James Van Der Beek zostawił swojej rodzinie ranczo. Kupił je tuż przed śmiercią
11 lutego odszedł James Van Der Beek. Aktor znany z serialu "Jezioro marzeń" osierocił sześcioro dzieci. Tuż po jego śmierci Kimberly Van Der Beek założyła zbiórkę, bo - jak tłumaczyła - koszty trwającego trzy lata leczenia jej męża pozbawiły ich wszystkich oszczędności. Jak się jednak okazuje, gwiazdor przed śmiercią zabezpieczył rodzinę. Kupił ranczo w Teksasie, które przez lata wynajmował.

„Nasz ukochany James David Van Der Beek odszedł dziś rano spokojnie. Swoje ostatnie dni spotkał z odwagą, wiarą i łaską. Jest wiele do przekazania odnośnie jego życzeń, miłości do ludzkości i świętości czasu. Te dni nadejdą. Na razie prosimy o prywatność, ponieważ opłakujemy naszego kochającego męża, ojca, syna, brata i przyjaciela”, taki wpis na Instagramie opublikowała 11 lutego opublikowała Kimberly Van Der Beek.
Zobacz także: Odszedł James Van Der Beek, zmagał się z ciężką chorobą. Gwiazdor "Jeziora marzeń" osierocił sześcioro dzieci
Ta smutna wiadomość nie była zaskoczeniem. Gwiazdor otwarcie mówił o tym, że ma nowotwór jelita grubego. Przyznawał też, że nie ma wielkich nadziei na wyzdrowienie, bo choroba, którą zdiagnozowano u niego w 2023 roku, jest zaawansowana. Niedługo po śmierci aktora jego żona podała kolejną smutną wiadomość. Poinformowała, że jest zmuszona do założenia zbiórki na portalu GoFundMe, bo jej rodzina została bez środków do życia. Całe oszczędności pochłonęło bowiem trwające trzy lata leczenie aktora.
Chciał zostawić rodzinie przynajmniej dom
Apel o wsparcie spotkał się z ogromnym odzewem. W ciągu trzech dni udało się zebrać ponad 2,5 miliona dolarów. Wśród darczyńców znalazł się Steven Spielberg, który wpłaciła na tę zbiórkę aż 250 tys. dolarów. „Wasza dobroć znaczyła więcej, niż potrafimy wyrazić słowami. W obliczu głębokiego żalu, Wasze wsparcie było jak światło. Przypomina nam, że miłość jest prawdziwa, że wspólnota jest silna, a duch Jamesa wciąż jednoczy ludzi” – napisali w specjalnym oświadczeniu organizatorzy zbiórki stronie zbiórki.
Zobacz też: To był jego ostatni wpis. Słowa Jamesa Van Der Beeka poruszają do łez. Dziś brzmią jak ciche pożegnanie
Teraz okazuje się, że choć gwiazdor "Jeziora marzeń" nie zostawił żonie i dzieciom oszczędności, to jednak zabezpieczył ich finansowo. Jak donosi magazyn "People", 9 stycznia tego roku, a więc miesiąc przed śmiercią, aktor kupił ranczo w Austin, w którym jego rodzina mieszkała od 2020 roku. Gwiazdor wcześniej je wynajmował, a teraz, spodziewając się śmierci, zdecydował się je kupić.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Ranczo był jego ukochanym miejscem. Aktor chętnie je pokazywał w mediach i zawsze podkreślał, że wyprowadzka z beverly Hills była najlepszą decyzją, jaką podjął. To właśnie w Teksasie urodził się najmłodszy syn pary - Jeremiahem. Nie chciał, by po jego śmierci rodzina musiała się stamtąd wyprowadzać, dlatego zdecydował się je kupić, mimo że jego oszczędności topniały