Inspiruje tysiące kobiet, a co robi dla siebie? Tylko w VIVIE! Marta Klepka mówi wprost o codziennych wyzwaniach i cenie sukcesu
Zarządza hotelem w Karkonoszach, organizuje konferencje „Być kobietą” i prowadzi w TVN Style program „Babski biznes”. Marta Klepka w rozmowie dla VIVY! opowiada o cenie sukcesu i kobiecej sile, która pozwala jej działać na wielu frontach.

Zarządza dużym hotelem na południu Polski. Organizuje konferencje dla kobiet, a od niedawna prowadzi program w TVN Style „Babski biznes”. Marta Klepka opowiedziała Katarzynie Piątkowskiej o cenie sukcesu, związku na odległość, zupie dla pani prezydentowej i wyrzutach sumienia, jakie towarzyszą… kobietom sukcesu.
Marta Klepka — dziewczyna z misją w VIVIE! opowiada o wyzwaniach i kobiecej sile.
– Wszędzie Cię pełno. Jesteś dyrektorką hotelu w Karkonoszach, organizujesz konferencje dla kobiet, a teraz jeszcze prowadzisz program w telewizji.
Tak było od zawsze (śmiech). Już w szkole podstawowej lubiłam działać, organizować i angażować się w ciekawe projekty. Byłam przewodniczącą klasy, szkoły, udzielałam się w kółku PCK, teatralnym, biologicznym. [...]
– Teraz sama dołączyłaś do grona osób, które wcześniej podziwiałaś w telewizji?
Ciekawiło mnie, jak powstają programy telewizyjne i cała stojąca za tym produkcja. Ta fascynacja, chęć nauki i ciekawość drugiego człowieka przerodziły się w coś większego – najpierw w konferencję „Być kobietą” w Poznaniu, a później w projekt #byckobietaontour. Dziś podróżujemy z nim po całej Polsce, spotykając się z kobietami, rozmawiając, inspirując i dzieląc się doświadczeniem. To niesamowite, jak pasja może przerodzić się w coś, co naprawdę daje ludziom nowe możliwości i dobrą energię.
– Zrobiłaś to dla kobiet?
Chciałam przede wszystkim dać zwykłym ludziom możliwość poznania i posłuchania tych, którzy w życiu osiągnęli sukces. Wierzę, że to daje kobietom impuls do uczenia się nowych rzeczy, rozwijania się, czasem do zrobienia pierwszego, najważniejszego kroku, do budowania wspierających relacji. [...]
– Gdy dostałaś propozycję poprowadzenia programu…
To były duże emocje. Adam cieszył się razem ze mną, że z osób, które zgłosiły się na casting, to ja zostałam wybrana, choć wiedział, że wspólnego czasu znów nam ubędzie. Martwił się też o mnie, bo wie, że jestem wrażliwa, a osoby z telewizji często spotyka hejt. Nie chcę zapeszać, ale program został bardzo dobrze przyjęty i dostaję dużo pozytywnych wiadomości, w tym od widzek, które wprowadzają zmiany w swoich biznesach.

– Czujesz dużą presję?
Raczej odpowiedzialność. Przy tym programie pracuje mnóstwo ludzi, wszyscy bardzo się angażują i zależy nam, żeby powstał naprawdę dobry materiał do drugiego sezonu. Nie chciałabym zawieść nikogo, ani współpracowników, ani bohaterek, ani widzów.
– Wszystko robisz dla innych i z myślą o innych. A co robisz dla siebie?
Codziennie rano mielę kawę, parzę ją i piję z porcelanowej filiżanki. To mój mały rytuał, który pozwala mi zacząć dzień z optymizmem. Chodzę też na masaże, czytam książki… Ale najważniejsze są radosne SMS-y od ludzi, którym w jakiś sposób pomogłam. I to nie tylko od dziewczyn, które wzięły udział w programie, czasem od zupełnie nieznanych osób, które na przykład usłyszały to jedno „właściwe”, potrzebne im zdanie na konferencji #byckobietaontour i które stało się impulsem do zrobienia czegoś dobrego dla siebie.
– Sukces ma dobre i złe strony.
Sukces trzeba polubić i zaakceptować wszystko, co się z nim wiąże. Dużo mówimy o porażkach, mniej o konsekwencjach sukcesu. Przekonałam się, że sukces pomaga odkrywać prawdziwych przyjaciół. Bo to oni cieszą się z twoich osiągnięć, kibicują, trzymają kciuki i wybaczają brak czasu. Kiedy niedawno żaliłam się mojej przyjaciółce Asi, że nie mam czasu na spotkania, a moje życie jest rozpisane co do minuty, powiedziała: „Wiem, że ci ciężko, ale realizujesz marzenia. Zaciśnij zęby i przejdź przez to. Jestem z ciebie dumna”. Nie było oceniania ani pretensji, tylko pełne zrozumienie. Wiem, że na moje pozostałe dziewięć przyjaciółek też zawsze mogę liczyć. One naprawdę dmuchają w moje skrzydła. Bardzo to doceniam. Niestety niektóre osoby odsunęły się ode mnie. Ale to też część życia, nie można się na to obrażać. [...]
– Zawsze jesteś pełna energii, otoczona ludźmi. Ale czasem opadasz z sił?
Jak każdy. Wtedy jadę do domu, do Adama. Nie myślę o koncertach, wyjściach do restauracji czy do teatru. Po prostu chowam się pod kocem i pozwalam sobie odtajać. Czasem gotuję zupę. To dla mnie jak medytacja, sposób, by uporządkować myśli i znaleźć spokój. Adam czasem się śmieje, że tak naprawdę, żeby wyczyścić głowę, powinnam iść na basen. Nie pływam za dobrze i w związku z tym w wodzie wszystkie myśli koncentruję wokół tego, żeby utrzymać się na powierzchni.
Cała rozmowa z Martą Klepką do przeczytania w nowej VIVIE!. Magazyn dostępny w punktach sprzedaży od czwartku, 12 lutego.

