Miał 12 lat, gdy postanowił, że zostanie wybitnym aktorem. W 2025 roku zagrał Hamleta w spektaklu Jana Englerta. "Byłem przerażony"
Hugo Tarres, zaledwie 21-letni student warszawskiej Akademii Teatralnej, zapisał się w historii, zostając najmłodszym Hamletem w dziejach polskiego teatru. Rola w spektaklu Jana Englerta w Teatrze Narodowym stała się teatralnym wydarzeniem roku.

W świecie teatru rzadko zdarza się, by tak młody aktor zyskał tak ogromne uznanie w tak krótkim czasie. Hugo Tarres, który jeszcze niedawno chodził do teatru z zeszytem na bilety, dziś sam stoi na scenie Teatru Narodowego w jednej z najtrudniejszych ról dramatycznych. W wieku 21 lat wcielił się w postać Hamleta – stając się najmłodszym odtwórcą tej roli w historii polskiego teatru. Jego droga na szczyt była równie intensywna, co pełna skromności, ciężkiej pracy i emocjonalnych przełomów.
Kim jest Hugo Tarres?
Hugo Tarres to 21-letni student Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie. Od 1 września 2025 roku jest członkiem zespołu Teatru Narodowego. Jego droga do aktorstwa rozpoczęła się w dzieciństwie, kiedy po raz pierwszy poszedł z mamą do Teatru Współczesnego na spektakl „Hamleta” z Borysem Szycem. „Poszedłem więc z mamą do Współczesnego i… wow!” – wspomina w wywiadzie z Zofią Fabjanowską dla „Zwierciadła”.
Po tym doświadczeniu sam zaczął kupować wejściówki i wracać na spektakl – był na nim aż sześć razy. Miał wtedy 11, może 12 lat, i oświadczył ojcu: „zamierzam zostać wybitnym aktorem”. Ojciec potraktował to poważnie: „od razu kupił mi dwie książki Stanisławskiego”.
Hamlet w Teatrze Narodowym – jak doszło do tej roli
Wiosną 2025 roku Hugo Tarres zadebiutował jako Hamlet w spektaklu Jana Englerta w Teatrze Narodowym. Został najmłodszym Hamletem w historii polskiego teatru. Początkowo propozycja ta dostarczyła mu dużo emocji. „Raczej nie przesadzę, jeśli powiem, że byłem przerażony” – mówi w „Zwierciadle”. Rola w "Hamlecie", który był pożegnalnym spektaklem reżyserowanym przez jego profesora, Jana Englerta, okazała się dla Tarresa momentem przełomowym.
„Od razu pouruchamiały się we mnie jakieś blokady, głosy, które mówiły, że nie dam rady”. Przez długi czas nie miał adaptacji tekstu, a gdy ją dostał, musiał nadrabiać z ogromnym wysiłkiem.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Przygotowania do roli: 5 miesięcy intensywnej pracy
Tarres przygotowywał się do roli przez pięć miesięcy. Na strychu w swoim domu urządził prowizoryczne studio pracy. „Siedzieliśmy z przyjacielem, który zgodził się być moim repetytorem, i przez pięć miesięcy kuliśmy tekst na pamięć”.
Na pierwszą próbę czytaną w teatrze przyszedł już z opanowanym całym „Hamletem”. „Podczas pierwszych prób nie mogłem się uwolnić od poczucia, że jestem tu kimś niekompetentnym”, ale kluczowe było zrozumienie: „ten spektakl nie jest o mnie”.
Współpraca z Heleną Englert (Ofelia) zaowocowała nową dynamiką postaci. „Ofelia jest od niego mocniejsza, dojrzalsza... faktycznie Ofelię łamie dopiero to, że jej ojciec został zamordowany przez Hamleta”. Tarres podkreśla, że współczesność spektaklu nie polega na „trampkach na scenie”, ale na głębokiej przemianie relacji między postaciami.
Tarres na ekranie: sukces filmowy i nowe projekty
Debiut filmowy Tarresa to „Piep*zyć Mickiewicza”. „Jeszcze chwilę wcześniej do kin weszła pierwsza część – to był mój filmowy debiut”. Druga część przyciągnęła do kin aż 800 tysięcy widzów, a trzecia jest już gotowa.
Początkowo filmowcy obsadzali go głównie w rolach „licealnego bad boya”, ale to zaczyna się zmieniać. Na temat nowych projektów Tarres nie może jeszcze mówić. Podkreśla jednak: „starałem się wykonać swoją robotę jak najlepiej, uczciwie”.
Co dalej? Tarres o przyszłości, presji i pokorze
Mimo sukcesów Tarres nie unosi się dumą. „Mam dopiero 21 lat i jestem pełny skrajności”. Nie chce budować poczucia własnej wartości wyłącznie na osiągnięciach: „staram się nie wywierać na siebie presji… i nie wpierdzielić się tym samym w pracoholizm”.
Nie ma indywidualnego trybu nauczania – nadal studiuje, choć przez natłok obowiązków nie robi dyplomu z resztą rocznika. Inspirują go słowa Philipa Seymoura Hoffmana: „Graj, gdziekolwiek możesz, jeśli tylko masz szansę, po prostu graj”.

Źródło: zwierciadlo.pl