Reklama

Anna Wyszkoni od lat uchodzi za kobietę silną, konsekwentną i niezwykle wrażliwą. Niedawno powiedziała wprost o tym, co przez długi czas pozostawało jej osobistą walką. W szczerej rozmowie z Pauliną Guzowską z serwisu Plejada.pl artystka wróciła do momentów, które przyszły po chorobie onkologicznej – i przyznaje, że to właśnie wtedy pojawiły się stany lękowe oraz depresyjne. Jej słowa wybrzmiewają mocno: bez wstydu, bez tabu, bez udawania.

Anna Wyszkoni: depresja po chorobie onkologicznej

W przestrzeni publicznej pojawiały się różne informacje dotyczące jej zdrowia psychicznego. Wokalistka postanowiła je uporządkować. „Depresji poporodowej nie doświadczyłam, chociaż uczyłam się macierzyństwa po swojemu. Zawsze podkreślam to, że bardzo dużo w mediach mówi się o tym, co kobiety powinny robić po porodzie, czego nie powinny. A tak naprawdę to tworzy ogromną presję na dziewczynach, które są świeżo po porodzie”, podkreśla.

Anna Wyszkoni otwarcie mówi również o swoich doświadczeniach związanych z karmieniem piersią. – „Ja na przykład nie karmiłam piersią, bo bardzo kiepsko mi to wychodziło. Męczyłam się ja, męczyły się moje dzieci i przy drugim dziecku już byłam bardziej swobodna. I o tym chciałam przy okazji tej kampanii mówić”.

Prawdziwy kryzys przyszedł jednak później. Po zakończeniu leczenia onkologicznego. Artystka opisuje moment, w którym opadła adrenalina i zniknął tryb zadaniowy. „Natomiast stany lękowe i depresyjne pojawiły się rzeczywiście po chorobie onkologicznej, kiedy ten temat, właściwie etap zadaniowy został zamknięty. Ponieważ, kiedy jestem w trybie, że "muszę działać" i "muszę z czymś walczyć", to jestem bardzo na tym skupiona. Kiedy przychodzi wyciszenie, a taki moment po tej chorobie onkologicznej przyszedł, pojawiły się lęki związane z tym, co przeżyłam i czego doświadczyłam”, kontynuowała.

To był czas konfrontacji z emocjami, które wcześniej pozostawały w cieniu walki o zdrowie. Wyszkoni nie ukrywa, że pozwoliła sobie na słabość. „To nie są łatwe sprawy i dałam sobie też prawo do tego, żeby, może nie tyle się załamać, ile, żeby pojawił się również strach i trauma. Wtedy sięgnęłam po pomoc psychiatryczną. Leczyłam się psychiatrycznie, farmakologicznie i to jest temat bardzo ważny”.

CZYTAJ TEŻ: Tomasz Kot nie ukrywa, że z rodzeństwem łączy go wspaniała relacja. Ale mało kto wie, czym zajmowali się jego rodzice

Anna Wyszkoni, Ania Wyszkoni, VIVA! grudzień 2022, 23/2022
Anna Wyszkoni, Ania Wyszkoni, VIVA! grudzień 2022, 23/2022. Fot. Marlena Bielińska/MOVE Picture

„Nie powinniśmy się wstydzić”. Ania Wyszkoni o leczeniu psychiatrycznym

Jej stanowisko jest jednoznaczne. „O tym nie tylko chcę mówić, ale też lubię mówić, bo to dotyka każdego z nas i naprawdę możemy sięgnąć po pomoc. Są fachowcy, którzy potrafią nam pomóc. Nie powinniśmy się tego bać, nie powinniśmy się tego absolutnie wstydzić. Wydaje mi się, że sięgnięcie po pomoc w takich momentach wiąże się bardziej z odwagą niż ze strachem”.

Artystka zaznacza przy tym, że nigdy nie doświadczyła depresji głębokiej. „Nigdy nie doświadczyłam depresji głębokiej i to jest dla mnie bardzo ważne, bo jestem bardzo czujna, uważnie słucham swojego organizmu i jeśli widzę utrzymujący się stan smutku, melancholii, lęków utrzymujących się dłużej niż dwa tygodnie, to od razu staram się działać. Nie czekam, aż mi się polepszy samoistnie”.

Podkreśla, że dużą rolę odegrał jej udział w kampanii „Twarze depresji”. „Tego nauczyłam się przy okazji kampanii ‘Twarze depresji’, bo o tym bardzo dużo się mówi. Brałam udział w wielu webinarach związanych z kampanią i tam wszystkie sygnały niepokojące były zawsze podkreślane, więc sama czerpałam z tego wiedzę i przekładam ją na swoje życie”.

Dziś patrzy na swoje doświadczenia świadomie i bez stereotypów. „Podchodzę do tego bardzo świadomie i bardzo trzeźwo. Nie wiem, czy można użyć słowa ‘nowocześnie’, ale na pewno nie stereotypowo. Hasła typu: ‘będzie dobrze’, ‘nie użalaj się nad sobą’ albo ‘weź się w garść’ zupełnie na mnie nie działają. Sama czuję i słucham swojego organizmu i nie daję się ponieść emocjom z zewnątrz. Chcę o siebie dbać i na tym się koncentruję”.

Czy czuje się mentorką dla innych? Odpowiada z pokorą. „Nie chciałabym mówić nigdy o sobie, jako o mentorce, ponieważ nie mam żadnych kwalifikacji, które by mnie upoważniały do takiego tytułu. Natomiast cieszę się, że w moim życiu pojawiły się osoby, dla których byłam inspiracją i dla których moja droga była inspiracją”.

Przyznaje, że wokół niej są osoby, które dzięki jej historii zdecydowały się sięgnąć po profesjonalną pomoc. „Mam wokół siebie osoby, które zmagały się z depresją czy ze stanami lękowymi i które przez moją historię zainspirowały się, żeby pójść zasięgnąć pomocy psychiatrycznej, fachowej. Te osoby dzisiaj są szczęśliwymi, odradzającymi się ludźmi. To jest naprawdę wspaniałe uczucie patrzeć na ludzi, na których rozkwit miałam wpływ, ale nigdy nie powiedziałabym, że jestem mentorką. Traktuję to z dużą pokorą i chętnie ludziom pomagam”.

Słowa Anny Wyszkoni wybrzmiewają dziś jak apel o uważność, o czujność wobec siebie, o odwagę w sięganiu po pomoc. Bez wstydu. Bez udawania. Z troską o własne życie.

Źródło: Plejada.pl.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Nie dawał mu szans, a stał się wielkim hitem. Polacy znają refren, ale mało kto wie, o czym jest naprawdę. Sebastian Karpiel-Bułecka rozwiewa wątpliwości

Anna Wyszkoni, Ania Wyszkoni, VIVA! grudzień 2022, 23/2022
Anna Wyszkoni, Ania Wyszkoni, VIVA! grudzień 2022, 23/2022. Fot. Marlena Bielińska/MOVE Picture

Authors

Reklama
Reklama
Reklama