Reklama

Marzena Trybała zyskała sławę dzięki odważnym rolom, w których nie stroniła od nagości. Ale zanim stała się ikoną kina lat 80., niemal porzuciła aktorstwo – uciekła z planu filmu Andrzeja Wajdy. Przez sceny erotyczne zyskała przydomek królowej rozbieranych scen. Poznaj jej dramatyczną historię.

Marzena Trybała: surowe wychowanie i bunt wobec rodzinnych zasad

Marzena Trybała urodziła się 16 listopada 1950 roku w Krakowie. Dorastała w tradycyjnym, mieszczańskim domu jako jedynaczka. Choć rodzice otaczali ją troską, jednocześnie trzymali w żelaznej dyscyplinie. Kiedy oznajmiła, że chce zdawać do PWST, spotkała się z ogromnym sprzeciwem ze strony bliskich. Obawiali się, że życie artystki będzie wiązało się z "zgrozą i rozpustą".

Obawy rodziców miały się częściowo ziścić. Marzena już w młodości zetknęła się z realiami, które w jej domu mogły uchodzić za gorszące. Jeszcze podczas pierwszego roku studiów aktorskich została zaangażowana do filmu "Krajobraz po bitwie" Andrzeja Wajdy.

ZOBACZ TEŻ: Ma ponad 50 lat i wciąż zachwyca. Właśnie uznano go za najlepszy polski film wszech czasów.

scena z: Marzena Tryba³a SK: , , , , fot. Niemiec/AKPA
scena z: Marzena Tryba³a SK: , , , , fot. Niemiec/AKPA

Ucieczka z planu filmu Andrzeja Wajdy

Trybała miała zagrać Ninę – rolę, która ostatecznie przypadła Stanisławie Celińskiej. Aktorka wspominała, że po pierwszym dniu zdjęciowym usłyszała wulgarne komentarze członka ekipy technicznej o "gołych d**ach latających po planie". To w połączeniu z zapisaną w scenariuszu rozbieraną sceną śmierci Niny sprawiło, że młoda aktorka nie wytrzymała psychicznie tej sytuacji.

"Byłam za młoda i zbyt głupia, by pójść do reżysera i powiedzieć: proszę mi pomóc przebrnąć przez tę scenę" – wspominała po latach. W czasie przerwy w zdjęciach, kiedy Andrzej Wajda zastanawiał się nad przyszłością produkcji, Marzena po prostu zniknęła z planu. Jak się później okazało, mogła to być jej ostatnia szansa na karierę w filmie.

Od „Romana i Magdy” do Kieślowskiego – przełom w karierze

Przełom przyszedł dopiero w 1978 roku, kiedy zagrała w filmie „Roman i Magda” w reżyserii Sylwestra Chęcińskiego. W tej psychologiczno-sensacyjnej produkcji zagrała swoją pierwszą główną rolę. W filmie znalazło się kilka odważnych scen, ale tym razem aktorka była starsza, bardziej świadoma i mogła liczyć na wsparcie Andrzeja Seweryna.

Później Marzena Trybała zagrała m.in. w „Przypadku” Krzysztofa Kieślowskiego u boku Bogusława Lindy. Aktorka podkreślała, że mimo niespokojnych czasów – strajków i napięć politycznych w 1981 roku – czuła, że uczestniczy w ważnym projekcie.

CZYTAJ TEŻ: Bergman zakochał się w tym polskim hicie. Umieścił go na liście najlepszych filmów w historii kina. Co za wyróżnienie!

Marzena Trybała
Marzena Trybała Piętka Mieszko/AKPA

Nagość bez scenariusza – kulisy filmowych scen erotycznych

Z czasem Marzena Trybała została okrzyknięta „królową rozbieranych scen”. Wystąpiła nago aż w 25 filmach, choć w kilku przypadkach korzystała z pomocy dublerki. Pomimo tego, nie czuła się z tą etykietą komfortowo. Uważała siebie za aktorkę dramatyczną, a nagość na ekranie często była dla niej źródłem dyskomfortu.

"Za każdym razem byłam zapewniana przez reżyserów o intymności, co w praktyce oznaczało, że na planie było pięć osób zamiast piętnastu" – mówiła aktorka. Największym problemem był jednak brak scenariusza i choreografii dla scen erotycznych. – "Nikt tych scen nie układał. Liczyło się na prywatną inwencję aktorów" – wspominała.

Życie prywatne: dwie miłości, jedna tragedia

Mimo śmiałych ról, w życiu prywatnym Marzena Trybała była osobą skromną i wierną. Jej pierwsze małżeństwo z Władysławem Romanem Dąbrowskim nie przetrwało z powodu odległości – ona pracowała w Poznaniu, on w Krakowie. Pociągiem ekspresowym pokonywali trasę sześciogodzinną, a widywali się raz w miesiącu.

Prawdziwe szczęście odnalazła dopiero u boku Jana Grebera – starszego o 11 lat kolegi z teatru. Dla niej zrezygnował z kariery i został menadżerem kultury. Ich małżeństwo trwało niemal 43 lata. Niestety, 16 sierpnia 2023 roku Jan Greber zmarł. – "Marzena straciła mur, betonowy mur, o który zawsze mogła się oprzeć" – pisał Krzysztof Deszczyński w pożegnalnym wpisie.

Źródło: Gazeta.pl, Plotek

Reklama
Reklama
Reklama