Kasia Adamik tylko nam opowiedziała o zimowym koszmarze na planie „Pokotu”. Tej nocy nigdy nie zapomni
Na planie „Pokotu”, przy którym pracowała ze swoją mamą Agnieszką Holland, panował mróz. Nocą temperatura spadła do minus 20 stopni. A to był dopiero początek. W rozmowie z VIVĄ! Kasia Adamik ujawniła najtrudniejsze przeżycia na planie filmowym. Zdradziła też, czy razem z mamą obgadują innych reżyserów.

- Krystyna Pytlakowska
Kasia Adamik w rozmowie z Krystyną Pytlakowską dla magazynu VIVA! opowiada o swojej ścieżce kariery, fascynacji rysunkiem, współpracy z Agnieszką Holland i kulisach powstawania filmów.
[...]
Od komiksu do reżyserii. Filmowa droga Kasi Adamik
Jak to się stało, że zaczęłaś rysować?
Zawsze kochałam rysować, a na pomysł rysowania komiksów wpadłam już, jak miałam osiem lat. Po studiach komiksu chciałam być niezależna i szybko zarabiać, więc zaczęłam rysować storyboardy do filmów, czyli scenorysy. Rozrysowujesz wybrane kadry filmu, które potrzebują zaplanowania i muszą być bardzo precyzyjnie przekazane z połączeniem różnych lokalizacji i efektów specjalnych. I trzeba to wszystko wymyślić, zanim się nakręci. To jakby scenariusz w obrazach. Bardzo dobra szkoła dla reżysera.
I tak przeszłaś od rysunku do planu filmowego, gdzie jednak musisz dowodzić, wymyślać i pilnować swojej wizji. Czy jesteś zadowolona z tego, co zrobiłaś do tej pory?
Nie ze wszystkiego, ale generalnie tak, jestem dosyć zadowolona. Nie wszystko wychodzi tak, jak się chce. Czasem gorzej, czasem lepiej, czasem inaczej, niż się spodziewałam, ale też jest fajnie.
I nie masz uczucia przesytu, że już nic więcej nie zrobisz?
Na szczęście nie. Bardzo lubię być na planie, składać te wszystkie elementy. Ale najbardziej lubię montaż. Wtedy można już stworzyć rytm i styl filmu i ma się nad tym większą kontrolę niż na planie filmowym.
Czy Agnieszka mówi Ci czasem, że coś dobrze zrobiłaś?
Często mówi, ale czasem mówi też, co zrobiłam źle. I to normalne, gdy się z kimś pracuje. Praca na planie to nie picie sobie z dzióbków, tylko tworzenie czegoś razem. Trzeba mieć grubą skórę i nie można wszystkiego brać zbyt osobiście. Przecież wszystkim nam zależy na tym, żeby efekt był najlepszy.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Tylko w VIVA!. Kasia Adamik o tym, jak wygląda jej relacja z ojcem. Długo był w cieniu Agnieszki Holland

Praca z Agnieszką Holland i najgorsza noc na planie „Pokotu”
Ale jak naprawdę się pracuje z mamą? Pyta Cię czasem, czy jesteś głodna, czy zmarzłaś?
Nie, nie, nie! Na planie zresztą trzeba dobrze się ubrać. Marudziłam przy „Pokocie”, jednej bardzo długiej nocy było tak potwornie zimno, że aż wariowałam. Deptanie w tym śniegu i krzyk: „Nie wchodźcie tam!”, a biedny Andrzej Konopka leżał w tym śniegu i marzł potwornie, bo było minus 20 stopni Celsjusza. Koszmar. To była najgorsza noc w moim życiu, z tych spędzonych na planie.
Czuło się to, oglądając ten film.
Ale za to w lecie było pięknie, chociaż wszędzie kleszcze. Ja zresztą lubię zimę, lubię pójść na spacer na zaśnieżone pola, a potem wrócić do domu, napić się herbatki. Zresztą lubię wszystkie sezony, chociaż praca w lecie jest o wiele mniej wyczerpująca.
A gdy już się prywatnie spotkacie, czy rozmawiacie z Agnieszką o czymś innym poza filmem?
O wszystkim. O domowych sprawach, o ploteczkach. Co trzeba załatwić, co kupić, kto zostanie z kotem na święta. Ale o filmach, ludziach, literaturze i polityce również.
Obgadujecie innych twórców filmowych?
Troszkę może. Trudno zresztą nie obgadywać nikogo. Tym bardziej, gdy krytykujesz film. Ale lubię dużo cudzych filmów, niedawno przez tydzień obejrzałam 12, bo byłam w jury konkursu na festiwalu Camerimage. Świetne filmy ze Stanów, ze Szwajcarii i z Tajwanu, któremu po długich deliberacjach daliśmy nagrodę.
A „Franz Kafka” Ci się podobał?
Jest wspaniały, ale każdy widzi w nim coś innego. Myślę, że jest superoryginalny, ze wspaniałą, totalnie odjechaną formą, a jednocześnie, myślę, bardzo osobisty.
Rozmawiała Krystyna Pytlakowska. Cały wywiad przeczytasz w najnowszym numerze magazynu VIVA!.
CZYTAJ TEŻ: Tylko w VIVIE!: Monika Olejnik powstrzymała rodziców przed rozwodem. Tak udowodniła swoją sprawczość
