Reklama

Na lodzie byli jednością, poza nim – małżeństwem, które całe życie podporządkowało jednemu dziecku. Irina i Viktor Yelchin mieli wszystko, by zapisać się w historii sportu: talent, sławę i olimpijską szansę. System odebrał im marzenia bez słowa wyjaśnienia. Lata później świat poznał ich jako rodziców aktora, którego śmierć wstrząsnęła Hollywood i na zawsze zmieniła sens słowa „sukces”.

Legenda lodu z Leningradu

Przez 15 lat Irina Yelchin, z domu Korina, i Viktor Yelchin należeli do ścisłej czołówki Leningrad Ice Ballet. W Związku Radzieckim byli parą rozpoznawalną, podziwianą i opisywaną jako duet oparty na absolutnym zaufaniu. Ich występy przyciągały uwagę nie tylko perfekcją techniczną, ale też emocją, którą potrafili przekazać publiczności.

Brat Iriny, Eugeniusz Korin, po latach wspominał na łamach magazynu VIVA!, że Viktor był jedynym partnerem, który „nie upuścił jej ani razu”. A upadki były częścią codzienności – siniaki, kontuzje, ból i kolejne próby powrotu na lód. Irina nie rezygnowała. Viktor był obok.

Olimpijska szansa, która nigdy się nie spełniła

W 1972 roku Irina i Viktor zakwalifikowali się do olimpijskiej reprezentacji ZSRR jako trzecia para w kraju. To miał być moment, który zamyka wieloletnią drogę treningów i poświęceń. Na igrzyska jednak nie pojechali. Jak wynika ze źródeł, system zatrzymał ich start ze względu na żydowskie pochodzenie.

Dla wielu sportowców byłby to koniec. Dla nich – początek zupełnie innej drogi, której w tamtym momencie jeszcze nie znali.

Czytaj też: Miłość na lodzie istnieje naprawdę. Oto prawdziwe historie łyżwiarzy, którzy zakochali się na lodowisku. Są lepsze niż serial Netflixa

Jedno słowo, które zdecydowało o emigracji

Gdy syn pary miał 6 miesięcy, Irina i Viktor wyemigrowali do Stanów Zjednoczonych, otrzymując status uchodźców politycznych. W rozmowie z „Los Angeles Times” w 1989 roku zapytano ich, dlaczego zdecydowali się zostawić wszystko i zacząć od nowa. Odpowiedzieli jednym słowem: „Anton”.

Viktor Yelchin mówił wprost, że obawiał się przyszłości syna. Anton był jedynym dzieckiem pary. Dla niego porzucili kraj, w którym byli gwiazdami, i wybrali niepewność emigracyjnego życia w Kalifornii.

Rodzice, którzy wiedzieli, jak wspierać talent

W USA nie porzucili jednak lodu. Irina Yelchin została choreografką łyżwiarzy figurowych, a Viktor Yelchin trenerem, m.in. w Pasadena Figure Skating Club. To on był pierwszym trenerem Sashy Cohen, późniejszej olimpijskiej wicemistrzyni.

Swoje doświadczenia przenieśli na wychowanie syna. Anton próbował różnych dróg, ale to aktorstwo okazało się tą właściwą. Jak sam wspominał, rodzice byli dla niego ogromnym wsparciem. Wiedzieli, jak ważne jest, by młody człowiek miał pasję, która nadaje kierunek całemu życiu.

Zobacz też: Poślubiła go po trzech miesiącach. Cztery dekady później Sigourney Weaver i Jima Simpsona wciąż łączy wielka miłość. Jak oni to robią?

Tragiczny finał w Hollywood

W czerwcu 2016 roku Anton Yelchin zginął tragicznie w wieku 27 lat. Został przygnieciony między samochodem Jeep Grand Cherokee a bramą przy swoim domu w Studio City w Los Angeles. Wiadomość o jego śmierci obiegła świat w ciągu kilku godzin.

Był znany z filmów „Star Trek”, „Alpha Dog” i „Charlie Bartlett”. Miał przed sobą kolejne role i plany, które nagle przestały mieć znaczenie.

Anton Yelchin, 2011 r. Photo by
Anton Yelchin, 2011 r. Photo by Francis Specker/ALAMY LIMITED

Życie po stracie

Anton Yelchin spoczął na Hollywood Forever Cemetery. Irina i Viktor Yelchin wyznali w jednym z wywiadów 9 lat lat po śmierci syna, że odwiedzają jego grób niemal codziennie. W tym miejscu stanął naturalnej wielkości brązowy posąg Antona, odsłonięty 8 października 2017 roku.

Rodzice założyli Anton Yelchin Foundation, wspierającą młodych artystów z niepełnosprawnościami lub ciężkimi chorobami, i aktywnie uczestniczyli w powstaniu dokumentu „Love, Antosha”, poświęconego życiu ich syna.

Historia, która nie daje ukojenia

Irina i Viktor Yelchin stracili olimpijskie marzenia przez system, a lata później – jedynego syna przez tragiczny wypadek. Ich duet był legendą, ale życie napisało scenariusz bez szczęśliwego zakończenia. To historia miłości, emigracji i żałoby, która nie kończy się wraz z upływem czasu.

Viktor Yelchin i Irina Yelchin podczas konferencji prasowej w sprawie przypadkowej śmierci swojego syna w hotelu Beverly Hills 2 sierpnia 2016 r.
Viktor Yelchin i Irina Yelchin podczas konferencji prasowej w sprawie przypadkowej śmierci swojego syna w hotelu Beverly Hills 2 sierpnia 2016 r. Fot. Amanda Edwards/Getty Images

Źródła: EntertainmentNow.com, Los Angeles Times (1989), PEOPLE, Variety, JWeekly.com, Viva! (rozmowa z Eugeniuszem Korinem)

Reklama
Reklama
Reklama