowska w najnowszym wywiadzie dla magazynu PANI szczerze opowiada o trudach wychowywania dorastających synów i o emocjonalnym wpływie, jaki wywarła na nią rola samotnej matki w filmie „Brat”. „Być może za bardzo ich chronię” – przyznaje aktorka z niepokojem.

Agnieszka Grochowska od lat zachwyca na ekranie swoją autentycznością i emocjonalną głębią, ale równie przejmujące, co jej role filmowe, są słowa, które wypowiada prywatnie – jako matka. W najnowszym wywiadzie udzielonym magazynowi PANI opowiada z bezbronnością i szczerością o swoich obawach, wątpliwościach i błędach wychowawczych. Mimo ogromnego zaangażowania w życie rodzinne przyznaje, że nie zawsze czuje się wystarczająco dobrą mamą. „Być może robię im tym jakąś krzywdę” – mówi, odnosząc się do troski, którą otacza swoich synów.
Agnieszka Grochowska: „Może ich wyręczam za bardzo”
W rozmowie z magazynem PANI Agnieszka Grochowska otwarcie mówi o tym, jak zmienia się jej spojrzenie na macierzyństwo w miarę dorastania jej dzieci. 13-letni i 9-letni synowie stają się coraz bardziej niezależni, mają swoje tajemnice, sprawy, problemy. Aktorka przyznaje, że nie jest pewna, czy jej podejście – pełne ciepła, wsparcia i wyręczania – naprawdę im służy.
„Chucham i dmucham na ich emocje. Ale zastanawiam się, czy to momentami nie idzie za daleko. Może w moich próbach bycia dobrą mamą roztaczam nad synami zbyt dużą opiekę” – mówi. Grochowska nie ukrywa, że chciałaby wychować ich na silnych, sprawczych ludzi, ale nie wie, czy obecny styl wychowania do tego prowadzi. To właśnie rola Agnieszki – bohaterki filmu „Brat” – stała się dla niej impulsem do takich przemyśleń.
Film „Brat” otworzył jej oczy
W „Bracie” Grochowska gra samotną matkę, pielęgniarkę z małego miasta, która z trudem wiąże koniec z końcem. Jej mąż przebywa w więzieniu, a ona sama wychowuje dwóch synów – Dawida i Michała. Rola nie była łatwa do zaakceptowania – zwłaszcza, że postać dopuszcza się przemocy wobec dziecka. „Miałam wątpliwości, czy potrafię zagrać kogoś, kto bije dziecko kablem od PlayStation” – wyznaje aktorka.
Dopiero podczas prób zrozumiała, że bohaterka nie jest okrutną matką, tylko kobietą, która została zepchnięta na emocjonalną krawędź. „Nie bronię tego, co zrobiła, bo to jest nieakceptowalne. Ale zrozumiałam, że to efekt jej totalnej bezradności” – tłumaczy Grochowska. Ta rola poruszyła ją na tyle głęboko, że zaczęła kwestionować własne rodzicielskie wybory.
Czytaj też: Agnieszka Grochowska zaskoczyła wyznaniem o relacji z synami. „Nieczęsto słyszę, że jestem dobrą matką”.
Pokolenie 40+ w roli rodziców – nowe wyzwania, nowe pytania
Grochowska dostrzega wyraźną zmianę pokoleniową w podejściu do wychowywania dzieci. „Pokolenie moich rodziców nie rozmawiało z dziećmi o wielu sprawach, bo dzieci i ryby głosu nie mają” – mówi. Sama stara się postępować inaczej. Codzienne rozmowy z synami, szacunek do ich emocji, wsparcie. Jednak niepokój pozostaje. Czy nie powinna czasem być bardziej stanowcza? Czy jej dzieci wyniosą z domu odpowiednie przygotowanie do trudnej rzeczywistości?
„Może np. powinnam powiedzieć: Musisz iść na ten trening, zamiast odpuszczać. Nie wiem…” – przyznaje. Za sukces uważa to, że jej synowie czują się kochani i potrafią mówić o emocjach. Ale wie, że macierzyństwo z wiekiem nie staje się łatwiejsze – wręcz przeciwnie.
Nie idealna, ale autentyczna
Choć wywiad w PANI to główne źródło jej refleksji, podobne wątki Grochowska poruszyła wcześniej w rozmowach z mediami. W podcaście „Kanapa Knapa” mówiła: „Może to coś ze mną jest nie tak, ale generalnie nie mam poczucia, żebym często słyszała, że jestem dobrą matką”. Wyznała, że mimo sukcesów zawodowych, jej najważniejszą rolą jest bycie matką. „Dlatego nie gram w teatrze, bo na tym ucierpiałaby moje rodzina” – tłumaczyła.
Z kolei w jednym z wcześniejszych wywiadów mówiła o podróżach z dziećmi kamperem i edukacji domowej. Uczyła synów sama, w drodze – z dala od szkoły, internetu i obowiązków. Te niestandardowe metody dawały – jak twierdzi – bardzo dobre efekty.
Czytaj również: Odebrała Orła, zapomniała ze sceny powiedzieć najważniejszego. Agnieszka Grochowska o ukochanych dzieciach
Macierzyństwo jako niekończąca się lekcja
Agnieszka Grochowska wkrótce kończy 46 lat i przyznaje, że z wiekiem czuje się silniejsza, ale też bardziej świadoma własnych błędów. Macierzyństwo traktuje jak życiową lekcję, która nigdy się nie kończy. W wywiadzie dla PANI mówi: „Moi rodzice robili wszystko najlepiej, jak umieli. To było dla mnie uwalniające. Bo życie nie jest czarno-białe”.
I choć często sama siebie krytykuje jako matkę, najważniejsze dla niej jest, by jej dzieci czuły się kochane i znały swoją wartość. „Szczęście trzeba prowokować” – podsumowuje z przekonaniem.

