Los go nie oszczędzał, 11 lat temu jego świat runął. Dziś Krzysztof Globisz wraca silniejszy niż kiedykolwiek: "Jestem szczęśliwy"
Był głosem polskiego teatru i kina. Gdy nagle zamilkł, cały świat wstrzymał oddech. Dziś Krzysztof Globisz wraca z cichym, ale poruszającym wyznaniem. Opowiada o chwili, która zmieniła wszystko, o sztuce, która dała mu siłę, i o szczęściu, które odnalazł na nowo. W duecie z Żanetą Łabudzką nagrał wyjątkową kolędę – pełną emocji, prawdy i pięknego milczenia.

Kiedyś jego głos wypełniał największe sceny, a obecność hipnotyzowała publiczność. Dziś Krzysztof Globisz wraca z poruszającym wyznaniem, które chwyta za serce. Po dramatycznym załamaniu zdrowotnym, które zatrzymało jego karierę i odmieniło całe życie aktor powraca z większą siłą. W nowym wywiadzie zdradza, że mimo przeciwności odnalazł szczęście. Wspólnie z aktorką Żanetą Łabudzką nagrał wyjątkową kolędę, pełną emocji, które przenikają duszę. To opowieść o walce, nadziei i sztuce, która może być światłem nawet w najmroczniejszym tunelu.
Krzysztof Globisz: 11 lat temu jego życie wywróciło się do góry nogami
Rok 2014. Krzysztof Globisz, wybitny aktor o niepowtarzalnym głosie i magnetycznej scenicznej sile, niespodziewanie znika ze sceny, który przez dekady był jego żywiołem. Trafia do warszawskiego szpitala po rozległym udarze, gdzie spędza cztery miesiące – w ciszy, odcięty od widowni, codzienności. Później wraca do Krakowa, by w domowym zaciszu podjąć walkę o odzyskanie choć części dawnego życia.
To, co go spotkało, pozostawiło trwałe ślady – ciało stało się nieposłuszne, a słowa, które wcześniej płynęły z naturalną lekkością, zaczęły się wymykać. Dla artysty, dla którego mowa była najpotężniejszym narzędziem wyrazu, to był moment graniczny. Ale właśnie wtedy zaczął się nowy rozdział – cichszy, bardziej intymny, naznaczony bólem, ale i niezwykłą siłą. Rozdział, w którym sztuka znów stała się jego ratunkiem, a nadzieja – nieodłącznym towarzyszem.
Czytaj też: Unika publicznych wystąpień. Teraz Krzysztof Globisz zrobił wyjątek i poruszył wszystkich

„Straszne chwile”. Krzysztof Globisz wspomina najtrudniejsze momenty
W najnowszym wywiadzie dla TVN24+ Krzysztof Globisz z niezwykłą szczerością otwiera drzwi do bolesnych wspomnień. Nie sili się na heroizm, nie ukrywa cienia, który wtedy zawisł nad jego życiem. „To była ciężka walka. Straszne chwile”, wyznaje, a jego słowa brzmią jak echo emocji, które wciąż w nim drzemią. Każda sylaba niesie ciężar tamtych dni – pełnych lęku, niepewności i fizycznego bólu, ale także pierwszych, nieśmiałych kroków ku nadziei.
Dziś każde wypowiedziane przez niego zdanie to wysiłek, ale i triumf – nad ograniczeniami, nad ciszą, która kiedyś próbowała go zamknąć w sobie. Krzysztof Globisz waży słowa, a każde z nich ma wagę złota.
Żaneta Łabudzka, aktorka i wokalistka, która towarzyszyła mu podczas nagrania ich wspólnej kolędy, z poruszeniem mówiła: „Krzysztof wszystko rozumie, tylko czasem nie jest w stanie ująć tego w słowa. Ja przy nim nauczyłam się wartości słowa. Jak widzę, jak on to wypowiada, to zrozumiałam, że słowo ma moc”. To wyznanie pokazuje, jak silna może być cisza, jak wiele treści można odnaleźć w spojrzeniu, geście, półsłówku. I jak bardzo Krzysztof Globisz nadal oddziałuje na ludzi wokół siebie — nie tylko jako aktor, ale jako człowiek.
Czytaj też: Starszy poszedł w ślady ojca, młodszy wybrał własną drogę. Czym zajmują się synowie Krzysztofa Globisza?

Nowa kolęda, nowe emocje — „Kolęda Łza” Krzysztofa Globisza i Żanety Łabudzkiej
W muzycznym świecie pojawiła się perełka – „Kolęda Łza”, nagrana wspólnie przez Krzysztofa Globisza i Żanetę Łabudzką. Aktor otwarcie mówi, że tworzyli ją wokół trzech emocji: bólu, miłości i smutku. I właśnie one nadają utworowi niezwykłą siłę. „Kolęda Łza” nie potrzebuje wielkich słów, by poruszyć, wystarczy jej prawda, która rezonuje z każdym, kto choć raz doświadczył utraty, tęsknoty czy nadziei.
Dla Żanety Łabudzkiej współpraca z aktorem była spełnieniem marzeń. „Jak tu nie zaśpiewać z Krzysztofem? Jak ja się dowiedziałam, że Krzysztof się zgodził, to sobie pomyślałam, że to jest trochę nierealne. Po prostu spełniły się moje marzenia”, mówiła z poruszeniem w rozmowie z TVN24+.
„Kolęda Łza” porusza serca swoją prostotą i autentycznością, ale niesie coś jeszcze – jest cichym, ale donośnym powrotem Krzysztofa Globisza do świata sztuki, w którym znów odnalazł przestrzeń dla siebie. To symboliczne „jestem”, wypowiedziane bez patosu, ale z głębi duszy. Bo nie trzeba wielu słów, by powiedzieć wszystko. Czasem jedno spojrzenie, jeden wers, jeden dźwięk wystarczą, by poruszyć to, co najgłębiej ukryte.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Krzysztof Globisz dziś. Tak mówi o szczęściu
Po udarze Krzysztof Globisz musiał znaleźć nowe sposoby, by komunikować się ze światem. Gdy słowo, jego dotychczasowa siła, zaczęło go zawodzić, nie zamknął się w ciszy. Aktor zaczął rysować, sięgać po inne języki sztuki, które pozwoliły mu nawiązać kontakt z otoczeniem, z widzami, ale przede wszystkim – z własnym wnętrzem. Ale scena nigdy nie przestała być jego miejscem. Dziś tworzy inaczej – z wnętrza, z emocji, które dojrzewały w ciszy.
Jego sztuka zyskała nowy wymiar. Jest bardziej intymna, przesycona doświadczeniem i prawdą, której nie da się zagrać. To właśnie dlatego porusza dziś jeszcze mocniej, trafia celniej i zostaje w sercu na dłużej.
Dziś Krzysztof Globisz mówi o sobie: „Jestem szczęśliwy”. To historia człowieka, który potknął się na drodze życia, ale się nie poddał. Dziś mówi mniej, ale znaczy więcej. Nauczył się cieszyć tym, co najprostsze, i dzielić się tym, co najgłębsze. Stał się symbolem nadziei dla tych, którzy stracili grunt pod nogami, ale wciąż wierzą, że można odnaleźć siebie na nowo.
Życzymy wszystkiego, co najpiękniejsze!
