Reklama

Na nowe informacje o jego zdrowiu fani Kazika czekali od dwóch miesięcy, czyli od momentu, gdy lider Kultu umieścił w sieci zdjęcia ze szpitala na Teneryfie. Do zdjęć dołączył wtedy poruszający post, w którym ujawnił, że otarł się o śmierć. „Po serii badań doktorzy powiedzieli, że dziś w nocy bliski końca drogi byłem” – pisał wtedy. Jak wyjaśnił, jego problemy były wynikiem błędu podczas wcześniejszej operacji usunięcia wyrostka, kiedy to lekarze zostawili w jego ciele „jakiś farfocel”.

Czytaj także: Kazik Staszewski przerwał milczenie po problemach zdrowotnych. Zdjęcie z wyjątkowym gościem wywołało lawinę reakcji

Później muzyk sprostował tę informację. „Moje obecne dolegliwości wyniknęły z zaniedbania, jakie poczyniłem, a nie z powodu nieprawidłowo wykonanego zabiegu usunięcia wyrostka. (…) Parę dni temu moje flaki były tak nieczytelne i dalekie od przejrzystości, że na skutek słabości doszło do nieporozumienia. Zabieg - powtarzam - został wykonany prawidłowo, co dotarło do mnie, jak zacząłem to i owo kojarzyć, o co na OIOM-ie niełatwo" – wyjaśnił w kolejnym wpisie.

„Myśl o postawieniu nogi na scenie napawa mnie przerażeniem”

Od tamtego czasu Kazik nie umieszczał już nowych wpisów. Lakoniczne informacje przekazywał jedynie Kult. W specjalnym oświadczeniu zespół przekazał, że ze względu na problemy zdrowotne Staszewskiego odwołuje wszystkie koncerty zaplanowane od stycznia do kwietnia 2026 roku. „Wierzymy, że najbliższe miesiące przyniosą Kaziowi spokój, regenerację i powrót do pełni sił. Z całego serca życzymy mu, aby wrócił zdrowy, silny i pełen energii — czekamy na ten moment z nadzieją i optymizmem” – czytamy w grudniowym oświadczeniu Kultu. Muzycy prosili w nim też fanów o wyrozumiałość i cierpliwość. Dali też do zrozumienia, że nie są w stanie określić, kiedy Kazik będzie w stanie wrócić do koncertowania.

Zobacz też: „Nie wyobrażam sobie życia bez Ani”. Kim jest kobieta, która odmieniła życie Kazika?

Teraz już wiadomo, że ten moment nie nastąpi szybko. W najnowszym wpisie na Instagramie Kazik napisał wprost, że choć czuje się coraz lepiej, to jest wciąż zbyt słaby, by planować powrót na scenę. „Jako, że 4 grudnia omal nie umarłem, to można naciągając, (ale nie tak zupełnie do końca) fakty stwierdzić, że ponownie się narodziłem. W stanie tym nie czuję się jeszcze zdrowym, wyleczonym, raczej jeszcze się goję, odpoczywam, a sama myśl o postawieniu nogi na scenie napawa mnie przerażeniem i wręcz obrzydzeniem” - wyznał.

Kazikowi życzymy, by jak najszybciej wrócił do pełni sił. I podobnie jak jego fani czekamy na nowe koncerty.

Reklama
Reklama
Reklama