Jej piosenki znają wszyscy, jest jedną z muzycznych ikon. Niewielu wie, że jako dziecko mierzyła się ze szkolnym ostracyzmem. Jej wyznanie chwyta za serce
Natalia Szroeder w emocjonalnej rozmowie powróciła do bolesnych wspomnień z czasów szkolnych. W podcaście „Miało być jak w filmie” opisała, jak bardzo wpłynęły na nią trudne relacje z rówieśnikami. Jedno wydarzenie sprawiło, że podjęła dramatyczną decyzję już pierwszego dnia szkoły.

Natalia Szroeder w szczerych słowach wraca do szkolnych traum. W podcaście „Miało być jak w filmie” opowiedziała o ostracyzmie rówieśniczym: „Bardzo dostałam po d***e … Bałam się chodzić do szkoły”. Była wykluczana, obrażana na Gadu‑Gadu, a pierwszego dnia w liceum zakończyła przygodę z internatem i wróciła do domu.
Rówieśniczy ostracyzm od najmłodszych lat
Natalia Szroeder ujawniła, że już w młodym wieku doświadczała wykluczenia i ostracyzmu ze strony rówieśników. W rozmowie z Sarsą Markiewicz w podcaście „Miało być jak w filmie” opowiedziała, że przez wiele lat borykała się z trudnymi relacjami wśród dzieci i młodzieży. Wokalistka wspomniała, że było to dla niej traumatyczne: „Bardzo dostałam po d***e”.
Szroeder podkreśliła, że jej dzieciństwo, choć z pozoru beztroskie, w rzeczywistości obfitowało w bolesne sytuacje społeczne, które odcisnęły piętno na jej psychice.

Cyberprzemoc i „gangi”: „Zniszczyć Szroederkę”
Artystka opisała też zjawisko cyberprzemocy, z jaką miała do czynienia. Była wyśmiewana i oczerniana w wiadomościach wysyłanych przez komunikator Gadu-Gadu. Mówiła "Był taki czas, że bałam się chodzić do szkoły". Te przeżycia na długo pozostały w jej pamięci i wpłynęły na jej podejście do ludzi oraz własnej wartości.
Traumatyczny pierwszy dzień w internacie
Przejście do liceum w Trójmieście, które miało być dla Natalii początkiem nowego etapu, okazało się wyjątkowo bolesne. Artystka rozpoczęła naukę w artystycznym liceum z internatem. Jednak już pierwszy dzień był na tyle trudny psychicznie, że nie była w stanie zostać tam na noc. Usłyszała, jak grupa dziewcząt obgaduje ją w okrutny sposób już pierwszego dnia w szkole...
Szroeder przyznała, że zasypiając tego wieczoru, „ryczała do telefonu”. "Spakowałam plecak, poszłam na autobus, pojechałam do Parchowa" — podsumowała.

Ucieczka do domu i psychiczny punkt zwrotny
Po powrocie do domu rodziców, Natalia rozpoczęła naukę w lokalnym liceum. Choć był to trudny czas, artystka podkreśliła, że był to również moment przełomowy. Dzięki wsparciu bliskich i dystansowi od toksycznego środowiska, zaczęła odzyskiwać równowagę.
Nie ukrywa jednak, że prześladowania, jakich doświadczyła, miały wpływ na jej późniejsze życie. W rozmowie z Sarsą mówiła o tym, jak długo musiała pracować nad zrozumieniem i zaakceptowaniem tych doświadczeń.
Perspektywa z dystansu: „To była sytuacja jak z filmu”
Dziś Natalia Szroeder patrzy na tamten czas z pewnym dystansem, choć emocje nadal są żywe. Otwartość, z jaką mówi o własnych przeżyciach, pokazuje jej siłę i gotowość, by inspirować innych, którzy mogą przechodzić przez podobne sytuacje.
Nie ma wątpliwości, że jej historia może stanowić ważny głos w dyskusji o zdrowiu psychicznym młodzieży i wpływie przemocy rówieśniczej na rozwój młodych ludzi.
Źródło: "Miało być jak w filmie" podcast, Plejada