Reklama

Małgorzata Ohme i Joanna Sarapata udowadniają, że siła nie wyklucza kruchości – przeciwnie, rodzi się właśnie z niej. W rozmowie z Beatą Nowicką opowiadają o lęku, który nie przekreśla odwagi, o miłości, na którą wciąż są gotowe, i o życiu, które sprawdza nas "na arenie". Ich słowa to manifest działania mimo strachu – i przypomnienie, że przyszłość często czeka tam, gdzie najbardziej boimy się zajrzeć.

Dojrzała miłość bez złudzeń. Małgorzata Ohme i Joanna Sarapata pokazują, że nadzieja to siła. Wywiad VIVA!

[...]

– „Siła i kruchość idą obok siebie jak dwie siostry”, napisałaś o nas, kobietach.

Małgorzata: Moja odwaga wyrosła z ogromnej wrażliwości, kruchości. Cierpię na nerwicę lękową, biorę leki. Często słyszę: „Hej, jesteś super, hiper odważna”. Owszem, jestem super, hiper odważna, ale też super, hiper się boję i na tym zbudowałam prawdziwą siłę. Dwadzieścia procent odwagi to jest zawsze skok na bungee. Zamykasz oczy i lecisz. Odważasz się, mimo że ze strachu rozpadasz się na kawałki. Niektórzy tego nigdy nie zrobią, bo czekają na idealny moment.

– Który nigdy nie nadejdzie.

Małgorzata: Brené Brown powiedziała, że jej życie odmienił cytat z Theodore’a Roosevelta: „Chwała należy się osobie na scenie, której twarz jest umazana błotem, potem i krwią, która dzielnie walczy, która się myli i która stale próbuje”. Takich ludzi słucham. Zdanie innych mnie nie interesuje.

Joanna: To jest bardzo mądre. Odwagę ćwiczysz w działaniu. Seneka mówił: „Gladiator sprawdza się na arenie”. My również. Kobiety czy mężczyźni. Mierząc się z przeciwnościami, odkrywamy, że jesteśmy odważni. Tak samo jest z wrażliwością. Oglądasz dzieła malarzy w muzeum i nic nie czujesz. Nagle stajesz przed jednym obrazem, łzy napływają ci do oczu i nie nie wiesz, co się dzieje. Ten obraz obudził twoją wrażliwość.

Joanna Sarapata i Małgorzata Ohme. VIVA! 3/2026.
Joanna Sarapata i Małgorzata Ohme. VIVA! 3/2026. fot. Krzysztof Opaliński

– Wciąż macie odwagę w miłości?

Joanna: Zawsze mam i zawsze czekam na miłość…

Małgorzata: I nagle zapadła cisza (śmiech). Dodam, wzdychając, że wciąż mam nadzieję. Czasem ktoś pyta: „A dlaczego ty jesteś na platformie randkowej? Przecież tam nie ma mężczyzny dla ciebie”. A może wpadł tam na chwilę, tak jak ja, zagubiony kompletnie? Może gdzieś się ocieramy o siebie, mijamy w różnych miejscach, gotowi na spotkanie?

Joanna: Jestem przekonana, że wszędzie tam, gdzie boimy się wejść, czeka na nas przyszłość. Dlatego za każdym razem, gdy nie chce mi się wyjść z domu, myślę sobie: Boże, a może tam jest moja przyszłość?

Małgorzata: Witam w klubie. Następnym razem zadzwoń do mnie. Pójdziemy razem.

– Gdybyście mogły na chwilę wrócić do przeszłości i zostawić wiadomość dla siebie 20-letniej, co byście napisały?

Joanna: Dziewczyno, dawaj czadu!

Małgorzata: I pamiętaj, że nikomu niczego nie musisz udowadniać.


Cała rozmowa do przeczytania w nowej VIVIE!. Magazyn dostępny w punktach sprzedaży od czwartku, 12 lutego.

Reklama
Reklama
Reklama