Irena Santor szczerze o dbaniu o zdrowie i sile charakteru. „Wyćwiczyłam ją, bo zrozumiałam, jak łatwo jest umrzeć”
Nie zatrzymuje się nawet na chwilę. Irena Santor skończyła 91 lat, a jej kalendarz nadal pęka w szwach. Nowa płyta, występy, wywiady. Ale też rozmowy – o sile, o przyjaźni, i o kobiecej niezłomności.

Zawsze elegancka, zawsze z klasą. Jej głos zna każdy, ale to nie jedyny powód, dla którego pokolenia Polaków darzą ją szacunkiem i sympatią. Irena Santor potrafi mówić o życiu bez uciekania od trudnych tematów. Szczerze, mądrze i z humorem. A kiedy mówi, że „życie może powalić mnie na kolana, ale ja muszę z tych kolan wstać”, pewne jest, że nie są to puste słowa.
Irena Santor o diagnozie i walce z rakiem: „Zostałam wyleczona, bo wcześnie wykryto”
Irena Santor naprawdę wie, czym jest walka o siebie. Nie tylko na scenie, ale też w szpitalnej sali, kiedy mierzyła się z chorobą nowotworową. „W 2000 roku, wtedy rak równał się wyrok, ale właśnie dlatego, że był wcześnie wykryty, zostałam wyleczona. Od tej pory kontroluję się, robię badania, sprawdzam, czy ze zdrowiem jest w porządku, i wszystkim to radzę. Wiem, że to, co mówię, jest nudne, nieefektowne, wolałabym opowiadać dowcipy. Ale nie – będę to powtarzać do znudzenia. Chodzi o to, żebyśmy potraktowali to poważnie, że możemy ułatwić i wydłużyć sobie życie. No chyba, że państwa nie interesuje życie tu, na ziemi", ujawnia wokalistka.
Ulubienica publiczności przyznaje również: „Zdumiewają mnie słowa, które czasem słyszę: „Nie chcę pójść do lekarza, bo jeszcze się dowiem, że jestem chora”. Na Boga, to kto ma to wiedzieć, Duch Święty? Duch Święty może nie zapamiętać, ma wiele innych rzeczy do zapamiętania i będzie za późno. Znam takie przypadki ze swojego otoczenia – młoda kobieta, 52 lata, nie badała się, nie chciała dowiedzieć się, że ma raka. Ale czy przez taką postawę uchroniła się przed rakiem? No nie. Czasem Anioł Stróż ostrzega, ale on ma wiele osób do ostrzeżenia, lepiej polegać na sobie. Dbajmy też o przyjaciół. Jeśli widzimy, że coś jest z nimi nie tak, namawiajmy do wizyty u lekarza. Mówię tu smutne rzeczy, ale błagam panią, niech pani napisze, żeby ludzie przywiązywali wagę do tego, co przecież wiedzą – że trzeba się badać [...] Jestem cały czas czujna. To, co tu mówię, drogie czytelniczki, mówię poważnie. Nie poddaję się. Jeżeli zdarzy mi się znaleźć w szpitalu, to staram się zejść z łóżka, chodzę po korytarzu, choć to szalenie nudne, ale nie narzekam, nie płaczę, nie ślimaczę się, tylko chodzę, noga za nogą, z trudem, ciężko mi, ale się staram. I potem okazuje się, że wychodzę ze szpitala na własnych nogach. Chodzę po mieście najwięcej, jak się da, nie chcę, żeby mnie wożono", dodaje.

Siła charakteru Ireny Santor: „Wyćwiczyłam ją, bo zrozumiałam, jak łatwo jest umrzeć”
Artystka przyznała, że silny charakter i chęć walki o siebie musiała wypracować. „Ja sobie to wypracowałam, bo dostatecznie wcześnie zrozumiałam, jaką wartością jest życie, ja sobie to uświadomiłam jako bardzo młoda osoba. Jestem uparta, mam to z natury, ale to, że trzeba wziąć sprawy w swoje ręce, wyćwiczyłam, kiedy sobie uświadomiłam, jak łatwo jest umrzeć", mówi w niezwykle szczerym wywiadzie.
Dziennikarka spytała ją wprost, czy ta świadomość nastąpiła, gdy jej tata z*inął z rąk Niemców, gdy była jeszcze młodą dziewczynką i musiała wspierać mamę. „To pewnie jedna z przyczyn. Może to była też próba charakteru, że mimo przeciwności starałam się nie poddać. [...] Myślę, że to też gdzieś podświadomie miało znaczenie, było jakimś powodem, że się wzmocniłam. Te przeżycia dotyczą jednak wczesnego dzieciństwa, więc nie mogę mówić, że coś było na pewno, tylko się tego domyślam. [...] Żeby podejmować wyzwania. Nie to, że mamy sami je prowokować, ale kiedy przychodzą, powiedzieć: będę pomocna sobie, temu, co we mnie kiełkuje jako siła, nawet najtrudniejsze przeżycia mogą być takim pomostem do życia, żeby się nie dać przeciwnościom, żeby się podnieść i iść dalej. Życie może powalić mnie na kolana, ale ja muszę z tych kolan wstać", podsumowała.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: „Nie zachorowałam, nic mi nie dokuczyło zdrowotnie". Irena Santor z wdzięcznością o minionym roku i nowych projektach
