Reklama

Marta Nawrocka coraz mocniej pokazuje, że zamierza pełnić funkcję Pierwszej Damy zupełnie inaczej niż jej poprzedniczka. Dowiodła tego już jesienią, gdy udzieliła wywiadu magazynowi „VIVA!”, na co Agata Kornhauser-Duda się nie zdecydowała. W przeciwieństwie do żony Andrzeja Dudy założyła też własną fundację. Jej celem ma być m.in. walka z hejtem.

„Nie ograniczałabym drugiemu człowiekowi tego prawa”

Nawrocka nie stroni też od rozmów z dziennikarzami. Dowiodła tego, decydując się na wywiad dla TVN24. Już samo to może być zaskoczeniem, bo wielu prawicowych polityków otwarcie krytykuje tę stację. Jeszcze bardziej zaskakujące może być jednak to, co powiedziała w tej rozmowie.

Na początku Pierwsza Dama opowiadała o tym, jak wyglądała jej praca w Krajowej Administracji Skarbowej. Przyznała, że ściganie przestępców było zadaniem trudnym, a momentami wręcz niebezpiecznym. „Na szczęście nigdy nikomu nic się nie stało, ale była to praca nieprzewidywalna na bardzo wysokiej adrenalinie” - wyznała.

Czytaj także: Marta Nawrocka rusza ze swoim największym projektem. Tak jak zapowiadała, to będzie coś wyjątkowego

W wywiadzie wyjaśniła też, dlaczego jej fundacja "Blisko Ludzkich Spraw" będzie wspierać ludzi dotkniętych hejtem. Nawrocka sama doświadczyła tego problemu, gdy podczas kampanii prezydenckiej wylała się lawina nienawistnych komentarzy na jej męża, na nią, a nawet na dzieci. „My sobie z tym jako rodzina poradziliśmy, jesteśmy odporni, kampania nie była łatwa. Nasze dzieci, z którymi bardzo dużo o tym rozmawiamy, są też na to przygotowane, nie biorą tego do siebie. Ale wiem, że są takie dzieci, młodzież, które nie mają w domu kogoś, kto im to wytłumaczy” wyjaśniła.

Potem prowadząca rozmowę dziennikarka Joanna Kryńska zapytała Pierwszą Damę o jej poglądy na dwie sprawy, które od dawna dzielą Polaków. Chodzi o in vitro i aborcję. Jak się okazuje Marta Nawrocka, choć deklaruje się jako osoba wierząca, nie jest przeciwniczką stosowania metody in vitro, którą Kościół krytykuje

Czytaj również: Marta Nawrocka wsparła aukcję Dody. Przekazała na licytację wyjątkową pamiątkę

„Nie ograniczałabym, jeżeli ktoś nie może mieć dziecka. Ja nie jestem w takiej sytuacji. Jestem szczęśliwą mamą trójki dzieci. Zaszłam naturalnie w ciążę, urodziłam zdrowe dzieci i nie mierzyłam się z tym problemem i nie ograniczałabym drugiemu człowiekowi tego prawa” – wyznała. Nie chciała jednak odpowiedzieć na pytanie, czy państwo powinno wspierać pary korzystające z tej metody. „Proszę inny zestaw pytań” – ucięła.

Marta Nawrocka, Viva! 21/2025
Marta Nawrocka, Viva! 21/2025 Fot. Zuza Krajewska

„Jako młoda dziewczyna zaszłam w ciążę i stałam przed wyborem. Różne rzeczy w głowie miałam"

O ile jej poparcie dla metody in vitro może nie spodobać się przedstawicielom Kościoła i konserwatywnej części społeczeństwa, to już jej poglądy na aborcję dla nikogo nie będą zaskoczeniem. Pierwsza Dama zapytana o ocenę obowiązujących u nas przepisów powiedziała jasno: „Ja przede wszystkim jestem za życiem”.

Pokusiła się też o osobiste wspomnienie. „Moja historia życiowa o tym opowiada, bo jako młoda dziewczyna zaszłam w ciążę i stałam przed wyborem. Różne rzeczy w głowie miałam. Ze względu na swoją wiarę i wsparcie rodziny, które miałam, urodziłam. Teraz mam wspaniałego 23-letniego syna i nie żałuję ani przez minutę tej decyzji. Moja decyzja jest taka: urodziłam i jestem za życiem, a przeciwko aborcji” - wyznała Nawrocka. Na kolejne pytanie, dotyczące oceny rygorystycznego prawa antyaborcyjnego, jakie obowiązuje w naszym kraju, czy Pierwsza Dama już nie chciała odpowiedzieć.

Źródło: TVN24

Reklama
Reklama
Reklama