Ich ślub był jak z filmu. Teraz książę zdradza prawdę o związku z Kulczyk
Jan Lubomirski-Lanckoroński po latach wraca do jednego z najbardziej medialnych związków w Polsce. W rozmowie z Piotrem Głuchowskim na łamach „Gazety Wyborczej” książę opowiada o małżeństwie z Dominiką Kulczyk, nietypowym ślubie, odnowieniu przysięgi w 2011 roku oraz rozstaniu, które – jak podkreśla – odbyło się w zgodzie.

Jan Lubomirski-Lanckoroński przez wiele lat był mężem Dominiki Kulczyk, córki jednego z najbogatszych Polaków – Jana Kulczyka. Ich związek wzbudzał ogromne zainteresowanie mediów, jednak para stroniła od publicznego prania prywatnych spraw. Teraz książę w szczerym wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” wraca wspomnieniami do tamtych lat i ujawnia nieznane dotąd szczegóły.
Poznali się na balu charytatywnym. Tak zaczęła się relacja
Jan Lubomirski-Lanckoroński i Dominika Kulczyk poznali się podczas balu charytatywnego. Po latach Dominika Kulczyk wspominała początki znajomości w rozmowie z magazynem „Twój Styl”: „Tata chciał nas ze sobą poznać, lecz ja byłam sceptyczna. Stworzyłam sobie w głowie stereotypowy obraz księcia: egocentryk, dziwak, odrealniony”.
Jak przyznała, jej podejście zmieniło się z czasem: „Jaś był jednak uparty i zdecydowany, na trzeciej randce powiedział niby żartem, że będę jego żoną”.
Ślub w samolocie i ceremonia we Włoszech
Ślub cywilny para wzięła na pokładzie samolotu do Wenecji. Udzielił go osobiście Ryszard Grobelny, ówczesny prezydent Poznania. Następnie we Włoszech odbyła się ceremonia kościelna.
Dominika Kulczyk tłumaczyła, dlaczego nie pobrali się w Polsce: „Mieliśmy ślubować w rodzinnym zamku w Wiśniczu, ale zdarzyła się powódź i w okolicach mnóstwo ludzi straciło dach nad głową. Uznaliśmy, że w takiej sytuacji bal i świętowanie będą niestosowne”.
Teść, który wiele go nauczył
Jan Lubomirski-Lanckoroński nie ukrywa, że ogromny wpływ na jego rozwój miał teść – Jan Kulczyk. – Wychował mnie na przedsiębiorcę. Był kimś wyjątkowym. Erudyta, fan opery, ale też bardzo wymagający – przyznaje arystokrata. Jak podkreśla, chciał imponować nie tylko teściowi, ale także – symbolicznie – swoim przodkom. – Kibicował temu, że pracujemy, że mamy swoje firmy. A ja – będąc bardzo młody – też chciałem przed nim błysnąć. Pokazać, że potrafię.
ZOBACZ TEŻ: Zamek księcia Lubomirskiego jak z bajki! Te świąteczne kadry z rodziną rozgrzewają serce
Odnowienie przysięgi i rozstanie
W 2011 roku para odnowiła przysięgę małżeńską w Krakowie. Wesele na zamku w Wiśniczu zgromadziło blisko 700 gości i było jednym z najbardziej spektakularnych wydarzeń towarzyskich tamtych lat.
Niestety, dwa lata później małżeństwo dobiegło końca. Dokument regulujący podział majątku i opiekę nad dziećmi liczył kilkadziesiąt stron.
– Rozstaliśmy się w zgodzie. Oboje odkryliśmy nowe kierunki dla siebie. Nadal się spotykamy, nie tylko ze względu na dzieci – mówi dziś książę.
Dzieci mieszkają częściowo z ojcem w Warszawie, a częściowo z Dominiką Kulczyk w Londynie.
„Moja obecna i była żona są przyjaciółkami”
Jednym z najbardziej zaskakujących wyznań Lubomirskiego-Lanckorońskiego jest to, że jego była i obecna żona pozostają w bardzo dobrych relacjach.
– Moja obecna i była żona są przyjaciółkami – przyznał bez ogródek. To rzadko spotykana sytuacja w świecie wielkich pieniędzy, arystokracji i medialnych rozstań.
Życie jak z serialu historycznego
Książę nie ukrywa też żalu związanego z losem rodzinnych majątków, które po wojnie przepadły.
– Majątek moich antenatów można by dziś oszacować na około 2,5 miliarda złotych – mówi w wywiadzie.
Dziś mieszka m.in. w warszawskim Palazzo Murano oraz w zamku w Lubniewicach, który – jak przyznaje – otrzymał od byłego teścia i który kosztował go miliony złotych remontów.


