Kulczyk odegrała w jej życiu ważną rolę, przyjaźni się z Wellman. Tylko w VIVIE! Marta Klepka zdradza, co łączy ją z prezydentową Kwaśniewską
Zarządza dużym hotelem na południu Polski, organizuje konferencje dla kobiet i prowadzi „Babski biznes” w TVN Style. W rozmowie z Katarzyną Piątkowską Marta Klepka mówi o cenie sukcesu, związku na odległość, spotkaniu z Jolantą Kwaśniewską i wyrzutach sumienia kobiet sukcesu.

Relacja, która dziś łączy Martę Klepkę – dyrektorkę hotelu i prowadzącą „Babski biznes” w TVN Style – oraz Jolantę Kwaśniewską, zaczęła się w sposób zupełnie nieoczywisty. Nie od wielkiej gali, nie od oficjalnych przemówień, lecz od gestu uważności, który zmienił wszystko. Dziś obie podróżują razem po Polsce, spotykają się z kobietami w różnych miejscach, rozmawiają, inspirują i dzielą się doświadczeniem. Łączy je coś więcej niż wspólne wystąpienia – to relacja oparta na szacunku i wzajemnym zrozumieniu. A jej początek? O tym Marta Klepka opowiada na łamach VIVIY! Katarzynie Piątkowskiej.
Marta Klepka w rozmowie z VIVĄ! o kobiecej sile i wyjątkowych relacjach. Wspomina o Jolancie Kwaśniewskiej
– W Twoim rodzinnym domu najważniejsza była praca?
Rodzice wierzyli, że ona nie tylko uszlachetnia, ale przede wszystkim rozwija. Oboje przez lata byli związani z policją – mama, w chwili gdy przechodziła na emeryturę, była jednym z najstarszych pracowników cywilnych, a tata nadal pracuje, choć już oczywiście poza służbą.
– Ty nie poszłaś w ich ślady.
Człowiek jest wypadkową okoliczności i pragnień, swoich i rodziców. Chciałam, żeby tata, mój autorytet, był ze mnie dumny. Wymarzył sobie, że zostanę prawnikiem, więc skończyłam studia prawnicze dla niego, choć marzyłam o psychologii, bo lubiłam pomagać innym. I właśnie to staram się dziś robić w życiu. Jako dyrektorka hotelu mam taką możliwość. Staram się pomagać ludziom w zdobywaniu wykształcenia, nauce zawodu, podnoszeniu kwalifikacji. Lubię patrzeć, jak idą naprzód z podniesioną głową. Potrzebę opiekowania się innymi miałam od zawsze. Jako 10-latka, mieszkając w wieżowcu, zorganizowałam świetlicę dla młodszych dzieci sąsiadów. Latem zabierałam je na łąki i prowadziłam z nimi zajęcia, które sama wymyślałam. Nie obyło się oczywiście bez wpadek – pewnego upalnego dnia przyniosłam na spotkanie soki owocowe zrobione przez mamę, niestety dolałam do nich wody prosto z kranu. W efekcie wszyscy się pochorowali. Ale świetlica działała dalej.
– Jesteś jak doktor Judym, tylko w spódnicy?
Trochę. Szczególnie teraz, gdy w programie „Babski biznes” w TVN Style pomagamy kobietom rozwijać skrzydła.
– A kto pomógł Tobie?
Przede wszystkim moja siostra. Wspiera mnie i jest dla mnie najważniejsza. Bardzo wdzięczna jestem Ani Kargul, mojej nauczycielce i opiekunce samorządu uczniowskiego. Doceniam, że zawsze zgadzała się na moje szalone pomysły i pomagała mi je realizować. Do dziś łączą nas serdeczne relacje. Istotną rolę w moim życiu odegrała Grażyna Kulczyk, która we mnie uwierzyła i zatrudniła mnie w Starym Browarze zaraz po studiach i bez doświadczenia. Dzisiaj również otaczają mnie kobiety, które mnie wspierają i inspirują. Moje przyjaciółki Dorotę Wellman i Grażynę Wolszczak poznałam dzięki pracy, a Kasia Sokołowska zaprosiła mnie do współpracy przy jej hotelowych projektach.
– Ile znanych nazwisk znajduje się w Twojej książce telefonicznej?
Naprawdę sporo. Czasem sama nie wierzę, że współpracuję i tworzę projekty z osobami, które kiedyś mogłam podziwiać jedynie na szklanym ekranie. Z Dorotą przyjaźnimy się od 10 lat. Jej wsparcie, obecność i każda rada są bezcenne. Ona ma niesamowity radar wyczuwania każdej trudniejszej chwili w moim życiu i zawsze, naprawdę zawsze podnosi mnie na duchu i dodaje mi sił.
– Teraz sama dołączyłaś do grona osób, które wcześniej podziwiałaś w telewizji?
Ciekawiło mnie, jak powstają programy telewizyjne i cała stojąca za tym produkcja. Ta fascynacja, chęć nauki i ciekawość drugiego człowieka przerodziły się w coś większego – najpierw w konferencję „Być kobietą” w Poznaniu, a później w projekt #byckobietaontour. Dziś podróżujemy z nim po całej Polsce, spotykając się z kobietami, rozmawiając, inspirując i dzieląc się doświadczeniem. To niesamowite, jak pasja może przerodzić się w coś, co naprawdę daje ludziom nowe możliwości i dobrą energię.

– Zrobiłaś to dla kobiet?
Chciałam przede wszystkim dać zwykłym ludziom możliwość poznania i posłuchania tych, którzy w życiu osiągnęli sukces. Wierzę, że to daje kobietom impuls do uczenia się nowych rzeczy, rozwijania się, czasem do zrobienia pierwszego, najważniejszego kroku, do budowania wspierających relacji.
– Nawet pani prezydentowej Jolanty Kwaśniewskiej.
Nas połączyła zupa (śmiech).
– Zupa?
Poznałyśmy się, gdy byłam dyrektorką hotelu w Poznaniu. Pani prezydentowa zatrzymała się u nas, a ja poczułam intuicyjnie, że potrzebuje właśnie… ciepłej zupy. Podeszłam i powiedziałam jej o tym, a ona przytaknęła: „Tak, mam ochotę na zupę”. Zaniosłam jej talerz do pokoju, a ona niespodziewanie zapytała, czy zechcę jej towarzyszyć.
– Przeciągnęła się ta znajomość.
Tak, nadal trwa, a ja to bardzo szanuję. Podróżujemy razem po Polsce. Spotykamy się z kobietami w różnych miejscach. A mój mąż i pani prezydentowa czasem wymieniają się uwagami na temat przygotowania dorady. A wracając do kobiet wokół mnie, otrzymałam od nich bardzo wiele i sama chcę im dawać jak najwięcej. Podczas kręcenia pierwszej serii „Babskiego biznesu” zrozumiałam dwie rzeczy. Po pierwsze, jeśli nie stoi za tobą rodzina, jeśli nie wspiera cię w codziennym życiu, bardzo trudno prowadzić biznes z sukcesem. Po drugie, że wciąż jeszcze pokutuje przekonanie, szczególnie w małych miejscowościach, że gotowanie, sprzątanie i opieka nad rodziną to przede wszystkim zadanie kobiet. Nawet prowadząc dużą firmę, kobieta często czuje, że musi znaleźć czas na bycie „gospodynią domową”, inaczej dopadają ją wyrzuty sumienia. Wciąż się szarpiemy, chcąc być doskonałe w wielu rolach: żony, matki, córki, pracownika, prezeski. Chciałabym to zmieniać. I nie chodzi mi wcale o to, byśmy były egoistkami widzącymi tylko czubek własnego nosa. Zależy mi, żeby wszyscy, niezależnie od płci, zrozumieli i uszanowali, że mamy te same prawa i obowiązki. Ja mam to szczęście, że mój mąż jest dla mnie partnerem i przyjacielem.
Cała rozmowa z Martą Klepką do przeczytania w nowej VIVIE!. Magazyn dostępny w punktach sprzedaży od czwartku, 12 lutego
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.


Ewa Chodakowska, VIVA! 3/2026 fot. Radek Świątkowski